Niemal dekadę musieli czekać mieszkańcy Pobierowa na remont zejścia plażowego przy ulicy Kawalerskiej. Trudno jednak jednoznacznie stwierdzić, czy należałoby w związku z tym odtrąbić sukces, czy raczej porażkę.

O remoncie tego zejścia mówił radny Rafał Mielcarek w swojej kampanii wyborczej, czy obecna sołtys Pobierowa Iwona Zacharczuk. Wcześniej mówili też inni radni i sołtysi. Jednak nic się nie działo a stan techniczny zejścia się systematycznie pogarszał, przez co osoby korzystające narażały się na poważne urazy kończyn. Nie mówiąc już o tym, jak połamane stopnie, pogięte balustrady czy zarośnięte chaszczami wydmy wpływały na wizerunek samej miejscowości. Sytuację tłumaczono brakiem pieniędzy.

W ubiegłym roku z pomysłu pani sołtys i wspomnianego radnego rada sołecka Pobierowa zdecydowała, że całe posiadane zasoby finansowe zostaną przeznaczone na zakup materiałów potrzebnych do przeprowadzenia napraw. Po stronie gminy miały pozostać tylko koszty robocizny. Prosta sprawa, która i tak długo musiała oczekiwać na realizację. Choć materiał istotnie nabyto jesienią ubiegłego roku, to spędził on kolejne miesiące w tartaku. Aż w czerwcu urząd morski stwierdził, że zejście nie nadaje się do użytku. Nim gmina zleciła swojej spółce wykonanie zadania, minęło kilka następnych tygodni. Dlatego też remont zaczął się w środku sezonu letniego.

Okazało się, że stan zejścia jest gorszy niż przewidywano i nie uda się przeprowadzić całości działań w trzy dni robocze, jak zakładano pierwotnie. Prace ukończono w poniedziałek, choć zejście oddano do użytku wczasowiczom jeszcze w piątek w ubiegłym tygodniu po 11 dniach wyłączenia z użytku.

Utrudnienia były duże, bo zahaczyły o szczyt letniego sezonu, a z tego zejścia korzysta wielu wczasowiczów wypoczywają w domach i pensjonatach położonych na zachód od ulicy Mickiewicza. Można zadać pytanie, dlaczego wszystko działo się w lipcu, skoro materiały do wykonania zostały zakupione w roku ubiegłym. Czyżby remontu nie planowano w ogóle wykonywać? Przecież, gdyby nie interwencja pracowników urzędu morskiego, to zejście dalej straszyłoby turystów, a drewno na stopnie niszczało. A zima wcale nie trwa u nas do końca czerwca, więc nie można zaniechań tłumaczyć pogodą. Każdej wiosny wójt spotyka się z sołtysami i dyskutowane są przygotowania do sezonu właśnie po to, aby nie realizować w sezonie żadnych inwestycji na mieniu publicznym. Latem takie rzeczy robi się w pustoszejących miastach, a nie w tętniących życiem nadmorskich kurortach. Należy tego typu praktyki bezwzględnie skrytykować, aby w przyszłości nie stały się nagminne!

Aby jednak nie było tak ponuro, wypada stwierdzić, że zejście zostało wykonane solidnie a teren wokół wygląda schludnie. Deski na stopniach zostały zakonserwowane, więc jest duża szansa, że będą służyły przez lata. Oby z jak największym pożytkiem dla Pobierowa i naszych wczasowiczów.

zejscie_2