Przed takim dylematem stanął przed kilkoma dniami Naczelny Sąd Administracyjny rozstrzygając pozew w sporze pomiędzy firmą wykonującą prace ochronne zlecone przez urząd morski a urzędem skarbowym. Chodziło o zastosowanie zerowej stawki VAT.

We wtorek 14 kwietnia NSA wydał werdykt uznający, że prace na rzecz ochrony brzegu morskiego nie mają na celu dbałość o środowisko. Zdaniem sądu celem spółki nie była ochrona przyrody ale cele ekonomiczne. Przyznał też rację dyrektorowi Izby Skarbowej w Warszawie, który uznał, że usługi wykonywane przez spółkę służą przede wszystkim interesom człowieka, dlatego nie mogą korzystać z preferencji na podstawie przepisu o ochronie morza. Co ciekawe innego zdania był Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie, który rację przyznał spółce. Decyzja NSA obala jednak werdykt WSA.

W związku z powyższym wszystkie działania związane z ochroną brzegu morskiego, w tym m.in. refulacja czy też wbijanie ostróg, obciążone będą normalną stawką VAT, a tym samym staną się droższe.

O komentarz w tej sprawie poprosiliśmy prof. dra hab. Kazimierza Furmańczyka z Instytutu Nauk o Morzu Uniwersytetu Szczecińskiego, który na co dzień zajmuje się problematyką zintegrowanego zarządzania obszarami przybrzeżnymi.

– Moim zdaniem interpretacja NSA i urzędu skarbowego jest słuszna, bowiem ochrona brzegu zaburza procesy naturalne, a często działa wbrew nim. Z ochroną przyrody mielibyśmy do czynienia w sytuacji, gdyby działania miały na celu przede wszystkim ochronę szczególnie cennych gatunków roślin, zwierząt czy prawnie chronionych form przyrody nieożywionej ale tylko na terenach parków narodowych albo rezerwatów, gdzie ochrona środowiska jest celem głównym, a nie osiąganym przy okazji. Dyskusyjne może być jedynie sztuczne zasilanie plaż, gdyż tutaj przyroda szybko wraca do stanu równowagi. Wszystkie tzw. metody twarde zmieniają środowisko nieodwracalnie nawet, jeśli wykorzystano do tego materiały naturalne, np. kamienie.

1 komentarz

  1. Jedną z najsłynniejszych gwiazd gimnastyki artystycznej, była onegdaj Rumunka, piękna Nadia Comaneci. Kiedy przypomnę sobie z jaką gracją i łatwością wykonywała szpagat i wyobrażę sobie, że jeszcze trudniejsze szpagaty muszą wykonywać dyrektorzy Izb Skarbowych i Sądy Administracyjne, aby uzasadnić tę czy inną stawkę podatku VAT, to nie mogę wyjść dla nich z podziwu. Interpretacje, to istne perełki. Niestety nikomu u szczytów władzy nie przyjdzie do głowy, ile można by zaoszczędzić i pieniędzy i energii podatników, kierowanej na unikanie płacenia VAT-u, gdyby tę stawkę ujednolicić. Jak uczy nas historia, człowiek zaczyna myśleć racjonalnie dopiero wtedy, kiedy inne metody absolutnie zawiodą.

    • Wielkie dzięki, chociaż przykładu pięknej Nadii użył już wiele lat temu, w innym kontekście i konfiguracji, w trakcie politycznej debaty, bodajże poseł Cymański.

Dodaj komentarz