W czwartek odbyło się w Pobierowie zebranie wiejskie w całości poświęcone planowanej przez spółkę Wodociągi Rewal budowie słonecznej suszarni ścieków. Na spotkaniu, oprócz pani sołtys i pobierowskich radnych, pojawiła się przedstawicielka firmy Eurotech oraz wójt gminy Rewal i pani prezes spółki odpowiedzialnej w gminie za ścieki.

Gorące zebranie

Zebranie trwało trzy godziny i miało gorącą atmosferę nie tylko dlatego, że w sali było bardzo duszno. Temat suszarni bulwersował mieszkańców od kilkunastu tygodni, co dało się mocno odczuć podczas dyskusji. Trudno zatem zacytować tutaj wszystkie głosy i opinie. Skupimy się raczej na wnioskach z tego spotkania.

Wreszcie jakieś konkrety

Nareszcie pojawiły się jasne informacje. Z osadami coś trzeba zrobić, bo zmieniają się przepisy. Suszarnia słoneczna w porównaniu do innych metod jest najtańsza, ale niekoniecznie najmniej uciążliwa dla otoczenia w kwestii odorów – tu lepsze są suszarnie termiczne. Jeśli nie będzie suszenia osadów, to i tak nieprzyjemny zapach z oczyszczalni będzie się nasilał. Od stycznia będziemy musieli płacić kary, bo suszarni nie uda się wybudować do tego czasu. Brak na chwilę obecną projektu i kosztorysu całej inwestycji.

Mieszkańcy przygotowali się lepiej

Temat jest bardzo ważny dla Pobierowian, dlatego przybyli licznie – pojawiło się prawie 100 osób. Mieszkańcy w większości przygotowali się lepiej niż osoby za inwestycję odpowiedzialne. Raził brak wiedzy odnośnie kosztów budowy, czy wysokości kar, które będzie trzeba płacić, gdy spółka nie znajdzie sposobu na zagospodarowanie osadów pościekowych. Zabrakło też informacji na temat tego, jak duży teren będzie na to potrzebny, ani jakie działania będą konieczne, by grunt pod inwestycję utwardzić. Wiadomo, że musi być bardzo stabilny, aby precyzyjne urządzenia mogły prawidłowo pracować.

Tajne przez poufne, czyli standardowa metoda

Wszyscy zgodnie stwierdzili, że główny problem leży w tym, że za późno takie spotkanie się odbyło. Już ponad rok temu spółka wiedziała, że od stycznia 2016 zmieniają się przepisy i coś z osadami pościekowymi trzeba będzie zrobić. Mimo to, wszelkie przygotowania do tej pory były prowadzone w sposób daleki od jawnego. Nawet umowa na dofinansowanie fazy projektowej ukryta była pod hasłem „remont ulicy Bursztynowej”. Z niewiedzy pojawiły się różne opinie, które wywołały ogólne napięcie. Można było tego uniknąć, gdyż prezentacja pani Katarzyny Trojanowskiej z Eurotechu niektóre gorące głowy ostudziła.

Z suszarni śmierdzi czy nie śmierdzi?

Pani Katarzyna bardzo cierpliwie tłumaczyła zasadę działania suszarni opartą na technologii „ist”. Dawała radę nawet w sytuacji, gdy niektórzy próbowali ją przekrzyczeć. Trzeba jednak przypomnieć, że robiła to w interesie swojej firmy, co skrupulatnie zauważyło kilkoro z słuchaczy. Podała kilka przykładów zastosowania tej technologii w polskich suszarniach, aby uspokoić, że nieprzyjemne zapachy nie będą uciążliwe dla mieszkańców. Kilka z wymienionych suszarni znajduje się z dala od zabudowań miejskich (Iława, Kozienice). W innych są jednak relatywnie blisko zabudowy mieszkalnej (Łańcut, Żary, Myszków). Jak można przeczytać z informacji na tamtejszych stronach internetowych problem uciążliwego smrodu jest, szczególnie wiosną i jesienią, gdy w osadzie trzeba chemicznie zatrzymywać gnicie. Tyle, że firma nie twierdzi, że nie będzie z suszarni śmierdziało, ale że będzie śmierdziało mniej niż teraz.
Inny problem jest w gminie Ozimek, gdzie wykonawca zastosował tańsze technologie, które nie gwarantują akceptowanie niskiej emisji smrodu. Obecnie sytuacja tam doprowadziła do ogromnego oburzenia społecznego. Na razie nie ustalono, co zrobić, aby sytuacja nie powtórzyła się w Pobierowie.

Teraz o finansach

Wątek smrodu to jedno, finanse to drugie. Pani prezes Brzęczkowska nie była w stanie bez kosztorysu zaprezentować konkretnych kosztów. Pojawiły się głosy o wydatku rzędu 5-6 mln złotych dla budowy samej suszarni. Kwota ta nie uwzględniałaby kosztów przygotowania terenu. Przekonamy się, jaka będzie ostateczna kwota i skąd będą pieniądze na jej realizację. Pojawia się też słuszne pytanie o koszty utrzymania suszarni, szczególnie w okresie, gdy suszenie nie będzie mogło być realizowane z braku słońca (filtry, preparaty chemiczne, itp.). Mieszkańcy uzyskali od pani prezes obietnicę, że nie wpłynie to na podniesienie rachunków za wodę i ścieki.

Jedźmy wąchać!

Najrozsądniejszą konkluzją ze spotkania był wniosek, aby wziąć busa i wysłać delegację do Żar i sprawdzić na miejscu, jak to wygląda, działa i jak… śmierdzi. Chętni do wąchania mile widziani.

Dodaj komentarz