Drugi numer Gazety Wczasowej „Klif” ukazał się z datą 10 lipca 1993 r. Nadal 8 stron w formacie A4, bezpłatnie, kolportażem zajmowali się sołtysi. Jako że sezon letni nabierał tempa, więc na łamach pisma znalazło się sporo kilkuzdaniowych informacji, a to z obserwacji redakcyjnych reporterów, a to w oparciu o opinie wczasowiczów.

Tematem wiodącym była jak zawsze pogoda. Niestety przed ćwierćwieczem na początku lipca głównie padał deszcz. Emerytowany bosman Z., na wczasach w Pobierowie, pocieszał na łamach „Klifa”: Na moje zejmańskie wyczucie dobra pogoda zacznie się od piątku, najdalej od soboty. Widziałeś grzbiety fal? Biegną łagodnie na południowy wschód. Wiatr zmienił kierunek i przyniesie wyż. Sprawdziło się! – cieszyli redaktorzy w następnym wydaniu gazety.

Trwały przygotowania do wyborów najładniejszej wczasowiczki, których spititus movens, czyli Sławomir Rosiak jako autor scenariusza, reżyser i organizator, nazwał II Krajowym Finałem Miss Bałtyku i zapowiedział półfinałowe imprezy w Świnoujściu, Międzyzdrojach i Kołobrzegu. Jak wypadły? „Klif” tego nie wiedział, albo też taktownie przemilczał, ale szumnie zapowiedział finał w rewalskim amfiteatrze. Dla najpiękniejszych – cenne nagrody: wczasy, wycieczki zagraniczne, telewizory. Nieoficjalnie mówi się, że Miss Bałtyku 1993 wróci do domu samochodem Cinquecento, ufundowanym przez tygodnik „Miliarder”. Krążą również pogłoski, iż wśród widzów koncertu finałowego zostanie rozlosowany mały Fiat.
Relacje z tych wydarzeń była oczywiście w następnych „Klifach”.

Mało kto pamięta, ale podczas pierwszego lipcowego weekendu 1993 roku wprowadzony został podatek VAT. Najprościej jak było można – do dotychczasowych cen należało doliczyć odpowiednie procenty. Szoku nie było, gdyż niektóre firmy nie podniosły cen, sprzedając stare zapasy, inne zrobiły to w stopniu minimalnym. Za to bałaganu nie dało się uniknąć, wszak to specjalność polska. „Klif” pisał: Trwały szkolenia, przeprowadzano remanenty i inwentaryzacje, liczono i kalkulowano (…) Pracowały także Urzędy Skarbowe m.in. w Gryficach, udzielając wyjaśnień podatnikom. Urzędnicy zastrzegali jednak, że wiele informacji może być nieaktualnych. Stale bowiem napływają nowe rozporządzenia i instrukcje. W poniedziałek rano okazało się, że nadal nikt nic nie wie.

W drugim numerze „Klifa” nie brakowało też lżejszych tematów. Sensacją towarzyską było zaproszenie Małgorzaty Łukaszewskiej z pobliskiego Dreżewa na audiencję u królowej Danii Małgorzaty, przebywającej z wizytą w Polsce. – Byłam zaskoczona, gdy otrzymałam zaproszenie – mówiła reporterowi „Klifa” właścicielka XIX-wiecznego pałacu w Dreżewie, dawnej posiadłości rodu von Bonin. – Mieszkałam 10 lat w Danii, ale wówczas nie dostąpiłam tego zaszczytu, choć usilnie zabiegałam o audiencję u królowej Małgorzaty. Władze duńskie chciały odesłać mnie do Polski, uważając iż skończyły się złe czasy w naszym kraju. Tylko królowa mogła zmienić tę decyzję.
Oczywiście ”Klif” zapowiedział relację z audiencji w następnym numerze „Klifa”.

Ciuchcia Retro Ekspres – nieoficjalnie. To tytuł krótkiej informacji, z której wynikało, że oficjalna inauguracja sezonu letniego na wąskich torach dopiero się odbędzie, że na razie zabytkowa ciuchcia jeździ tylko w soboty i niedziele dwa razy dziennie na trasie – uwaga, uwaga – z Rewala do Trzebiatowa!

W drugim „Klifie” zdjęć było mało, można powiedzieć – prawie wcale, bo tylko dwa. Jedno z nich przyciągało uwagę. Ta naga piękność okryta siecią rybacką (tu dementi – nie była to sieć ani Henryka Gmyrka, a tym bardziej Jerzego Jasickiego) ilustrowała prawie całostronicowy tekst „Niezapomniany smak miłości” autorstwa Jerzego Timena, opowiadający o perypetiach polskiego Don Juana, czyli Jerzego Juliana Kalibabki po wyjściu z więzienia i powrocie do rodzinnego Dziwnowa.

A poza tym „Klif”:
* Informował o mszach świętych w Rewalu, Niechorzu i Trzęsaczu. W tej ostatniej miejscowości msze odprawiano przy ołtarzu polowym ustawionym obok ruin XIX-wiecznego kościoła (nie mylić z zabytkiem na klifie).
* Chwalił sklep „U Basi” w Niechorzu z racji dobrego zaopatrzenia w prasę. Ciekawostka – „Poznaniak” dociera tu dzień wcześniej niż do kiosków szczecińskich.
* Pisał o barze „U Piotra” w Rewalu, do którego plażowicze mają najbliżej. Był bowiem usytuowany tuż przy zejściu na plażę. Stoliki i krzesełka ustawiono dosłownie na krawędzi klifowego brzegu.
* Krytykował pocztę w Rewalu, która w soboty bywa zamknięta na cztery spusty, w przeciwieństwie do dobrze funkcjonującej placówki w Niechorzu.
* Zapraszał do kina „Muszelka” w Niechorzu, podając repertuar na najbliższe dni. Bilet normalny kosztował 20 tys. zł, ulgowy 15 tys. zł, dla kolonistów na specjalnych seansach 10 tys. zł.
* Informował o wysypie czarnych jagód (20-30 tys. zł za 1 litr) i pierwszych grzybach.
* Wyjaśniał znaczenie słowa namiastka. W jednym ze sklepów zauważyliśmy napis „namiastki”. Zapytaliśmy ekspedientkę i dowiedzieliśmy się, że pod tym szyldem sprzedaje się… koncentraty.
* Pisał, że Wczasowiczom brakuje podstawowych informacji o tym, gdzie jest apteka, fryzjer, biblioteka, ośrodek zdrowia, poczta czy telefon. Z dostępnych folderów, prospektów i mapek można było się dowiedzieć, że cała gmina, jak długa i szeroka, to wyłącznie ośrodki wypoczynkowe, domy wczasowe i pensjonaty.

Sporo miejsca w „Klifie” zajęła relacja z występu Jolanty Zykun, Marcina Wolskiego, Andrzeja Zaorskiego i Jerzego Kryszaka w rewalskim Cafe Rancho. Z cytatami, a jakże! Oto niektóre:
Lot nad Kaczyńskim gniazdem.
Chrzanowski: Ten katolicki kraj można zamienić w raj.
Lepper ma wbity do dowodu osobistego zakaz wjazdu do miasta.
I jeszcze raz Lepper (ulubieniec Jerzego Kryszaka): Jadąc w pole rozsypał owies na drodze. I wyrósł! Taki malutki. To owies? Nie, owsik. Wróbelek przyleciał celem konsumpcji i musiał przyklęknąć.

Cztery koncepcje prezydenta Wałęsy:
– Jestem prezydentem. Nie chcem, ale muszem.
– Jestem prezydentem i premierem.
– Jestem prezydentem, premierem i prymasem.
– Pryskam na ryby.
Konkluzja wieczoru: w Polsce prima aprilis trwa cały rok!

I to był jeden z ostatnich programów „Polskiego ZOO”. Na ekranach TV kukiełki zobaczymy jeszcze tylko raz, pożegnalny występ – we wrześniu.

Od redakcji: Teksty wyróżnione kursywą to oczywiście cytaty z „Klifa” nr 2.