Maciej Bejnarowicz od 13 listopada pełni obowiązki Wójta Gminy Rewal, przyszedł więc czas, żeby spotkać się i przedstawić go naszym czytelnikom. Rozmawialiśmy m.in. o tym, kim jest, jak znalazł się w naszej gminie, jak ocenia obecną sytuację ,jakie postawił sobie cele oraz o tym, czy będzie Konwój Św. Mikołaja. Zapraszamy do lektury!

 

– Minęło już kilka tygodni, odkąd pełni Pan swoją funkcję, dlatego chcielibyśmy Pana mieszkańcom gminy. Na początek proszę powiedzieć kilka słów o sobie.

Nazywam się Maciej Bejnarowicz, mam 44 lata. Z wykształcenia jestem politologiem, choć studiowałem także Nauki Społeczne ze specjalizacją „Kształtowanie zachowań społecznych”. Ponadto ukończyłem studia podyplomowe z zakresu Administracji Publicznej Unii Europejskiej.
Moje doświadczenie zawodowe? No cóż… dorosłe życie zacząłem szybko, wcześnie się ożeniłem i wcześnie zacząłem pracować. Już na studiach dziennych, byłem asystentem na Wydziale Socjologii Uniwersytetu Szczecińskiego. Mam doświadczenie dydaktyczne, zresztą jeszcze do niedawna prowadziłem zajęcia na studiach zaocznych z zakresu Psychologii Społecznej, Socjologii Rynku i Socjologii Pracy. Bardzo lubiłem kontakt ze studentami, bo tam człowiek bardziej się uczy niż naucza.
Poza uczelnią najpierw byłem handlowcem. Kiedy tworzono w Polsce Otwarte Fundusze Emerytalne pojawiła się okazja i zostałem dyrektorem oddziału jednego z nich. 3 lata z rzędu mieliśmy najlepsze wyniki w Polsce. Następnie przez 5 lat byłem dyrektorem ds. rozwoju spółki, która sprzedawała abonamenty medyczne.

– Jak Pan trafił do Administracji Publicznej?

Pracując w spółce medycznej zostałem zauważony i zaproponowano mi, abym wystartował w konkursie do Urzędu Marszałkowskiego. Moje propozycje zmian w systemie opieki zdrowotnej chyba się spodobały, skoro wygrałem ten konkurs i zostałem zastępcą dyrektora Wydziału Zdrowia w Urzędzie Marszałkowskim, gdzie przepracowałem kolejne 5 lat. Udało mi się tam sporo osiągnąć – dzięki zaproponowanym przeze mnie zmianom udało się zaoszczędzić miliony złotych w skali roku choćby na wspólnym zakupie energii elektrycznej.
Po kilku latach polityka mnie zmęczyła. Wiele z moich pomysłów nie było realizowanych, gdyż nie było do tego politycznej woli.

– I to zadecydowało o Pańskim odejściu?

Tak, ale nie tylko. Miałem problemy zdrowotne, walczyłem z nowotworem. Nie wstydzę się o tym mówić. Dzięki temu, że otwarcie o tym mówiłem, wielu moich znajomych zaczęło się badać. Udało mi się pokonać chorobę, ale wtedy powiedziałem do żony, że musimy coś zmienić w naszym życiu, więc zwolniłem się UM przeprowadziliśmy się nad morze i wróciłem do pracy w biznesie.

– Chyba nie na długo?

Pewnego pięknego dnia spotkałem kogoś, który na nowo zaraził mnie polityką. Był to człowiek, który właśnie sprzedał swój biznes i przed emeryturą postanowił, że zrobi coś dla społeczności.
Uważam, że to jest najlepszy model, gdy do sfery publicznej trafiają społecznicy, którzy mają to we krwi albo ci, którzy w życiu coś osiągnęli i chcą swoje umiejętności wykorzystać społecznie. To był ten drugi przypadek. Ten fantastyczny człowiek, (obecny Wójt Gminy Kołobrzeg – Włodzimierz Popiołek), któremu pomogłem trochę przed wyborami, zapytał mnie czy jak zostanie wójtem przyjmę propozycję współpracy. Odpowiedziałem: Panie Włodku, Panu nie odmówię. No i gdy wygrał wybory, zadzwonił do mnie jeszcze tego samego wieczora i zaprosił na kawę. Początkowo zaproponował mi, abym został jego doradcą, ale po 3 miesiącach uczynił mnie swoim zastępcą. Ostatnie 3 lata przepracowałem właśnie tam.

– Jak Pan trafił do Rewala?

Któregoś dnia odebrałem telefon z pytaniem czy nie przyjąłbym funkcji Wójta Gminy Rewal. Ponieważ byłem umówiony z wójtem co do jego i mojej przyszłości w Gminie Kołobrzeg, więc wstępnie nie zgodziłem się. Powiedziałem tylko trochę na odczepnego, że muszę porozmawiać o tym z Wójtem. Ktoś mnie jednak ubiegł, ponieważ już następnego dnia usłyszałem od Wójta jedno zdanie, które miało dla mnie ogromne znaczenie: „Panie Macieju czasem zdarzają się sytuacje, że stoi Pan na stacji, podjeżdża pociąg i albo Pan do niego wsiądzie, albo ten pociąg Panu odjedzie.”  I to zdanie mocno mnie zastanowiło, dałem sobie parę godzin na zastanowienie i odpowiedziałem Wójtowi, że ten pociąg jednak mnie przekonał (śmiech).
Zawsze lubiłem wyzwania i w wielu miejscach przylgnęła do mnie łatka „na kłopoty Bejnarowicz”. Przyjąłem więc propozycję, następnie spotkałem się w Wojewodą, który zarekomendował mnie Pani Premier Szydło. 13 listopada rano otrzymałem telefon, że Wojewoda ma w ręku nominację, więc nawet się dobrze nie spakowałem i już po dwóch godzinach byłem w Rewalu.

– Biorąc pod uwagę nietypową sytuację w jakiej się znaleźliśmy muszę zapytać: kto Pana zatrudnia czy to jest Urząd Gminy Rewal, Wojewoda, Premier?

Jestem pracownikiem Urzędu Gminy Rewal. Przyznam szczerze, sam miałem wątpliwości, bo to sytuacja bez precedensu w skali kraju. Mamy zawieszonego wójta i jednocześnie mamy osobę pełniącą obowiązki wójta powołanego przez premiera RP. Jednakże jestem pracownikiem Urzędu Gminy Rewal i urząd płaci mi wynagrodzenie.

– Czy zawieszony wójt też pobiera wynagrodzenie?

Nie, nie pobiera. Płacenie pensji dwóm Wójtom byłoby zbyt dużym obciążeniem dla budżetu gminy

– Pańskie uprawnienia są takie same, jak wójta wybranego w wyborach?

Pełniąc funkcję wójta mam dokładnie takie same uprawnienia jak on.

– Czyli wszystkie bieżące sprawy będą się toczyć takim samym trybem jak dotychczas?

Zgadza się. Nie ukrywam, że zastałem tutaj całą masę zaległych spraw. W urzędzie dało się odczuć okres wyczekiwania i widać było tutaj, że trudniejsze decyzje raczej nie były podejmowane.

– Kontynuując temat Urzędu Gminy, zdążył się już Pan zapoznać z sytuacją?

Jak najbardziej. Już wyznaczyłem sobie zadanie, jakim jest usprawnienie pracy urzędu. Poprosiłem, aby każdy referat przedstawił trzy najważniejsze problemy do rozwiązania. Uważam, że urząd ma świadczyć usługi dla mieszkańców, dlatego nie wyobrażam sobie sytuacji, że z powodu zmiany na stanowisku Wójta mieszkańcy mieliby to w jakikolwiek sposób odczuć.
Na samym początku uczuliłem urzędników, że nasza praca to jest służba na rzecz mieszkańców. Takiej postawy oczekuję od wszystkich i myślę, że spotkałem się ze zrozumieniem. Powoli zauważam już, że te prawidłowe zachowania wracają. Także moje hasło brzmi: Powrót do normalności.
W urzędzie dzieje się cała masa spraw i aby się z nimi zapoznać, muszę zaufać kierownikom a oni muszą zaufać mnie. Uczymy się tego wspólnie i mam nadzieję efektem będzie dobra komunikacja wewnętrzna. Jednocześnie prowadzony jest audyt, który ma służyć określeniu problemów i znalezieniu rozwiązań. Dzięki temu będziemy mogli lepiej zagospodarować pracowników. Sądzę, że audyt pomoże urzędnikom dobrze zrozumieć swoje miejsce w gminie i wykorzystać swój potencjał. Ja widzę każdego człowieka przez pryzmat jego potencjału, zła organizacja wypacza ten potencjał. Nazwijmy rzeczy po imieniu: ryba zawsze psuje się od głowy, więc jeśli szef ma złe nawyki to mają one wpływ na resztę personelu. Komunikacja zaczyna szwankować, ludzie zaczynają się zamykać, problemy nie są rozwiązywane i nawarstwiają się. W konsekwencji Wójt zaczyna żyć we własnym wirtualnym świecie i nie słucha ludzi, którzy są od tego, aby mu pomóc. Tak to wyglądało w Gminie Rewal i obawiam się, że przez to wielu wartościowych ludzi z urzędu odeszło.

– Skoro o problemach mowa – wielu mieszkańców ma obawy co do przyszłości Referatu Planowania Przestrzennego. Czy ma Pan pomysł, co zrobić?

Do końca roku ten problem zostanie rozwiązany. Nie chcę zdradzać szczegółów, bo w tej chwili czekam na wyniki audytu, który albo potwierdzi moje rekomendacje, albo wskaże inne rozwiązania problemu. Dałem sobie czas do końca grudnia na przyjrzenie się organizacji i wyciągnięcie wniosków tak, abyśmy weszli w nowy rok z jasno sprecyzowanymi celami dla każdego pracownika, które traktuję jako składowe celów jakie postawiłem sobie.

– Jakie to cele?

Po pierwsze legalność wszystkich działań, krótko mówiąc analiza wszystkiego, co się dzieje w gminie pod względem legalności. Gmina jest w szczególnym położeniu, wiele spraw prowadzono nieprawidłowo lub niezgodnie z prawem i mogę z pełną odpowiedzialnością to powiedzieć. Aby ład prawny miał solidne fundamenty, zaprosiłem do współpracy najlepszą w mojej ocenie kancelarię prawną, która właśnie przekopuje się przez wszystkie uchwały i zarządzenia, aby przeanalizować podstawy prawne wszystkich podejmowanych decyzji.
Chciałbym do końca roku takie podstawy wypracować, ale aby wprowadzić je w życie, musimy wysłać urzędników na szkolenia. Trzeba zainwestować w ludzi, jeżeli mają stanowić dla wójta realne wsparcie. To jest inwestycja, która się zwróci mieszkańcom, ponieważ decyzje będą podejmowane sprawniej i będą formalnie i prawnie prawidłowe. Mam nadzieję zostawić ten urząd do wyborów świetnie przygotowany, aby nowy wójt miał komfort solidnych fundamentów, na których będzie pracował. To jest pierwsza sprawa.

– A druga?

Drugi cel to ścisła realizacja programu naprawczego. To oczywiście jest problem, gdyż to mieszkańcy są najbardziej obciążeni przez podatki i opłaty, które narzucone są nie przez Wójta, ale właśnie przez program naprawczy. W poprzednich latach inwestycji było bardzo dużo i z tego tytułu ludzie nie muszą narzekać, jednak zapomniano o potrzebach mieszkańców, nawet tych elementarnych np. remonty dróg. Krótko mówiąc, trzeba rozwiązywać sprawy bieżące kosztem większych inwestycji. I takich możliwości szukam w programie naprawczym – to jest taki balans na linie – co można zrobić a czego nie można. Potrzeb mieszkańców nie brakuje, dlatego moim celem jest realizacja programu naprawczego w taki sposób, aby spełniać potrzeby tej społeczności.
To trudniejsze zadanie, bo przychodzą ludzie, którzy przedstawiają mi fantastyczne rzeczy i w normalnej sytuacji starałbym się znaleźć na to środki. Natomiast znajdujemy się w ścisłych ramach, których nie możemy przekroczyć. Widzę jednak, że radni to rozumieją. W końcu sami ten program uchwalali. Mam nadzieję, że tak też będzie podczas sesji budżetowej. Wszyscy zdajemy sobie sprawę, że te ograniczenia są niezbędne i nie wynikają ze złej woli.

Chciałbym w przyszłym roku dać sygnał Wojewodzie i Ministerstwu Finansów, które uratowało tą gminę, że wychodzimy już z kryzysu. Chciałbym również, aby ten program nowemu wójtowi nie związał całkowicie rąk. Innymi słowy mam nadzieję zakończyć program naprawczy w roku 2018.

– Czy w takim razie będzie Konwój Św. Mikołaja?

(śmiech) To jedno z pierwszych pytań, jakie mi tutaj zadano. Oczywiście, że tak! To impreza, która wtopiła się w tożsamość tej gminy. Jest ważna pomimo kosztów, jakie jej towarzyszą. Nie mam zamiaru jej likwidować i nie czułbym się dobrze podejmując taką decyzję, choć będę wymagał aby nie było zbędnych i przesadzonych „fajerwerków”

– Czy jest jeszcze jakiś cel trzeci?

Bardzo ważne jest sprawne rozpoczęcie procesu inwestycji Baltic Pipe strategicznej z punktu widzenia dywersyfikacji dostaw gazy dla Polski. To na terenie naszej gminy są najlepsze warunki ekonomiczne, techniczne i społeczne do jej realizacji. Cieszę się, że będziemy mieli pewien udział w tym bardzo potrzebnym Polsce przedsięwzięciu.

Ponadto chciałbym wykorzystać potencjał mieszkańców, a konkretnie stowarzyszeń, Moja dotychczasowa praktyka pokazuje, że wiele spraw można rozwiązać dzięki pasjonatom, których tutaj nie brakuje. Uważam nawet, że można przekazać im zadania własne gminy i odciążyć w ten sposób urząd. Jak spotykam kogoś, kto ma pomysł, chęć i siłę na realizację, a do tego aktywnie integruje środowisko, to podpisuję się pod tym obiema rękami. Mam nadzieję, że dzięki temu zrodzą się jakieś inicjatywy, które spowodują, że ta społeczność zobaczy, że to jest ich gmina. Tak jak powiedziałem, traktuję swoje stanowisko jako służbę publiczną – im więcej ludzie sami sobie będą organizować swoje sprawy i swoje życie, tym większy sukces dla mnie jako wójta bo tak jak rozumiem samorząd i demokrację.

– Chciałbym na chwilę wrócić jeszcze do finansów. Jak według Pana wygląda nasza sytuacja?

Obecnie jesteśmy na etapie wychodzenia z najgorszego kryzysu. Dzięki sprzedaży nieruchomości, tej największej, gmina otrzymała zastrzyk gotówki, który posłużył spłacie części długu. Co prawda została nam całkiem spora kwota do spłacenia i do roku 2022 gmina będzie borykała się z długiem, ale widzę możliwości na przyspieszenie tego procesu. Finanse mamy pod kontrolą, więc chciałbym przyszły rok ogłosić rokiem małego sukcesu. Jestem optymistą, widzę jak ludzie podchodzą do współpracy, dlatego uważam, że to się nam uda. Innej opcji nie widzę, rok 2018 będzie rokiem zakończenia kryzysu.

– Dziękuję za rozmowę

Rozmawiał Szymon Kral