Ruiny kościoła na klifie to pozostałość po kościele pw. św. Mikołaja. Został on wzniesiony około roku 1250, w odległości 1800 metrów od morza. Była to jedna z najstarszych budowli sakralnych Pomorza Zachodniego, niestety, w wyniku procesów abrazyjnych uległa zniszczeniu. Przez lata klif był podmywany, a morski brzeg z roku na rok był coraz bliżej świątyni, aż w końcu w 1874 roku została zamknięta dla bezpieczeństwa mieszkańców. Po prawie 30 latach, w 1901 roku, do morza runął pierwszy fragment budowli. Odtąd morze co jakiś czas zabierało fragment murów. Od 1999 roku zaczęto prace renowacyjne i zabezpieczające ostatni fragment południowej ściany budynku. Przez kilka lat ułożono u podstawy klifu gabionową opaskę, a następnie wykonano nowy fundament pod ruiny.

W sąsiedztwie ruin wybudowano również platformę widokową. Wielofunkcyjność kontrukcji czyni z niej jedno z najbardziej nowoczesnych zejść plażowych w Polsce. Oprócz standardowego dojścia do plaży, z niższego piętra można dokładniej obejrzeć ruiny kościoła oraz chroniące je zabezpieczenia. Górna platforma jest tarasem widokowym wchodzącym kilka metrów w głąb morza.

Przez lata wokół kościoła narosło wiele legend. Jedną z najciekawszych jest historia Zielenicy – syreny, córki Bałtyka. Została ona złowiona przez miejscowych rybaków, a miejscowy proboszcz zmusił ją do chrztu. Pomimo protestów dziewczyny zamknięto ją na noc w kościele, gdzie umarła z tęsknoty za morzem. Mieszkańcy pochowali ją na przykościelnym cmentarzu i od tej pory Bałtyk wysyłał fale, aby odebrać ciało córki i złożyć je w morzu.

trzesacz