Wakacje są dla dzieci okresem odpoczynku od szkoły i często trudno je przekonać do dodatkowych zajęć. Jednak jak wielu z nas zdążyło się już przekonać – nauka języka obcego w szkole nie zawsze przynosi oczekiwane rezultaty.

O NativesWorld pisaliśmy rok temu – jak powstawał sam projekt.

NativesWorld według założeń miał być obozem językowym w oparciu o immersję językową. Jak zapowiadali pomysłodawcy – do naszej gminy miały przyjechać osoby z całego świata, aby nauczać lokalną młodzież języka angielskiego. Jednak same zajęcia nie miały przypominać standardowych lekcji, tylko miały być nauką przez zabawę w środowisku przypominającym kraj anglojęzyczny. Na tamtym etapie nie mieliśmy jeszcze zbyt wielu szczegółów – dzisiaj po roku postanowiliśmy dowiedzieć się, co tak naprawdę wydarzyło się na Rancho w Lędzinie… i czy było warto?

Aby otrzymać rzetelną opinię na temat tego projektu, porozmawialiśmy z rodzicami uczestników. Na podstawie rozmów z rodzicami udało nam się ustalić, że:

Native Speakerzy byli prawdziwi. Na Rancho wczesnym rankiem dotarło 6 native speakerów (+2 osoby mówiące po polsku, w roli opiekunów wspierających dzieci). Przybyli  oni z najbardziej odległych zakątków świata. Najbliżej do nas miała 19-letnia Beth, która przyleciała z Manchesteru. Natomiast Travis i Karina lecieli aż z Australii, Sascha z USA, Joseph z Malty, a Joshua z odległych Falklandów. Warto podkreślić fakt, że czuli się u nas wspaniale i bardzo podobała im się nasza okolica, którą mieli okazję podziwiać wieczorami. Grupa uczestników tak jak planowano na początku była bardzo kameralna i wynosiła jedynie 13 osób. Dzięki temu stosunek lektorów do uczestników wynosił 2:1.

Dzieci były zachwycone. Choć nie wszystko na początku na to  wskazywało. Jak przekazała nam pani Malinowska : – „Córka po pierwszym dniu zapytała, mamo, dlaczego mnie tam wysłałaś? Jednak już w trakcie obozu zadeklarowała, że jest wspaniale i nie chce, aby się zakończył!” W rezultacie uczestniczka  pojechała jeszcze na drugi turnus nad jezioro do Cieszyna (koło Złocieńca). Miało to też konsekwencje dla pani Malinowskiej – po powrocie córka rozmawiała z nią tylko po angielsku 😉 Dodatkowo jak powiedziała pani Wioletta Mackiewicz: – „Najbardziej podobało mi się to, że mój Tomek był zachwycony, bardzo wzmocniony, zmotywowany i otwarty – co jest absolutną zasługą prowadzących, którzy potraktowali dzieciaki jak partnerów do wspólnej pracy, nie budowali hierarchii, a w zamian budowali więź opartą na szacunku i dobrowolności. Fajny był też program zajęć, atrakcyjny materiał i forma. Tomek najbardziej zachwycony zajęciami 1:1.”

Najlepszym dowodem wskazującym  na sukces projektu jest fakt, że wiele z osób, które były w NativesWorld deklarują, że pojadą jeszcze raz  w nadchodzące wakacje.

NativesWorld przyniósł widoczne efekty. Najlepszą potwierdzeniem tego, że metody NativesWorld działają jest film nakręcony podczas wyjazdu, na którym dzieci faktycznie mówią po angielsku! Dodatkowo, pani Katarzyna Chojaczyk, na co dzień nauczycielka języka angielskiego w szkole w Niechorzu, zauważyła u dzieci znaczne postępy i to, że otworzyły się na język – Jest to  duży komplement w kierunku NativesWorld. Jedyną rzeczą, która mogłaby rzucić cień (wg rodziców) to zbyt mała ilość czasu tylko dla siebie. Ale program miał takie założenia, by każdą minutę wykorzystać w stu procentach.

NativesWorld rusza dalej. Zaraz po zakończeniu obozu w  Lędzinie native speakerzy ruszyli do Cieszyna na kolejny obóz NativesWorld. Tam dołączyli do nich obywatele Kanady i Hong-Kongu.

W tym roku po raz kolejny NativesWorld odbędzie się w naszym rejonie. Dwa obozy zostaną zorganizowane w ostatni tydzień czerwca i pierwszy tydzień lipca nad jeziorem Siecino, w Cieszynie koło Złocieńca, na które są już zapisane dzieci z naszej okolicy.

Życzymy dalszych sukcesów dzieciom i ich rodzicom!!!

Dodaj komentarz