Jeśli spojrzeć na kalendarz letnich imprez, to w Rewalu największą atrakcją jest tutejszy amfiteatr. W ciągu sezonu letniego odbywa się tutaj ponad 30 widowisk. Ponadto widać, że z roku na rok dzierżawca wkłada coraz więcej pracy i wysiłku w poprawę wyglądu i funkcjonalności tego miejsca. Od kilku tygodni boryka się jednak z problemem dobrze znamy także i wielu mieszkańcom – chodzi o hałas.

Zakrawa na pewien paradoks fakt, że główny przybytek kultury w gminie, przynajmniej w okresie letnim, jest regularnie zagłuszany przez sąsiedni ogródek piwny, a lokalne służby są póki co bezradne.

„Zdarzało już się tego lata, że klienci żądali zwrotu pieniędzy, bo nie mogli w tych warunkach słuchać naszych koncertów” – opowiada Artur Korgul, który dzierżawi obecnie rewalski amfiteatr. – „Najgorzej jest, gdy mamy występy dla dzieci, ale nie wiele lepiej, gdy na scenie artysta występuje w pojedynkę, jak Krzysztof Hanke, czy Piotr Bałtroczyk. Tutaj nie można przesadzić z nagłośnieniem. Poza tym pobliski hałas przeszkadza nie tylko widzom, ale też samym występującym. Chcieliśmy się dogadać, ale póki co bez odzewu.”

Obie strony twierdzą, że starają się zarobić na czynsz. Różni ich repertuar i znaczenie dla całej społeczności. O gustach się nie dyskutuje, więc skupmy się na tym drugim aspekcie. Zaskakuje, że ze względu na dobro wyższe, sprawy nie udało się załatwić przez pół lata, choć ostatnio zaczęto mówić o cofnięciu koncesji na sprzedaż alkoholu w tym miejscu.
Z pomocom organom porządkowym mogą przyjść przepisy, niekoniecznie nowa, mocno przez niektórych krytykowana, uchwała Rady Gminy. Art. 156 ust. 1 Prawa ochrony środowiska stwierdza: Zabrania się używania instalacji lub urządzeń nagłaśniających na publicznie dostępnych terenach miast, terenach zabudowanych oraz na terenach przeznaczonych na cele rekreacyjno-wypoczynkowe. Warto w tym miejscu zajrzeć do miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. W przypadku działki zajmowanej przez ów uciążliwy ogródek piwny dokument ten głosi: Zabudowa usługowo-pensjonatowa. Usługi wyłącznie nieuciążliwe z preferencją łączenia z funkcją pensjonatową. Przy okazji mamy kolejny dowód na to, jak ważne jest przygotowanie aktualnych planów dla naszych miejscowości.

„My chcemy tylko robić swoje. Za płotem jest zawsze dużo ludzi, którzy i tak zajdą do naszych sąsiadów na piwo bez konieczności zakłócania nas” – podsumowuje Artur Korgul. Jest w tym dużo racji, bo nie chodzi nikomu, aby nasze miejscowości wieczorami umierały, ale żeby poziom hałasu był akceptowalny dla wszystkich.
Na koniec mały paradoks, że jeszcze nie tak dawno straż gminna odbierała donosy na zakłócanie ciszy nocnej przez amfiteatr. Teraz gospodarzy tu kto inny, a i realia znacznie się zmieniły.

Dodaj komentarz