Media w środowy wieczór przyniosły zaskakującą informację. CBA dopatrzyło się nieprawidłowości w sprawie budowy ścieżki rowerowej z Pogorzelicy do Mrzeżyna. W związku z tym złożyło w Prokuraturze Rejonowej w Gryficach wniosek o rozpoczęcie śledztwa.

Ścieżka finansowana była ze środków RPO dla Województwa Zachodniopomorskiego. Głównym beneficjentem było Starostwo Powiatowe w Gryficach. Partnerami projektu były gminy, na których terenie przebiega ścieżka, czyli Rewal i Trzebiatów.

Inwestycję otwarto hucznie w sierpniu 2012 roku. Miła wyjść naprzeciw licznym oczekiwaniom. Obejmowała kilkunastokilometrowy odcinek łączący Pogorzelicę z Mrzeżynem bez konieczności objazdu przez Trzebiatów, wcześniej niedostępny dla cywili, gdyż znajdował się na terenach należących do wojska. Wielu mieszkańców i turystów nie mogło się doczekać, aby odbyć podróż, choćby rowerem, po jednym z nielicznych już zakazanych rewirów na terenie naszego województwa. Szybko okazało się, że radość zmąciła jakość. Jazda po bardzo mocno nierównym bruku stanowiło ogromne wyzwanie dla cyklistów. Wielu żałowało, że w ogóle się na taką przejażdżkę zdecydowało. Przejazd z Pogorzelicy do Mrzeżyna bez uszkodzenia roweru graniczył niemal z cudem. Niżej podpisany serdecznie odradzał korzystania ze ścieżki każdemu. No chyba, że wrogom.

Duże wątpliwości tych, którzy podróż ścieżką przetrwali, budziła skala kosztów inwestycji. Całość oszacowano na kilka milionów złotych. „Czy aż tyle pieniędzy kosztowało umycie bruku, namalowanie białej linii, utworzenie kilku miejsc postojowych wyposażonych w drewniane ławki i miejsca na ognisko, a także postawienie kilku tablic informacyjnych?” – pytali się turyści, który docierali do istniejącego jeszcze wówczas CIPR-u lub punktów informacji turystycznej w gminie Rewal.

Wiele wskazuje na to, że podobne pytania postawiło CBA reagując na wniosek jednego z gryfickich radnych. Tak przynajmniej wynika z informacji opublikowanej na stronie internetowej Radia Szczecin. Miejmy nadzieję, że śledztwo pozwoli wyjaśnić zaistniała sprawę. Z drugiej strony warto się zastanowić, dlaczego inwestycją, która budzi wątpliwości od ponad 5 lat, organy ścigania zainteresowały się akurat niespełna rok przed wyborami samorządowymi.