Niespodziewane zakończenie głosowania

Zupełnie niespodziewanie zakończyła się sesja, która odbyła się we wtorkowe popołudnie. Mimo, że głosowanie już za nami, to dalej nie można mówić ani o udzieleniu ani o nieudzieleniu absolutorium wójtowi gminy za wykonanie budżetu za rok 2014.

Wniosek komisji rewizyjnej

Na wniosek komisji rewizyjnej, głosowano nad nieudzieleniem absolutorium wójtowi Robertowi Skraburskiemu za wykonanie budżetu za ubiegły rok. Podstawą do takiego wniosku była analiza realizacji budżetu za 2014 r. przeprowadzona przez Komisję Rewizyjną oraz raport Regionalnej Izby Obrachunkowej przedstawiający stan realizacji dochodów i wydatków gminy. Jak wynika ze wspomnianego raportu, doszło do wielomilionowych różnic między tym, co zostało przygotowane i uchwalone, a tym, co zostało zrealizowane. Przypomnijmy, że to RIO przygotowało ubiegłoroczny budżet, gdyż władze naszej gminy nie były w stanie tego zrobić.

Dwóch nie było

Na sesji nie pojawili się i nie uczestniczyli w głosowaniach dwaj radni: Andrzej Brzeziński i Marcin Ryczko. Spośród przybyłych 7 radnych głosowało za nieudzieleniem absolutorium (Barbara Kral, Marzena Salamon, Barbara Szewczyk, Agnieszka Tasarz, Jacek Domański, Rafał Mielcarek i Paweł Żoła), natomiast 5 wstrzymało się od głosu (Bogusław Woźniak, Mateusz Matecki, Zbigniew Rydzyński, Ryszard Gutowski i Leszek Kosik). Do przegłosowania uchwały potrzebnych było 8 głosów. Dopiero po chwili uświadomiono sobie, że przy liczeniu głosów pominięto głos Krzysztofa Cepka, który głosował za nieudzieleniem absolutorium. Ponieważ nastąpiło to po zamknięciu głosowania, kwestię ważności uchwały być może rozstrzygnie nadzór wojewody lub Regionalna Izba Obrachunkowa.

Gdzie urządzenia do głosowania?

Do takiego zmieszania na pewno by nie doszło, gdyby w sali obrad zainstalowane były urządzenia do głosowania, które zostały zakupione przez Urząd Gminy już kilka lat temu, jednak wciąż nie zostały uruchomione. To duże zaniedbanie, które akurat podczas tak ważnego głosowania okazało się mieć kluczowe znaczenie.

Równi i równiejsi…

Problem jest o tyle istotny, że całą sytuację widać doskonale na nagraniu wideo z sesji. Co ciekawe, obraz ten mogą oglądać tylko pracownicy Urzędu. Nie jest on udostępniany na zewnątrz, choć obrady podczas sesji nie są tajne i każdy obywatel, a nie tylko urzędnik, ma prawo wiedzieć, co się tam dzieje. Czyżby w naszym magistracie obowiązywała zasada, że są równi i równiejsi?

O innych, nie mniej ważnych, wydarzeniach z sesji absolutoryjnej pisać będziemy w kolejnych artykułach.