Dwa dni temu zamieściliśmy tekst pt „Pobierowo centrum gminy?”, który był zapisem naszej dyskusji na temat potencjalnych szans i problemów jakie niosą za sobą dwie ogromne inwestycje, planowane w Pobierowie. Dziś prezentujemy część drugą, gdzie poruszamy kolejne kwestie związane z tym tematem. Miłej lektury


– Pojawienie się Hiltona to okazja dla jeszcze jednej grupy społecznej.

– Jakiej?

– Pojawienie się bardziej zamożnych turystów to większa gratka dla różnej maści przestępców czy też żebraków. Na chwilę obecną trudno powiedzieć, jak nasze służby mundurowe są na to przygotowane.

– Mają na to co najmniej dwa lata, więc pewnie zdążą. Co innego OSP w Pobierowie. Wielopiętrowe budynki to całkowicie nowe wyzwanie dla straży pożarnej. Nie tylko pod względem sprzętu, ale także wyszkolenia. Nie wątpię, że mamy świetnych strażaków, ale w tak dużych obiektach na szczęście nie musieli się jeszcze sprawdzać. I oby tak zostało. Jednak wsparcie dla OSP na pewno by się przydało.

– Warto może zwrócić uwagę na kwestie wizerunkowe. Co się może zmienić w Pobierowie i co będzie musiało się zmienić?

– Zejścia plażowe. Z Gołębiewskiego do najbliższego zejścia jest niemal kilometr. I jest to zejście gruntowe. Do czegoś lepszego jest jeszcze dalej. Wydaje się, że wniosek do Urzędu Morskiego o budowę nowego zejścia na wysokości dawnego magazynu pocisków jest nieodzowne.

– Ja sądzę, że w pierwszej kolejności zmieni się co innego. Ulica Grunwaldzka. Obecny „pseudopasaż” jest krytykowany nie tylko przez mieszkańców. Wizerunkowo nie pasuje do sąsiedztwa obiektu klasy Hilton. Ludzie, którzy do tego hotelu przyjadą, mogą chcieć pójść zjeść czy wypić coś także „na mieście”. Pierogi, golonka i szaszłyk to raczej nie to menu. Będą musiały się pojawić nowe restauracje o znacznie wyższym standardzie. Również wygląd ulicy będzie musiał ulec zmianie. Budki z książkami, bursztynami czy kręconymi ziemniakami będą musiały szukać swojego miejsca gdzieś dalej, w głąb miejscowości. A na Grunwaldzkiej zawitają markowe sklepy. Coś na wzór New Bond Street w Londynie.

– Może nie aż tak, ale jest w tym sporo racji. Z tego co mówisz wynika jednak, że Pobierowo podzieli się na to dla klientów bogatszych, głównie w okolicy hotelu, oraz to dla klientów nieco mniej zamożnych, zapewne w okolicy obecnej ulicy Zgody czy Mickiewicza. Kto się do tego dostosuje, może sporo zarobić. Kto nie, ten raczej straci lub zarobi sporo mniej. Przykro to mówić, ale bogaci zwykle nie mieszają się z „plebsem”.

– Nad morzem też? Czyli należy się spodziewać prywatnych plaż?

– Prawo na to nie pozwala. Jeszcze. Nie wiemy, co się zdarzy w przyszłości.

– Ja sądzę, że pojawienie się dwóch potężnych hoteli może przyczynić się do zrealizowania jeszcze jednego, często poruszanego postulatu. Mam na myśli transport wewnątrz gminny. Chodzi o to, żeby turysta z Gołębiewskiego, czy w mniejszym stopniu z Hiltona, mógł dotrzeć do atrakcji turystycznych w Niechorzu, Rewalu czy Trzęsaczu. Mamy muzea, park miniatur, park wieloryba, latarnię, ruiny i ciuchcię. Ale to wszystko jest z dala od Pobierowa i po piwku czy dwóch już tam się nie dotrze. Taksówek jak na lekarstwo, regularnej komunikacji wewnętrznej całkowicie brak (przynajmniej w zachodniej części gminy). To będzie musiało się zmienić na korzyść.

– Wiesz co? Tworzymy taki dość bajkowy obraz przyszłości Pobierowa, ale nie zapominajmy, że będzie to miało też wpływ na inne miejscowości. Kto może zyskać, a kto stracić?

– Zyskać może Pustkowo. Ci, którzy jeździli do Pobierowa, by zaszyć się w lasach i odpocząć od zgiełku, mogą już tego spokoju nie zaznać. Szczególnie, jeśli centrum grillowo-pierogowe przesunie się w głąb miejscowości. Najbliższą opcją będzie Pustkowo, albo… Łukęcin.

– Za to straci pewnie Rewal, gdzie nie ma dużych ośrodków. Pobierowo będzie centrum gminy, bo będą tam sławni i bogaci, więc będą media. Będzie się o nim mówiło, więc będzie się tam więcej działo. Wokół Pobierowa będzie się wszystko kręcić. Niechorze, dzięki Sandrze i kilku mniejszym ośrodkom po wschodniej stronie miejscowości, już jakąś niezachwianą pozycję wizerunkową ma. No i mają latarnię, która od lat jest znakiem rozpoznawczym tej miejscowości. W Rewalu? Nic. Wieloryby nie przyciągają, tylko odstraszają. Zamiast przygotować drugi front inwestycyjny, aby miejscowość mogła się rozwijać, jak w Niechorzu czy Pobierowie, to powstaje plan zagospodarowania dla zakleszczonego już mocno centrum. Nagle okaże się, że jedynym miejscem wartym zainteresowania w Rewalu będą krytykowani przez wielu rybacy. No i oczywiście magistrat.

– Dla Pobierowa to chyba dobra wiadomość?

– Dla nowego centrum gminy, raczej tak. Nie mam jednak pewności, że nie usłyszymy niedługo piosenki „Nie przenoście nam stolicy do Pobierowa!”

– Chyba za daleko wyprawiliśmy się w tych rozważaniach. To znak, że należy skończyć i poczytać, co mieszkańcy myślą na ten temat  😉