Po burzliwej dyskusji o pomysłach na naprawę sytuacji w gminie Rewal przyszedł czas na konkluzje. Komentarzy było wiele, w różnym tonie. Wszystkie konstruktywne. W naszym podsumowaniu chcielibyśmy zwrócić uwagę zarówno na to, co nasi czytelnicy napisali, ale też i na to, czego nie napisali.

O czym nie napisano?

Zwraca uwagę duża różnorodność podrzucanych haseł i zagadnień związanych z poprawą sytuacji. Jeszcze kilka lat temu uznano by za zaskakujące, że nikt nie poruszył tematu poszukiwania zewnętrznych źródeł finansowania. Jeśli dodać do tego kilka uwag krytykujących wizjonerstwo wójta, to śmiało można wysnuć wniosek, że nasi mieszkańcy uważają gminę za przeinwestowaną a fundusze unijne nie są już postrzegane jako dopust boży, lecz raczej jako problem w realizacji długofalowego planu rozwoju naszej lokalnej społeczności.
Choć w komentarzach pojawiało się sporo na temat oszczędności, to jednak nikt nie napisał o likwidacji gminnej „Zieleni” czy świątecznych iluminacji. Najwyraźniej mieszkańcy są świadomi kosztów, ale też korzyści, jakie „Zieleń” i światełka nam przynoszą.

Straż Gminna do odstrzału?

Wypowiedzi naszych czytelników można podzielić na dwie klarowne kategorie: jak zmniejszyć koszta i jak powiększyć przychody. W pierwszym przypadku najbardziej na świeczniku była Straż Gminna, której działania nie tylko nie przynoszą dochodów, ale mają także negatywny wpływ na wizerunek gminy wśród turystów. Skoro nasze fotoradary nie służą zwykle podnoszeniu bezpieczeństwa a przychody z nich są równoważone przez koszty obsługi, więc nad likwidacją warto chyba się pochylić. Tym bardziej, że pojawiła się sugestia, by w to miejsce powołać straż podatkową, która zadbałaby o kiepską na dzień dzisiejszy ściągalność podatków i opłat lokalnych. Podobno gmina ma do odzyskania od swoich dłużników kilkanaście milionów złotych.

Komu wyłączyć światło?

Innym pomysłem na zmniejszanie kosztów była inwentaryzacja długów, która mogłaby pomóc w uzyskaniu kredytu konsolidacyjnego w formie bezpośredniej lub pośredniej, czyli obligacji wykupywanych przez bank. Czytelnicy podkreślali jednak, że konieczna jest poprawa naszej wiarygodności m.in. poprzez uchwalenie i konsekwentne realizowanie planu naprawczego.
Zmniejszanie kosztów to zdaniem czytelników także racjonalizacja gminnych wydatków związanych choćby z wyłączaniem oświetlenia ulicznego po północy, choć raczej trudno szukać chętnych, którzy na ochotnika zgłosiliby tutaj swoją ulicę.

Co można by sprzedać?

Teraz trochę o zwiększeniu wpływów. Tutaj pojawiły się propozycje dotyczące sprzedaży posiadanego mienia, ale nie chodziło o handel działkami, który, jak wynika z komentarzy pod innym z artykułów, ma ograniczone grono zwolenników, ale o sprzedaż np. „pożeracza” butelek przed budynkiem policji, czy wąskotorówki będącej inwestycją, która wciąż wysysa kolejne miliony z gminnej kiesy, a dochodów póki co nie generuje.

Opodatkować turystów czy mieszkańców?

Ktoś za zaciągnięte przez wójta kredyty musi zapłacić, stąd sugerowane było m.in. podwyższenie opłaty miejscowej w zamian za ulgi dla turystów za parkingi, wypożyczanie rowerów, czy toalety. Proponowano także wprowadzenie większych podatków od tzw. apartamentowców, czy też od przedsiębiorców spoza naszej gminy. Była też dość skrajna propozycja samoopodatkowania się mieszkańców, która co ciekawe jest zbieżna z sugestiami Ministerstwa Finansów.
Ważnym elementem podnoszonym przez naszych czytelników jest też kwestia rozwiązywania umów inwestycyjnych w przypadkach, gdy kary umowne są mniejsze niż potencjalne koszty, które gmina będzie musiała ponieść z tytułu dokończenia inwestycji a później jej utrzymania.

A co ze współpracą z mieszkańcami?

Na koniec dwie sprawy natury organizacyjnej. Po pierwsze, czytelnicy zwrócili uwagę na konieczność przeprowadzenia zewnętrznego audytu jakości pracy w Urzędzie Gminy. Mogłoby to nie tylko uzasadnić ewentualne przesunięcia kadrowe w magistracie, ale też poprawić wydajność niektórych stanowisk poprzez zmiany w organizacji pracy z pożytkiem dla gminy i dla samych pracowników.
Druga uwaga skierowana jest bezpośrednio do wójta. To nawet nie jest uwaga, ale apel o współpracę z mieszkańcami poprzez poprawę przejrzystości działań władzy wykonawczej (rozumiemy to jako zachętę do współdziałania z Widokami) oraz zwiększenie partycypacji społecznej w procesie podejmowania decyzji, aby nie ponowił się choćby casus „wielorybów”, czy Niechorza z „x”.

To już koniec?

Miejmy nadzieję, że zgromadzone tu uwagi pomogą naszym władzom przy podejmowaniu czekających ich decyzji. Dziękujemy jednocześnie wszystkim naszym czytelnikom za tak liczne uczestnictwo w naszej debacie. Pierwszej, ale nie ostatniej, jaką będziemy proponować.