Druga edycja mini parady parowozów miała stanowić dobrą zapowiedź sierpnia. I tak też się stało. Impreza przyciągnęła wiele osób, mimo słonecznej, plażowej pogody.

Parada odbyła się na terenie dziwnowskiego Parku Miniatur i Kolejek, który od jakiegoś czasu promuje wszystko, co związane z modelarstwem kolejowym, a najlepszym tego przykładem jest mała kolejka, która wozi młodszych i starszych dookoła parku przez cały dzień. Uśmiech pod czas prawie 400-metrowej przejażdżki nie znika z twarzy pasażerów. Całość ciągnie dymiąca wierna replika rewalskiego „peiksa”, o którym więcej w najnowszym felietonie Jacka Jasiewicza, choć z elektrycznym silnikiem.

Kolej parkowa stanowi ogromną atrakcję parku miniatur, ale i tak bledła przy pięciu lokomotywach odwzorowanych w skali 1:10, jakie tego dnia przyjechały z wielkopolskiej Pecny. Tamtejsza grupa miłośników modelarstwa wykonało fantastyczną pracę. Jak powiedział Robert Bocian, który kontynuuje rodzinne tradycje w tej dziedzinie, przygotowanie jednego modelu zajmuje zwykle rok pracy. „Na szczęście parowozy posiadają tyle elementów, że gdy jeden mnie zdenerwuje, to zawsze dla odprężenia mogę się zająć innym.” – wyjaśnia tajemnice swojego warsztatu pan Robert.

Początek pasji pana Roberta i jego ojca Zenona zaczął się od zabawkowych modeli kolejki elektrycznej. W sumie w kolekcji posiadają już prawie 80 sztuk, które zajmują poczesne miejsce w gabinecie młodszego z rodu. Tych w skali 1:10 jest jeszcze nieco mniej, ale zbiór rośnie. Z Pecny jest blisko do Wolsztyna, skąd modelarze czerpią swoje wzorce. Dzięki temu można śmiało powiedzieć, że pojawią się kolejne. „Nowy projekt zakłada budowę większego modelu. W skali 1:6. Będzie wysoki na 80 cm i długi na dwa metry!” – opowiada pan Robert zachęcając do odwiedzenia kolei parkowej znajdującej się koło szkoły w Pecnie.

Komu nie po drodze, ten powinien przyjechać za rok do Dziwnowa, bo właściciele Parku Miniatur i Kolejek zapewniają, że w przyszłym roku będzie jeszcze ciekawiej. „Planujemy edycję międzynarodową. Jestem już w kontakcie z miłośnikami modeli z kilku krajów w Europie. Szczegółów nie zdradzę, żeby nie zapeszyć” – stwierdza z uśmiechem Bartłomiej Piaścik, właściciel PMiK.

Atrakcji podczas parady było dużo, skierowanych głównie dla dzieci i młodzieży. A ponieważ całość odbywała się przy słonecznej pogodzie, więc nie ma co się dziwić, że kolejka do wejścia prawie nie malała. Można zakładać, że w przyszłym roku chętnych do odwiedzenia mini parady będzie jeszcze więcej.

Maria i Marta Pytlik