Historia długami pisana

Można śmiało powiedzieć, że dla gminy Rewal poważne zadłużenie to żadna nowina. Jest niemal wpisane w jej tradycje. Jak donoszą kronikarze: Walter Bölk i pastor Kumerow, po raz pierwszy Rewal popadł w poważne tarapaty finansowe w 1928 roku. Wójtem był wówczas różdżkarz Hugo Werner, który zasłynął m.in. wprowadzeniem zmiany numeracji ulic w Rewalu.

Musiał on jednak borykać się ze znacznie poważniejszym problemem. Otóż na początku jego kadencji ukończono budowę cieplic w budynku, gdzie obecnie mieści się ośrodek zdrowia. Miała to być dodatkowa atrakcja dla turystów, jednak okazała się być całkowitą pomyłką. Wczasowicze woleli kąpać się w morzu, a nie w zamkniętym budynku, zaś koszty budowy i ogrzewania wody były znaczne. Sytuację utrudniał kryzys światowy, który wpłynął znacząco na zmniejszanie się liczby turystów w okresie letnim.

Wójt Werner, chcąc ratować sytuację, zdecydował o wykonywaniu odwiertów w celu odnalezienia solanek, jak w Kamieniu czy Kołobrzegu. Wiercenia nie przyniosły spodziewanych rezultatów, w efekcie dług gminy tylko się powiększył. Nie wiadomo, czy do końca wojny udało się spłacić zadłużenie. Wiadomo za to, że Hugo Werner przesłał być wójtem w 1932 roku.

W kolejne tarapaty finansowe gmina Rewal wpadła na przełomie stuleci, kiedy pojawiły się największe obciążenia finansowe z tytułu spłaty kredytów zaciągniętych na poczet inwestycji z lat 90. Postawiono wówczas sieć wodociągową, gazową i kanalizację z oczyszczalnią ścieków. Konstanty Tomasz Oświęcimski, który przejął w 1998 roku funkcję wójta po Józefie Gandurskim, długi spłacił głównie dzięki sprzedaży nadmorskich nieruchomości. Niby prosta sprawa, a jednak opozycja była wówczas silna i próbowała odwołać wójta ze względu na ówczesną sytuację finansową.

Obecnie historia pisze nową kartę długów rewalskich i próżno póki co się dopatrywać, jakie ta karta będzie miała zakończenie.

1 komentarz

Dodaj komentarz