Redakcja Głosu Szczecińskiego zorganizowała i przeprowadziła plebiscyt na najlepszych i najgorszych samorządowców w województwie zachodniopomorskim. Internauci oceniali radnych, wójtów, burmistrzów, prezydentów i starostów przez pryzmat ich zaangażowania i efektów pracy na rzecz lokalnej społeczności. Wręczenie dyplomów, medali i statuetek dla najlepszych odbyło się kilka dni temu w Szczecinie.

Wśród najwyżej ocenionych głosami internautów, a tym samym nagrodzonych, znalazła się Barbara Kral, od czterech lat sprawująca społeczny mandat w Radzie Gminy Rewal i kandydująca ponownie z okręgu nr 10 w Rewalu.

– Gratuluję sukcesu. To pani pierwsza kadencja, prawda?
– Tak, pierwsza.
– Debiut w samorządzie okazał się bardzo udany. Widziałem wyniki – same plusy. A przecież internauci przyznawali swoim radnym i włodarzom także minusy.
– Tym bardziej się cieszę z pozytywnej oceny mojej pracy jako radnej, bo wystawili ją mieszkańcy naszej gminy.
– Co spowodowało, że cztery lata temu została pani radną?
– Jako młoda emerytka miałam trochę wolnego czasu. Jako mieszkanka Rewala niepokoiłam się zapaścią naszej gminy wynikłą z potężnego zadłużenia. Wreszcie jako nauczycielka uważałam, że sytuacja w oświacie gminnej jest karygodna. Zatem zamiast stać z boku, przyglądać się biernie – tak myślałam – spróbuję wpływać na otaczającą mnie rzeczywistość. Stanęłam do wyborów, uzyskałam mandat radnej i zaczęłam działać. Nie ukrywam, że intensywnie.
– Jak mam to rozumieć?
– Zostałam przewodniczącą Komisji Społeczno-Oświatowej oraz członkiem Komisji Rewizyjnej. Ale tak naprawdę byłam w sześciu komisjach. Jeszcze w Statutowej, ds. Drzewostanu, ds. Rozwiązywania Problemów Alkoholowych i nieformalnej, ale ważnej, gdyż opracowującej program naprawczy. Pierwsze dwa lata to było bardzo intensywne działanie, pochłaniające niezwykle dużo czasu. Ale dzięki temu udało się wiele rzeczy zrobić.
Kadencja nie była łatwa, brakowało stabilności. Odwoływanie radnych, wybory uzupełniające, zmiany na stanowisku wójta – to niewątpliwie nie pomagało w rozwiązywaniu gminnych problemów.
– Zatem jak pani ocenia mijającą kadencję Rady Gminy Rewal?
– Niewątpliwie była niezwykle pracowita. W obecnej kadencji mieliśmy już 66 sesji. Ale najważniejsze, że sporo ważnych problemów udało się rozwiązać.
– Czyli ocena na plus?
– W niektórych przypadkach nawet na duży plus.
– Mianowicie?
– Po pierwsze gmina przestała się zadłużać. Po drugie udało się nam, grupie radnych tworzących tę nieformalną komisję, przygotować rekomendacje zadań niezbędnych do opracowania i wdrożenia programu naprawczego. Został on dobrze oceniony przez rządowych finansistów i dzięki temu otrzymaliśmy korzystną pożyczkę od Skarbu Państwa. Od razu uregulowane zostały sprawy z parabankami. W tej chwili ze 148 mln zł zadłużenia zostało do spłaty 40 milionów. Uważam to za ogromny sukces.
– A pożyczka Skarbu Państwa?
– Jest spłacana na bieżąco. Gmina teraz wszystko płaci terminowo. Dzięki temu pomału, ale systematycznie maleją rygory, którymi ograniczono funkcjonowanie gminy. Jest nadzieja, że w przyszłym roku będziemy mogli decydować choćby o małych inwestycjach komunalnych, które są po prostu niezbędne.
– A co z gminną oświatą? Udało się?
– Tak. I mam z tego osobistą satysfakcję. Od razu na początku kadencji spowodowałam, że Rada Gminy zajęła się skutecznie naszą oświatą.
Przede wszystkim szkoły mają dyrektorów z konkursu. Okazało się, że można. A w poprzedniej kadencji dyrektorki miały przedłużane sprawowanie swojego stanowiska na rok poprzez tzw. powierzenie.
Wyprostowaliśmy sprawy finansowe w oświacie. Szkoły poznały wreszcie swoje budżety. Uporządkowane zostały zasady przyznawania subwencji i dotacji. Mówiąc najkrócej, szkoły wreszcie wiedzą, ile maja pieniędzy i jak mogą nimi dysponować. To od razu przyniosło efekty.
Kolejna załatwiona sprawa to wynagrodzenie nauczycieli, świadczenia socjalne i ZUS. Do tej pory była to pięta achillesowa, zwłaszcza składki, ubezpieczenia i świadczenia emerytalne. Nauczyciele nie dostawali pensji na czas, a w ZUS-ie rosły zaległości. Na szczęście udało się wszystko wyprowadzić na prostą, a szkołom i nauczycielom przywrócić poczucie bezpieczeństwa i stabilne warunki pracy.
– Nie ma tu kolizji z reformą oświatową?
– Nasze działania nie dotyczyły spraw merytorycznych, programowych. Ale nie uciekniemy od problemów organizacyjnych. Tym musi się zająć Rada Gminy w nowej kadencji. Reforma oświatowa spowodowała, że np. szkoła w Niechorzu stała się za ciasna. Na jednym korytarzu spotykają się dzieci przedszkolne, dzieci szkolne i młodzież, która chodziła do gimnazjum i nagle została cofnięta do podstawówki.
– Czy w gminie Rewal powinien być zastępca wójta?
– Zdecydowanie tak. Gdyby w poprzedniej kadencji był wice wójt ekonomista, to jestem przekonana, że nie doszłoby do takiego zadłużenia gminy.
Zatem musi być duet. Zastępca kreatywny, z inicjatywą, myślący perspektywicznie, i wójt trzymający kasę. Albo odwrotnie. Wójt i zastępca powinni się uzupełniać. I oczywiście współpracować, a nie wojować, z radnymi.
– A jakiego samorządu potrzebuje nasza gmina?
– W moim przekonaniu kolejna kadencja, tym razem pięcioletnia, winna być kadencją kontynuacji. Są bowiem sprawy niedokończone, są też problemy czekające na rozwiązanie. Z tego też powodu zdecydowałam się na ponowne kandydowanie do Rady Gminy.
– Mam nadzieję, że z powodzeniem. Tego pani życzę na koniec naszej rozmowy.

Rozmawiał Jacek Jasiewicz