Nadmorski Targ Rękodzieła i Staroci to impreza, która w Pobierowie gości regularnie – w tym roku wystawcy pojawili się po raz trzeci, ale nie ostatni. Jest to specyficzna impreza, która w środku lata zdaje się nie pasować do letniego zgiełku i harmidru, a jednak odwiedzana jest przez wiele osób.

Obok stoisk rozstawionych na ulicy Grunwaldzkiej kręci się sporo turystów. Jedni tylko przechodzą spoglądając ukradkiem, jakby podziwianie ręcznie malowanych kubków było czymś bardziej wstydliwym od oglądania ręczników czy kostiumów kąpielowych „made in China”. Inni spoglądają z zaciekawieniem, czasami przystając przy tym, co najbardziej przykuwa ich wzrok. Ci najbardziej zainteresowani pytają o ceny wykazując ochotę dokonać jakiegoś zakupu. Ale nie wszystko jest na sprzedaż. Niektórym zależy, aby pokazać swój produkt i zyskać klientów, którzy złożą indywidualne zamówienie.

„Trudno się utrzymać z malowania, dlatego każda okazja, aby coś sprzedać, jest dobra” – tłumaczy jeden z wystawiających się na targu malarzy. – „Trzeba się dostosować do klienta, a ten ma różne upodobania. Dlatego przywiozłem tutaj obrazy wykonane różnorodną techniką o odmiennej tematyce. Czego innego uczą na akademii, a czego innego uczy życie” – konkluduje artysta.

Naszą uwagę przykuwa stoisko z drewnianymi tablicami. Po krótkiej rozmowie okazuje się, że te efektowne rzeczy wykonane są z wykorzystaniem techniki grawerowania laserowego. „Możemy zrobić prawie wszystko. Ważny jest dobór drewna, bo każde ma inne właściwości i to stanowi jedyne ograniczenie naszych możliwości” – wyjaśnia właściciel małej firmy wykonującej grawerkę.

Coś dla siebie w Pobierowie mogli znaleźć miłośnicy biżuterii czy też bardziej praktycznych rzeczy, jak poduszki czy torby. Dzieci najchętniej kręciły się za to przy stoisku z magnesami i innymi ozdobami wykonanymi z kolorowego szkła.

Całość imprezy daje poczucie spaceru w nieco odmienną rzeczywistość, odległą w czasie od wszystkich okolicznych sklepików i punktów gastronomicznych typowych dla krajobrazu ulicy Grunwaldzkiej. Jeśli można się do czegoś przyczepić, to tylko do tego, że ów spacer jest zbyt krótki. Jedynie oczami wyobraźni można dostrzec, jak kolejne kiermasze rozciągają się od skrzyżowania z ul. Jana z Kolna aż do budynku poczty, a reszta letniej mizerii ustępuje im miejsca. Póki co to tylko marzenia, ale i tak dzięki staraniom pani sołtys i aktywnego grona mieszkańców Pobierowa impreza znalazła swoje miejsce w tej nadmorskiej miejscowości. Kolejna edycja już w połowie sierpnia.

Dodaj komentarz