Wiele atrakcji dla turystów przygotowało Stowarzyszenie Miłośników Latarni Morskich przy wsparciu rady sołeckiej z Niechorza oraz CIPRu, z okazji XIII Międzynarodowego Dnia Latarnika. Wprawdzie święto przypadało na niedzielę, jednak obchody rozpoczęto już w sobotni wieczór zwiedzaniem najwyższej budowli w gminie Rewal.

Dlaczego nie ma windy?

Nocne zwiedzanie latarni morskiej przyciągnęło wielu zainteresowanych. Okazja była wyjątkowa – tylko w sobotę można było bezpłatnie wdrapać się na taras widokowy od godziny 20 do 24. Jeszcze przed otwarciem zaczęła się formować kolejka ludzi w różnym wieku – od kilkuletnich dzieci do osób starszych. Nowo wybudowany plac przed latarnią został wypełniony tak szczelnie, że jego zarys architektoniczny można było podziwiać dopiero patrząc z góry. I chociaż niektórzy byli zdziwieni brakiem windy, to dzielnie walczyli ze zmęczeniem, pokonując z niewielką zadyszką 210 schodów czasami w butach, czasami boso, a czasami… w klapkach. Na wysokości 37,5 metra najwytrwalsi zostali nagrodzeni – z tarasu widokowego można było ujrzeć zapierającą dech w piersiach panoramę okolicy. W świetle lamp odbijały się niechorskie domy i ulice. W oddali widać było fajerwerki z festynu militarnego w Rogowie. Mimo to większość turystów i tak głównie podziwiała falujący niestrudzenie Bałtyk.

Nie przegrali z burzą

Niestety, po ponad dwóch godzinach nad Niechorzem rozpętała się burza i latarnia morska została zamknięta ze względów bezpieczeństwa. Najwytrwalsi czekali na ponowne jej otwarcie spacerując po okolicznych placach i podziwiając kolorowo oświetloną fasadę budynku. Całość tworzyła niezwykły, wręcz magiczny klimat tego wieczoru.

Grog ułatwia wspinaczkę

W słoneczną niedzielę śladu nie było po burzy, więc przez latarnię morską przewinęło się ponad pół tysiąca osób. Tego dnia wstęp również był darmowy, a ponadto dla chętnych opiekunowie obiektu wręczali szklaneczkę grogu, aby łatwiej wspinało się po schodach. Kto zaś sił na wspinaczkę nie miał, mógł posłuchać opowieści: o pracy latarnika, o budynku, o funkcjach latarni a także o tym, że plac przed latarnią wypiękniał dzięki staraniom Stowarzyszenia Miłośników Latarni Morskich.
Grog i latarniane opowieści, to nie jedyne atrakcje, które czekały na zwiedzających. Podczas specjalnie zorganizowanego festynu można było wziąć udział w loterii przygotowanej i przeprowadzonej przez Stowarzyszenie Ochrony i Rozwoju Wybrzeża Rewalskiego, posłuchać niepowtarzalnych wierszy lokalnego poety Stanisława Sawkulicza oraz posłuchać szant w wykonaniu zespołu Mark Twain. Dużą popularnością wśród dzieci cieszyło się stoisko z malowaniem buziek, dorośli częściej podchodzili do stoiska krótkofalowców, którzy nadawali w eter sygnał spod niechorskiej latarni.

Rekordowy bieg

Najważniejszym punktem obchodów święta był Bieg Latarnika. Już po raz trzeci zorganizowano wspinanie się na czas na niechorski obiekt. Triumfował ubiegłoroczny zwycięzca Jan Huk – strażak ze Stargardu Szczecińskiego, który pobił swój własny rekord czasem 36,84 s. Jak odgrażają się pracownicy latarni, wygrał, bo oni nie startowali. Okazję do treningu mają przecież codziennie.

Niespodzianki w przyszłym roku

Wybudowana w 1866 roku latarnia morska w Niechorzu za kilkanaście miesięcy obchodzić będzie swoje 150-lecie. Z tej okazji organizatorzy planują wiele atrakcyjnych niespodzianek, których szczegółów póki co nie chcą zdradzać. „Inaczej nie byłoby niespodzianki” – z rozbrajającym uśmiechem mówi Sebastian Kuzicki i zaprasza wszystkich do przybycia za rok.