Za nami już 13. edycja Biegów Śniadaniowych. Został wprawdzie jeszcze sierpniowy bieg w Międzyzdrojach, ale wszyscy miłośnicy tej imprezy są zgodni, że rzeczywisty koniec imprezy następuje po trzech startach w gminie Rewal.

Biegi Śniadaniowe jako forma promocji rekreacyjnego biegania to pomysł znanego lekkoatlety Bogusława Mamińskiego. Pokazuje, że w gronie przyjaciół, znajomych i nieznajomych przy muzyce i w wolnym tempie bieganie jest niesłychanie atrakcyjnym pomysłem na życie i na dobrą zabawę. W każdym biegu bierze udział tysiąc osób, które w nagrodę na włożony wysiłek otrzymuje wysokoenergetyczne śniadanie. Idea prosta a jednak na tyle skuteczna, że coraz krócej trwają zapisy uczestników. W tym roku samodzielnie przebiegło trasę kilka osób, które pierwsze starty w Biegach Śniadaniowych zaliczyły jeszcze jako dzieci w wózkach. Pojawiło się też wielu starych znajomych, którzy startują w tej imprezie już od ponad dekady. Wszak biegi pojawiają się nad Bałtykiem już po raz 13.

Liczba w numerze edycji sugeruje, że w tym roku powinno być pechowo. I w pewnym sensie klątwa „trzynastki” się sprawdziła. W środowy poranek, 50 minut przed biegiem w Rewalu hammer odmawia posłuszeństwa. Ten czterokołowy olbrzym jest jedną z wizytówek imprezy. Nikt nie wyobraża sobie, że mogłoby go nie być. A jednak! Nie można zawieść zgromadzonego na placu tysiąca osób chętnych do biegania. Główny organizator – Bogusław Mamiński oraz koordynator Biegów Śniadaniowych z ramienia gminy Rewal – Zbigniew Jóźwicki podejmują decyzję, że bieg się odbędzie, a tempo nadawał będzie dostawczy mercedes. Ponieważ jednak nie da się wejść na dach tego samochodu, więc odpowiedzialny za animacje i doping Grzegorz Kułaga po raz pierwszy zmuszony został do biegania razem z uczestnikami.

Niespodzianek nie brakowało także w czwartek w Niechorzu, gdzie organizatorzy zafundowali biegnącym najdłuższą trasę w historii, co większość uczestników przyjęła z radością. Podobało się też widzom, którzy tego słonecznego dnia bardzo licznie wyszli na ulice, aby obserwować tłum biegaczy ubranych w jaskrawożółte (lub jak kto woli limonkowe) koszulki. Całość zrobiła ogromne wrażenie także na dyrekcji jednego ze sponsorów biegów – producenta wody Magensia – którzy przyjechali specjalnie z Czech. Był to też dzień imienin Bogny – córki inicjatora Biegów Śniadaniowych Bogusława Mamińskiego, której w Niechorzu tysiąc osób odśpiewało chóralnie „sto lat!”.

W piątek biegaczy gościło Pobierowo. Tu kolejna niespodzianka. Finisz tradycyjnie miał miejsce na plaży przy ulicy Jana z Kolna, jednak w tym roku piaszczysty brzeg akurat tutaj bardzo mocno się skurczył. Przysporzyło to sporo kłopotów organizatorom, gdyż podczas obecnej edycji oprawa Biegów rozrosła się do rozmiarów małego miasteczka. Do dwóch namiotów dołączyły dmuchane balony, flagi i wiele leżaków, na których można było odpocząć po biegu. To, w jaki sposób się pomieścili na tym wąskim odcinku plaży, pozostanie pewnie jedną z wielu tajemnic kilkunastoletniej historii imprezy.

Pochodzący z Rewala Bogusław Mamiński stwierdza, że chciałby, aby Biegi Śniadaniowe doczekały choć pełnoletności. „Mam pomysły na kolejne edycje, ale nie chcę wszystkiego zdradzać, nim podpiszemy konkretne umowy. Pierwsze zmiany planujemy już w przyszłym roku”. Nieoficjalnie udało nam się dowiedzieć, że nadchodząca edycja ma być powiązana z Igrzyskami Olimpijskimi w Rio de Janeiro. Możliwa jest korekta terminu oraz jeszcze więcej towarzyszących Biegom gwiazd sportu. Do tego wiele latynoskiej muzyki. Bogusław Mamiński obiecał nas informować, gdy tylko będą znane kolejne szczegóły.

Zbigniew Jóźwicki, który koordynuje Biegi w naszej gminie już od 12 lat, przyznaje, że „jakiekolwiek zmiany są w planach, na pewno uczestników czeka wspaniała zabawa” i zaprasza do udziału w kolejnych edycjach.

Dodaj komentarz