Razem lataliśmy małymi samolotami nad klifowym brzegiem. Krótko, za krótko.
Razem pasjonowaliśmy się historią Trzęsacza, snuliśmy plany promocji 15 południka. Trochę dłużej, ale także za krótko.

W naszych rozmowach zawsze na pierwszy plan wysuwało się muzeum. Tworzone całkowicie prywatnie, może dlatego z taką pasją. Za prywatne pieniądze, bo gmina i jej ówcześni władcy snuli inne plany, śniąc o potędze. Mieli w nosie obywatelski projekt.
A jednak udało się, i dziś muzeum w Trzęsaczu jest naprawdę dużą atrakcją turystyczną.
Twórca nie doczekał ostatecznego kształtu swojego muzeum.
Dziś muzeum w Trzęsaczu nosi Jego imię.
Multimedialne Muzeum na Klifie im. Władysława Jagiełły.

Jesienią 2006 roku tak pisałem na łamach „Klifa”:

Niedawno dzwonił, zapraszał do Trzęsacza na dobrą kawę i „coś jeszcze”. Może chciał pokazać nowe eksponaty w swoim muzeum, albo zwyczajnie porozmawiać, bez żadnego interesu. W końcu umówiliśmy się na spotkanie przy tzw. najbliższej okazji.
Nie zdążyłem, nie dojechałem, już nie porozmawiamy. Władysław Jagiełło nie żyje. Zmarł niespodziewanie, w sekundzie jednej. Widocznie Pan Bóg pilnie potrzebował Władka na swoim niebiańskim lotnisku.
Na liście porządnych ludzi kolejne nazwisko zostało opatrzone krzyżykiem. Pozostała spora książka z kartami zapisanymi życiem przyzwoitym i ciekawym.
Wydawałoby się, że Władysław Jagiełło całą duszę oddał lataniu. Był bowiem pilotem sportowym i instruktorem. Z czasem okazało się jednak, że w sercu ma jeszcze miejsce na drugą miłość. Pokochał Trzęsacz jak mało kto. Zamieszkał przy alei prowadzącej do ruin kościółka na klifie i zagłębił się w historię miejsca, o którym piszą wszystkie przewodniki turystyczne. Otwarcie małego prywatnego muzeum było prostą konsekwencją zainteresowania dawnymi dziejami wsi, w której od czasów najdawniejszego osadnictwa ludzie zmagali się z morskim żywiołem.
Plany rozwoju owego muzeum kreślił prosto, ale i odważnie. Miał wiele pozytywnej energii i wiary. Na początku naszej znajomości wyłożył swoją filozofię życia. I powiedział, że każdy człowiek rodzi się w określonym celu ustalonym przez Stwórcę, jest trybikiem w skomplikowanym mechanizmie Wszechświata.
Czy rzeczywiście Władek Jagiełło zakończył swoją misję? Nie chce mi się wierzyć, a tym bardziej pogodzić.

Na zdjęciach: początki muzeum w Trzęsaczu z pięknie wykonaną makietą kościółka oraz twórca muzeum na lotnisku w Bagiczu, skąd lataliśmy, by spojrzeć z góry na dalekosiężne plany.

To takie moje Zaduszki na klifie.

Dodaj komentarz