Witamy!

Jesteśmy uczniami klasy V ZSO w Pobierowie i chcielibyśmy podzielić się z innymi naszą historią …
Otóż kiedy nasza klasa przystępowała do I komunii św złożyła zobowiązanie,że zaopiekuje się skrajnie ubogim dzieckiem z Afryki. Kiedy nadszedł nowy rok szkolny, dostaliśmy informacje,że na naszą pomoc czeka dwuletni maluszek o imieniu Gift.Chłopiec mieszka w Zambijskim buszu w malutkiej wiosce i dzięki naszemu wsparciu,może chodzić do misyjnego przedszkola w Mpanshyi.

To już trzeci rok jak wspieramy naszego małego przyjaciela,dzięki temu dziecko ma zapewnione przedszkole, opiekę medyczną,posiłek,ubranie szkolne itp. Mamy nadzieję,że kiedyś w przyszłości w zamian za to, będzie potrafił zrobić coś dobrego dla swojej lokalnej społeczności. Dwa razy do roku możemy zakupić paczkę żywnościową dla chłopca i jego rodziny.
Każdej wiosny zbieramy i wysyłamy nasiona do misyjnych ogrodów ,tam są wysiewane a plony dają im masę radości,to ważny dla n ich dar -dar pożywienia. Sami również organizujemy wysyłkę darów dla dzieci z tego przedszkola,prowadzone jest ono przez nasze siostry Boromeuszki.  Siostry oprócz przedszkola prowadzą też szpital i hospicjum .Pracuje tam na stałe nasza polska pielęgniarka Małgosia Strzelecka.

Programów pomocy jest wiele, można tak jak my, zaopiekować się dzieckiem i opłacać jego naukę
– można zaopiekować się dzieckiem z hospicjum
– można wspomóc naukę starszego dziecka (siostry nie prowadzą szkół ale pomoc jest bardzo potrzebna)
– można zaopiekować się jakimś seniorem (często samotnym,przebywającym w hospicjum ,wyniszczonym chorobą i biedą )

Roczny zapas witamin dla jednego dziecka to koszt…15 zł.
Pomagać można na wiele sposobów …

Tu właśnie zwracamy się z wielka prośbą do ludzi o wielkich sercach – a wiemy ze jest ich naprawdę sporo wokół nas..
W przedszkolu w Mpanshyi – od dwóch lat organizowana jest wycieczka dla dzieci które kończą przedszkole,są to dzieci 6-7 letnie.Wycieczka jest do Lusaki(stolica Zambii) Dla tych dzieciaków jest to zwyczajnie podróż życia…nigdy przedtem i nigdy potem nie będą miały chyba takiej okazji aby zobaczyć inny świat,wszystkie po raz pierwszy jadą autobusem…
Jak dotąd marzenia tych dzieci ograniczały się do tego aby zostać …zakonnicą lub nauczycielka gdyż tylko z tymi ludźmi mają kontakt. Wycieczka sprawia, że zaczynają marzyć aby latać samolotem (wizyta na lotnisku albo…sprzedawcą lodów ) wszystkie pierwszy raz w życiu jedzą wówczas lody …to dość smutne. Nasza prośba dotyczy pomocy w zbiórce na taką właśnie wycieczkę. Jej koszt to około 1200$
– Koszt wynajęcia autobusu, do Lusaki jest 250 km w jedną stronę
– Opłaty na jedzenie
– Bilety wstępu do muzeum narodowego
– Do zoo itp. Liczy się nawet symboliczna złotówka
Jeśli ktoś miałby ochotę wesprzeć naszych przyjaciół to można wysłać dowolną kwotę

Na adres:
Zgromadzenie Sióstr Miłosierdzia św. Karola Boromeusza
ul. Okrzei 27
43-190 MIKOŁÓW
Bank PKO SA
21 1240 1330 1787 0010 2967 4731
KONIECZNIE Z DOPISKIEM: „WYCIECZKA ABSOLWENTÓW ARKI NOEGO-DAROWIZNA”

Za każdą nawet najdrobniejszą pomoc przeogromne ZIKOMO ( dziękuje)
Rodzice i uczniowie klasy V ZSO w Pobierowie.

 

„…Człowiek jest wielki nie przez to, co posiada, lecz przez to, kim jest; nie przez to, co ma, lecz przez to, czym dzieli się z innymi…: – św. Jan Paweł II

 

Post Scriptum

Jeszcze słówko… tak ogólnie w kontekście naszego wolontariatu na rzecz adopcji serca. Czasami spotykamy się z dziwnymi pytaniami typu: A czy te dzieci naprawdę są aż tak biedne,bo na zdjęciach tego nie widać…
Oświadczamy wiec, iż te dzieci wyglądają tak dobrze bo wspierają je inni ludzie. Wspomagali budowę „Arkowego” przedszkola,ogrodów,imprez dla dzieci itp itd
Widzą ogromne postępy i to ze pomoc dociera dokładnie tam gdzie powinna.
Dzieci na całym świecie mają takie same marzenia… chcą być szczęśliwe i bezpieczne czy to Afryka, Ameryka czy Europa.
Niektórym wydaje się,że taka najdrobniejsza pomoc nic nie znaczy … nic bardziej mylnego. Proszę przeczytać to króciutkie opowiadanie 🙂

Więcej o misji naszych sióstr można znaleźć pod adresem : www.adopcjaserca.org

Pozdrawiamy V klasa ZSO w Pobierowie.

„Jeżeli biedni musieli umierać z głodu, to nie znaczy, że Bóg się o nich nie troszczył. Znaczy to natomiast, że ty i ja niczego im nie daliśmy, nie staliśmy się narzędziami miłości w ręku Boga, by dawać im chleb i ubranie. Znaczy to też, że nie rozpoznaliśmy Chrystusa, który ponownie przyszedł w nędznym przebraniu człowieka ubogiego, bezdomnego, osieroconego dziecka”.

bł. Matka Teresa z Kalkuty

„Straszliwa burza rozszalała się na morzu. Ostre podmuchy lodowatego wiatru przeszywały wodę i unosiły w olbrzymich falach, które spadały na plażę, niczym uderzenia młota mechanicznego. Jak stalowe lemiesze orały dno morskie, wyrzucając z niego na dziesiątki metrów od brzegu małe zwierzątka, skorupiaki, małe mięczaki.
Gdy burza minęła, tak gwałtownie jak przyszła, woda uspokoiła się i cofnęła. Teraz plaża była pokryta błotem, w którym zwijały się w agonii tysiące, tysiące rozgwiazd. Było ich tyle, że plaża wydawała się być zabarwiona na różowo.
Zjawisko to przyciągnęło wielu ludzi ze wszystkich stron wybrzeża. Przyjechały nawet ekipy telewizyjne, aby sfilmować to dziwne zjawisko. Rozgwiazdy były prawie nieruchome. Umierały…
Wśród tłumu stało również dziecko, trzymane za rękę przez ojca. Oczyma zasmuconymi wpatrywało się w małe rozgwiazdy, Wszyscy na nie patrzyli, ale nic nie robili. Nagle dziecko puściło rękę ojca, zdjęło buciki i skarpetki, i pobiegło na plażę. Pochyliło się i małymi rączkami wzięło trzy rozgwiazdy, i biegnąc szybko zaniosło je do wody, potem wróciło i zaczęło robić to samo. Zza cementowej balustrady jakiś mężczyzna zawołał:
– Co robisz chłopczyku?
– Wrzucam do morza rozgwiazdy. W przeciwnym razie wszystkie zginą na plaży – odpowiedziało dziecko.
– Tu znajdują się tysiące rozgwiazd, nie możesz uratować ich wszystkich. Jest ich zbyt wiele! – zawołał mężczyzna. – Tak dzieje się na tysiącach innych plaży wzdłuż brzegu! Nie możesz zmienić tego faktu!
Dziecko pochyliło się, by wziąć do ręki inną rozgwiazdę i rzucając ją do wody, powiedziało:
– A jednak zmieniłem ten fakt dla tej oto rozgwiazdy!
Mężczyzna przez chwilę milczał, potem pochylił się, zdjął buty i skarpety, i zszedł na plażę. Zaczął zbierać rozgwiazdy i wrzucać je do morza. Po chwili zrobiły to samo dwie dziewczyny. Było ich czworo, wrzucających rozgwiazdy do wody. Po paru minutach było ich 50, potem 100, 200, tysiące osób, które wrzucały rozgwiazdy do morza. W ten sposób uratowano ich naprawdę mnóstwo .”

Dodaj komentarz