Sprawowanie władzy przez Wójta i Radę Gminy – tu oczywiście stosuję uproszczenie i nie wnikam w kompetencje poszczególnych organów – polega na zarządzaniu dobrem publicznym. Udział społeczności nie kończy się w dniu ogłoszenia wyborów, wyborcy nie znikają, ale zostają na miejscu, pozwalają zarządzać dobrem publicznym w formie gruntów, nieruchomości, wszelkich dóbr materialnych i niematerialnych, płacą podatki i na różne inne sposoby biorą swój udział w tworzeniu publicznego dobra.

Społeczeństwo i obywatele, poprzez okazane zaufanie, powierzają wspólny majątek swoim przedstawicielom, na zasadzie pewnej umowy społecznej, opartej na prawie, tradycji, podstawach administracji i zarządzania. Ta forma umowy jest oczywiście niedoskonała, ale demokracja na razie nie wymyśliła nic lepszego . Przy czym społeczeństwo poza majątkiem wspólnym materialnym i niematerialnym jest także dostarczycielem funduszy – żywej gotówki, którą w formie opłat i podatków różnego rodzaju – niespecjalnie chętnie, ale jednak – dostarcza, a które pozwalają lepiej zarządzać dobrem wspólnym, czyli wszystkim tym, co składa się na gminę, czyli nasze siedem wsi. Majątek rozumiem nie tylko w kategoriach nieruchomości i kont bankowych, ale jest to także morze, plaża, widok, drzewo, krzak, rów i łąka.

Sprawowanie władzy nad powierzonym majątkiem to ogromna odpowiedzialność. Na szczęście czasy, gdy sprawowanie władzy kojarzyło się tylko ze splendorem i przywilejami, zarządzaniem łaską i uznaniowym dzieleniem dóbr, szczęśliwie minęły. Można to zauważyć szczególnie wyraźnie w czasie ostatnich wyborów w całej Polsce, gdzie do władz dostało się wielu społeczników i aktywistów. Zmiana się dokonała. Nareszcie. Czas kacyków skończony.

Sprawowanie władzy to nad powierzonym majątkiem to trudne zadanie, ponieważ odpowiada się za czas teraźniejszy i za przyszłość. Jest się czego bać, bo teraz nie można się martwić tylko o najbliższe 4 lata, do następnych wyborów. Teraz oczekiwania są wyższe, podatnicy rozliczają władzę na bieżąco za te działania, które będą wpływać na ich życie przez następne 30 i 50 lat. Jak będzie wyglądać świat wokół nas i naszych dzieci, i wnuków.

Stare demokracje europejskie, do których aspirujemy, pracują na następne pokolenia. Wiedzą, że nie stadiony budują naszą przyszłość i tożsamość, a wspólne dobro i szeroko pojęta edukacja. W młodej demokracji, jaką Polska była jeszcze nie tak dawno, krótka perspektywa oglądania świata była dość zrozumiała, a jej błędy wytłumaczalne, ale czas nauki minął i 25 lat potykania się do czegoś zobowiązuje.

A straszne rzeczy już się stały. Na naszym podwórku kilka przykładów z brzegu: jak będzie wyglądać Trzęsacz, kiedy powstanie wielki hotel, który cofnie obecny Trzęsacz do czasów feudalnych i zaplecza folwarcznego. Zło się dokonało, a odpowiadają za to Radni i Wójt minionej kadencji. Jest jeszcze nikła nadzieja, że właściciel okaże się bardziej humanitarny od rajców. Zawiodła władza i w porę nie oceniła zagrożenia i kosztów w przyszłości. Podobne zło stało się w Pobierowie, gdzie przy ulicy Grunwaldzkiej w okolicach przystanku PKS powstał bardzo atrakcyjny skądinąd, ultranowoczesny budynek, który sprawił, że wszystkie budynki wokół nagle bardzo zbrzydły, do tego spora część terenów leśnych jest przeznaczona do wycinki. Nie można też zapomnieć o sosnowej apokalipsie w Rewalu przy ulicy Klifowej, gdzie w miejscu zalesionego terenu ma powstać potężny „apartamentowiec”. Po co? Czyżby Rewalowi wciąż brakowało miejsc noclegowych? Albo pustych mieszkań na sprzedaż? Nowych Spa? Kto ocenił, co jest nowoczesnością, a co degradacją? Czy odbyła się debata publiczna, czy temat ocenili fachowcy? Czy była jakaś refleksja, jak wpłyną pochopne decyzje na otoczenie?

Podobne zło może się dokonać w przypadku zagospodarowania do celów komercyjnych przystani rybackiej w Rewalu. Miejsce, które zawsze kojarzyło się z tradycyjnym, pięknym i niebezpiecznym rzemiosłem rybackim, na naszych oczach przechodzi do dość pospolitego sektora handlu i usług. Dokonuje się to już, przy braku zgody obywateli, którzy są faktycznymi właścicielami Rewala.

Oczywiście, trudno jest człowiekowi – każdemu – nawet temu u władzy – żyjącemu w pewnej społeczności oderwać się od jego „ tu i teraz”. Przecież przyjaźni się z kimś, z kimś robi interesy, komuś coś obiecał, może coś w czasie wyborów, może kiedyś przy wódce, może komuś przykro odmówić, bo jest sympatyczny albo umie wzbudzić litość, albo ma „haka”. To wyzwanie dla człowieka, aby w imię dobra społecznego na dziś i na za 100 lat wyzbyć się partykularnych interesów i sentymentów. Ale trzeba pamiętać, że mądrość i rozwaga wzbudza szacunek i zaufanie, daje niezastępowane niczym poczucie bezpieczeństwa. Działa jak najlepsze Spa i psychoterapia w jednym.

Najważniejsze jest pamiętać: to nie jest moje, nie podejmuję decyzji na swoim i dla siebie. Ale na społecznym i dla wszystkich. Nie rozdaję swoich zabawek i działek, nie wydaję swojego zarobionego i nie jestem tu dla siebie. Tylko dla innych. Brzmi romantycznie? Idealistycznie? Przeciwnie. Realnie! I da się zrobić! Odwagi!

Obecna Rada Gminy i Wójt mają trudne zadanie, ponieważ zaczęła się nowa kadencja w najtrudniejszej sytuacji, z jaką mieliśmy do czynienia za naszego życia. Przy tym nowa Rada cieszy się dużym zaufaniem społecznym, a jednocześnie obarczona jest naszymi ogromnymi nadziejami. Dodatkowo jeszcze wspaniałe, ale i obciążające dla niej jest to, że wyraźnie widać ogromny wzrost świadomości społecznej, wiedzy obywateli na tematy polityczne i ogromne zainteresowanie sprawami publicznymi. Każdy z nas ma coraz większą świadomość, że świat wokół nas jest naszym dziełem i to my go tworzymy, że nie ma żadnych „onych”, którzy go tworzą. Że na naszym rządzimy my, obywatele, nie „oni” – jakaś bliżej nieokreślona i obdarzona niespotykanymi mocami i narzędziami władza. Że to my jesteśmy ostateczną instancją, która może lub nie, podejmować decyzję w sprawie naszego społecznego, publicznego majątku. I oczekujemy, że w tematach dotyczących dobra publicznego i naszej przyszłości odbywać się będą rzetelne debaty publiczne, uwzględniające wolę większości.

 

1 komentarz

  1. Niestety nie podzielam wizji Pani Wioletty, dotyczącej architektury. Gdyby tak było w istocie, gotyku nie wyparłby renesans itd. Naturalnie widząc tylko jedną budowlę mamy wrażenie, że pasuje jak pięść do oka, ale w momencie kiedy pojawia się kilka lub kilkanaście podobnych budynków, wrażenie staje się zupełnie inne. Wystarczy prześledzić centra wielu miast na świecie, gdzie architektura nowoczesna funkcjonuje razem z nazwijmy to umownie tradycyjną. Bardzo dobrym przykładem jest np. Melbourne. Naturalnie w bogatych miastach te zmiany zachodzą dużo szybciej i wrażenie obcości, kosmosu również szybciej mija. Osobiście, w odniesieniu do hotelu w Pobierowie, doceniam troskę architekta o to, aby wysoki budynek nie zabierał światła słonecznego na ciągu pieszym znajdującym się przy tym budynku, co jest np. zmorą Kołobrzegu . Tam wysokie budynki zabierają większość światła słonecznego i przez to ciepła na promenadzie. Naturalnie, rozumiem, że wielu osobom, nowoczesne budownictwo, może się nie podobać. W mojej rodzinie, nawet, jestem w mniejszości 🙂 Jednak myślę, że wysokie koszty energii i wody, będą wymuszały z czasem odchodzenie od stylu tradycyjnego. Co do przystani rybackiej ……. to jest to temat na osobny artykuł, ale przypomnę, że jeszcze nie tak dawno niektóre osoby związane ze stowarzyszeniem Ochrony Wydm i Klifów publicznie twierdziły : na tym miejscu ma być tylko piach. Doceniam ewolucję poglądów i dostrzeżenie potencjału dla lokalnej turystyki , zawartego w rybołówstwie łodziowym. Pozdrawiam

  2. Bardzo fajny teskt! Ja tak w kwestii „Czyżby Rewalowi wciąż brakowało miejsc noclegowych?”. Otóż wg przeprowadzonych neidawno badań w tej chwili ilość dostępnych miejsc noclegowych w naszej gminie 2,5-krotnie przekracza capacity (czyli pojemność) tego terenu. Innimi słowy występuje nadmiar miejsc noclegowych, co odbija się zarówno na naszych przychodach, mieszkańców, ale także na konieczności rozbudowy infrastruktury, np. niedawna modernizacja oczyszczalni ścieków, i na degradacji środowiska (nadmierne zanieczyszczenie spalinami oraz wycinka drzew).

  3. Nie bardzo wiem gdzie w Gminie Rewal można znaleźć architekturę nowoczesną. Ten „ultranowoczesny” blok w Pobierowie nie ma w sobie nic nowoczesnego, ani tym bardziej ładnego. Zwykły klocek ze skośnym dachem i elewację ze szkła – coś co na świecie stosuje się od dawna. Z architektury także prawdziwie nowoczesnej wiele miast w Europie chętnie by się dziś wycofało i wróciło do klasyki. Rozumiem i podoba mi się gdy prawdziwie ultranowoczesne, kosmiczne wręcz budynku stają w wielkich miastach, ale nie gdy rzucają cienie na niewielką i niską zabudowę nadmorskiej gminy Rewal. Władze nie tylko zapomniały o mieszkańcach, którzy nie potrzebują konkurencji tego typu, ale także o wczasowiczach, którzy przez wiele lat wybierali rejon rewalski za jego kameralność, jako alternatywę i ucieczkę od zabudowy miejskiej. Dziś Gmina Rewal zalana betonem. Wystarczy obrócić się plecami do Bałtyku i już jesteśmy na betonowej pustyni, gdzie nie czuć klimatu morskiego. Niestety działania jakie poczyniły dotychczasowe władze tak dalece zaszkodziły Gminie Rewal i jej mieszkańcom. Teraz przyszłość tutaj mają tylko developerzy i wielkie firmy oraz Wójt, nie Ci którym dotąd żyło się tu doskonale, nie rdzenni mieszkańcy, których dzieci zamiast prowadzić własne interesy po swoich rodzicach, będą pracować dla developerów i zarządców wielkich obiektów lub wyjadą za granicę. Nikt prawdziwie nie interesował się dobrem mieszkańców i powodami, dla których turyści całe lata wybierali gminę Rewal. Dziś profil turysty się zmienił tak jak rdzennego mieszkańca, którego jakość życia znacznie spadła. Tak kończą się działania władz, które w gminie turystycznej budżet opierają w większości na sprzedaży gruntów pod kolejne ośrodki, a nie na funkcjonującej turystyce. Tego nowe władze nie naprawią. Gmina Rewal w dalszym ciągu szuka inwestora, na jak sama sugeruje, 40 piętrowy hotel w Pobierowie i afiszuje się tym w internecie. Kolejne wieżowce na gruntach w Pogorzelicy. Ja z tej kolejki jadącej bardzo wąskim torem, wiozącej bydlęce wagony pełne rdzennych mieszkańców, którym kiedyś żyło się tu dobrze, wysiadam. To już nie moje miejsce na ziemi. Pora poszukać czegoś innego.

  4. Jacek: Melbourne to nie Gmina Rewal, a na to jak powinno wyglądać to czy tamto miejsce powinniśmy też mieć wpływ – przynajmniej na te centralne miejsca. Nie mówię, że za każdym razem trzeba robić referendum, ale rozmawiać warto.
    Przemek: przesyt miejsc noclegowych w naszej gminie to temat na CITO i jeżeli nie zostanie podjęta debata to może się skończyć kryzysem nie tylko samorządowym ale i prywatnym. Ogromne hotele natomias – to nie jest szansa tylko zagrożenie. To tylko moje zdanie ale myślę że wiele osób się pod tym podpisze.

  5. Niestety na zachowanie klimatu rybackiej osady jest już za późno . Za późno było już w latach 70-tych, a więc podczas budowlanego boomu napędzanego gierkowskimi kredytami oprocentowanymi na 3%. Dzisiaj, nie wyburzymy 2/3 miejscowości, a żyć jakoś musimy. Nie każdy ma pensjonat, dlatego miejscem pracy w hotelu wiele osób nie pogardzi. Czy większym zagrożeniem dla pensjonatów jest duży hotel, czy działka usiana drewnianymi domkami, czy apartamentowiec …….? I tak nikomu nie zabronimy budować tego czy tamtego . Z wymienionych biznesów wolę jednak hotel, bo po pierwsze przyciąga bogatszą niż pensjonaty klientelę, a po drugie, jednak stwarza znacznie więcej miejsc pracy.

    • Tu podzielę się swoim doświadczeniem. Na hotele działające z sensem przez cały rok nie ma co liczyć, to co jest i tak stoi pustawe lub puste. A spowodowane jest to brakiem klienta. Więc nie hoteli nam brak, a klientów. A klientów nie będzie, bo – sorry – ale taki mamy klimat:).Jeśli chodzi o miejsca pracy, to jako przedsiębiorca mogę dorzucić swoje pięć groszy. Moim zdaniem w Rewalu nie potrzeba więcej miejsc pracy, gdyż nie ma bezrobocia w branży hotelowo-usługowej. Oczywiście z pewnością jest na papierze, a także są osoby, dla których nie ma pracy zgodnej z wykształceniem. Ale to nie ma zapotrzebowania na miejsca pracy w branży hotelowej. Borykam się od lat z brakiem pracowników, A pracuję stosunkowo długo, bo od połowy kwietnia do października. Zatem znam temat. Właśnie szukam kelnerki od końca kwietnia, bardzo zapraszam chętne osoby na rozmowę.

      • Pani Wioletto . Również jestem przedsiębiorcą, jak wielu mieszkańców Gminy. Prawda jest taka, że praca od weekendu majowego to jest rozwiązanie dobre może dla studenta, ale dla kogoś zmuszonego utrzymywać własną rodzinę to żaden rarytas, chwilówka. Mogę podpisać się pod Pani słowami : ” Borykam się od lat z brakiem pracowników ” i dodam, że dopóki nie znajdę rozwiązań całorocznych, borykać się z tym problemem będę. To jest albo mój wybór, albo, co bardziej powszechne, brak całorocznej opłacalności dla rodzaju działalności, który prowadzę, albo moje umiejętności są niewystarczające. Czy z tego płynie wniosek, że w Gminie Rewal nie ma bezrobocia w branży hotelowo – usługowej ? Nie sądzę . Czy ” Sandra ” również ma problem ze znalezieniem kelnerki, masażysty, ratownika, kucharza, recepcjonistki ? Pewnie okresowe, krótkoterminowe, związane bardziej z pracownikiem odpowiednim niż pracownikiem w ogóle. Związane z wyższymi niż nasze oczekiwaniami dotyczącymi umiejętności . Znam ludzi, którzy chętnie ” wskoczą ” na miejsce zwolnione. Dlaczego ? Bo całoroczne !!!!!!!!!!! Nie jest to problem tylko „na papierze „. Dochody z wynajmu, które kiedyś pozwalały na godne życie przez cały rok, dzisiaj już nie wystarczą. Od 2000 do mniej więcej 2010 roku trwało na naszym terenie szaleństwo budowlane, które wypchnęło Gminę Rewal z „orbity rozsądku” i sprawiło, że pojawia się i będzie pojawiało coraz bardziej, zapotrzebowanie na pracę całoroczną. Rozwiązania wychodzące temu naprzeciw trzeba popierać. Trendu powodującego spadek dochodów sezonowych już się niestety nie odwróci, można go co najwyżej ograniczyć nie wydając zgody na przekształcanie terenów rolniczych na budowlane.

  6. Gratuluje tekstu ! Normalność przywraca się bardzo ciężko, zwłaszcza kiedy niektórzy robią interesy na jej braku. Kluczem do sukcesu jest świadomość mieszkańców i ich aktywne zaangażowanie. Niektórzy wypaczyli swoje role, otoczyli się miernymi wiernymi i traktują lokalną politykę jako narzędzie własnych interesów. Twój romantyczny tekst jest głosem wołającym o normalną rzeczywistość, w której dobro wspólne nie jest frazesem. Niestety znam dwóch takich, z Twojej gminy, którzy zrobią wiele, żeby tej normalności nie było 🙂 Wiara ludzi we własną moc sprawczą jest wielką siła, a Twój tekst tą siłę buduje. Pozdrawiam

  7. Odnośnie odpowiedzialnych decyzji, to chciałbym wspomnieć o temacie, który poruszałem w kampanii. Od ponad 20 lat nie przeprowadzono u nas żadnej analizy ruchu turystycznego. Zapewne dlatego działania promocyjne kuleją od lat – są jedynie odkurzaniem starych schematów. Nie ma poszukiwania nowych rynków. Oczywiście przy obecnej sytuacji finansowej to nie ma znaczenia, bo pieniędzy na promocję nie będzie. Liczę jednak, że w niedalekiej przyszłości sytuacja się poprawi…

  8. Przemek, ale nasze doświadczenie pozwala ocenić, że mamy wyraźny – jak pisałeś – przerost bazy noclegowej, jedyne, co można zrobić, to ograniczyć jej dalszy wzrost. Zwyczajnie, żeby przeżyć. Duże hotele potrzebują dużych pieniędzy, więc raczej ich właścicielami nie będą lokalni przedsiębiorcy.

    A przyczyny takiego rozrostu bazy? Pamiętacie – za przedpoprzedniej kadencji – nasi Radni z Wójtem – wykorzystując hasła walki z bezrobociem – jak: inwestorów zwalniając z podatku od nieruchomości na 5 lat! Byli taż tacy spryciarze, którzy dzielili budowę na dwa etapy i w ten sposób zyskiwali 10 lat bez podatku – fajnie? pewnie, że fajnie! Każdy chciałby tak.
    Skutek: gwałtowny wzrost bazy noclegowej, obniżenie jakości i cen usług, A bezrobocie? Czy się zmniejszyło w gminie? Na pewno przybyło pracowników w referacie budownictwa, bo był większy ruch. Reszta ? nie sądzę.

    I tu jeszcze jedna refleksja się nasuwa: Dlaczego duże pieniądze na inwestycje mogą przyjść tylko z zewnątrz? Dlaczego większość rzeczy robimy sposobem gospodarczym? Bo mamy za mało pieniędzy. Kto nie ma pieniędzy, nie robi rzeczy ładnych i na bogato! A mało pieniędzy mamy, bo jest za duża podaż, za wiele miejsc noclegowych, więc niska cena. Niska cena to niska jakość Koło się zamyka. Będziemy takimi „Made in China” w branży usług, a właściwie już się nimi stajemy.
    Więcej hoteli, większa bieda. Więcej hoteli, mniej pieniędzy dla gminy, bo pojadą do Poznania i Wrocławia!

    • Ile jest hoteli w bazie, która w czasie tej wolnej amerykanki przybyła w Gminie Rewal ? Nie widzę ich zbyt wiele. Raczej są to apartamentowce, pensjonaty, działki zasłane drewnianymi domkami i nadbudowy na gospodarczych domkach. To nie hotele są problemem, tylko przekształcenie na hura terenów rolniczych na budowlane .

  9. Jacek nikomu nie powinno się zakazywać budowy na tych terenach. Od tego roku zresztą przepisy dość mocno to ułatwiły i budowa domku jednorodzinnego nie będzie problemem.
    Ale to powinna zrobić Gmina co najmniej kilka lat temu. Pozwolić się tu osiedlać ale nie budować kolejne „Chałtury” po 30 pokoi.
    I dalej jestem zdania że duże hotele nam nie ułatwią życia, nie wydłużą sezonu, nie dadzą więcej pracy dla mieszkańców gminy, i nie zostawią podatków w gminie! a my za drogi i całą infrastrukturę wokół nich zapłacimy.

  10. Nie jestem mieszkanką Rewala, ale pozwolę sobie na pewną refleksję. Bywam w Rewalu od około 20 lat, dlatego przedstawię mój punkt widzenia- turysty. Piszecie Państwo o niskich cenach usług związanych z gwałtownym wzrostem bazy noclegowej. Mieszkałam w kilku różnych kwaterach. Śmiało mogę stwierdzić, że z punktu widzenia wczasowicza spadku cen nie widać. Rozumiem, że ponosicie Państwo koszty związane z utrzymaniem budynku, opłatami itp. ale coraz częściej, podliczając koszty tygodniowego urlopu w Rewalu i porównując je z tygodniowym urlopem w Chorwacji, dochodzę do wniosku, że tam taniej. Nie jestem turystą z „pełnym” portfelem, ale takim przeciętnym wczasowiczem. Jakośc usług? Dlaczego zawsze zastaję w pokoju rolkę papieru toaletowego, żadnego środka czystości do posprzątania łażienki czy zwykłej miotły? Mam sobie dokupić, bo w cenie pokoju takich luksusów nie przewidziano. To tylko mały przykład jakosci usług. Razi mnie także płacenie 2 zł za WC, nie dziwię się, że rodzina z 3 dzieci biega do lasku. Ktos wspomniał o nowoczesnej architekturze w nadmorskich miejscowościach. Myślę, ze każda miejscowość ma swój charakter, Rewal był rybacką wioską, szkoda, że takiego klimatu nie utrzymał. Rosnące jak grzyby po deszczu budowle-potworki z wieżyczkami, elewacje, „że zęby bolą”, mnóstwo drewnianych budek, czy ktos nad tym czuwa? I jeszcze apartamentowce, bloki, cały przegląd, z roku na rok miejscowośc traci urok.

  11. Chorwacja tańsza nie jest, to tylko złośliwość rozczarowanych polskim wybrzeżem turystów , chyba że myślimy o wyjeździe z bagażnikiem wypełnionym mielonką turystyczną i przez cały wyjazd służy nam to jako jedyne pożywienie. No może arbuzy w środku lata są tańsze, ale nie daj Boże, żeby rozbolały nas od takiego jedzenia ( mielonka + arbuz ) zęby , bo leczenie do tanich już nie należy. Gwarancja słońca. Tego nad Bałtykiem nie przeskoczymy . My możemy zagwarantować natomiast bardzo wysoką zawartość jodu w bałtyckiej bryzie, czego nad Adriatykiem się nie uświadczy. No i oczywiście, ogromną, rozciągającą się od Świnoujścia po Hel , piękną, piaszczystą plażę . Co do cen wynajmu kwater, to liczbowo rzeczywiście nie potaniały, ale również od ośmiu lat ( na podstawie danych wielu moich znajomych ) nie podrożały. Mając na uwadze bezwzględny wzrost cen gazu, energii elektrycznej, wody, ścieków, podatku od nieruchomości, usług pralniczych, różnych kosztów poniesionych na inwestycje podnoszące jakość itd. to jednak trzeba uczciwie przyznać, że POTANIAŁY !!! Za WC trzeba płacić, bo to usługa jak każda inna . Kosztuje papier, woda, sprzątanie i pensje . Jeśli jednak od małego uczy się dzieci załatwiania po wydmach, to i na wycieraczkę też się kiedyś nauczą .

  12. Reprezentujemy dwa różne punkty widzenia. O wyższości Bałtyku nad Adriatykiem nie trzeba mnie przekonywac, dlatego corocznie goszczę w Rewalu i mam zamiar odwiedzac Was nadal. Myślę jednak, że zdanie turystki jest istotne, aby Wam żyło sie dobrze, a nam wypoczywało świetnie. Nie zgadzam się, że jadąc do Chorwacji zabieramy bagażnik mielonki turystycznej. Z własnego doświadczenia wiem, ze mogę spędzić urlop w Chorwacji z dwoma posiłkami w ośrodku turystycznym i balkonem z widokiem na morze za porównywalną cenę, dodam ze pokój sprzatany był codziennie, również z wymianą ręczników. Cena obejmowała także podróż.. Proszę zerknąć, jakie tłumy przewijają się przez Polo Market. Ci wszyscy ludzie kupuja tam, bo tanio. Stąd wniosek, że do Was także jeżdżą ludzie o przeciętnych portfelach. Wracając do plaż nad Adriatykiem, korzystałam tam z toalet darmowych, dodam, ze bylo tam czysto, pachnąco, więcej, były nawet prysznice. Nie jestem zwolenniczką zamiany wydmy w wc. Nienawidzę, jak muszę uważać na niespodzianki w lesie. A tak, niestety, jest. Proszę policzyć: np. troje dzieci x 2 zł x 3 razy w ciągu dnia = 18 zł x 10 dni pobytu= 180 złotych za toaletę. To taki uśredniony przykład, smutny, ale prawdziwy. Może więc należałoby rozważyć, jak rozwiązać ten problem. Dodam, ze rozumiem, że utrzymujecie się Państwo z tego, co zarobicie w sezonie i musi to wystarczyć często na życie w pozostałych miesiącach. Rozumiem opłaty, podatki i wszelkie koszty. Podałam przykład Chorwacji, bo wiele zanych mi osób rezygnuje z wczasów nad Bałtykiem i wybiera południe Europy, bo podliczają wszelkie koszty wyjazdu, porównywalne z urlopem w kraju + prawie pewna pogodę. Lubię Rewal, jest zadbaną miejscowością z piękną zielenią, cenię u Was równe chodniki, zadbane domy, super bazę sportową, jedyne w swoim rodzaju klify. Myślę ze macie wielki potencjał turystyczny co znim zrobicie, to juz od Was zależy.

Dodaj komentarz