Oficjalnie moje „sekretarzowanie” rozpoczęłam w listopadzie 1984 roku. Nigdy nie myślałam, że będą je piastować aż do osiągnięcia wieku emerytalnego. Zmieniały się tylko nazwy – Sekretarz Biura, Sekretarz Urzędu, Sekretarz Gminy.

1 listopada 1977. Mieszkam już w Rewalu. Od października pracuje też w nowym biurze. Sekretarz załamany, bo w krótkim czasie aż 5 pracownic odeszło na urlop macierzyński. Maż przez cały czas pracuje przy wykończeniu domu. Przygarniam na mieszkanie 3 koleżanki z pracy: Dankę G., Elę K. i Anię S.-K. Pomagają mi później po urodzeniu dziecka. Jestem im wdzięczna. Pracuję prawie do końca ciąży.
24 stycznia 1978 rodzi się upragniony syn – Przemek. Jest ciężko zdrowotnie, ale co tam. Jesteśmy bardzo szczęśliwi. Mały do pół roku chowa się dobrze, później zaczynają się choroby. W lipcu wracam do pracy na prośbę szefostwa. Synem opiekuje się moja mama, która przyjechała do nas na stałe.
Zmienia się sekretarz – stary obejmuje referat podatkowy, nowym zostaje Elżbieta T., z którą znamy się od wielu lat. Pochodzimy z tych samych stron.
Niestety muszę przerwać rozpoczęte studia na Akademii Rolniczej. Urodzenie syna uniemożliwia mi zdawanie egzaminów w sesji zimowej. To jest pierwszy rok i nie ma urlopów dziekańskich dla „pierwszaków”. Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Studia ukończę później i to te wymarzone – Prawo.
Praca jak praca, raz dobrze, raz źle. Gnębi nas wszystkich Sekretarz KG PZPR – Tadeusz M. Wielu ucieka od tej hegemonii. Zawiązujemy komitet Stronnictwa Demokratycznego i mam spokój. Wielu wartościowych ludzi znalazło u nas schronienie. Mamy dobry kontakt z szefem Wojewódzkiego Komitetu SD – posłem Tadeuszem S., którego bardzo szanuje „Solidarność” w Stoczni Szczecińskiej.
Sekretarzowi Partii udaje się doprowadzić do zmiany urzędującego w gminie naczelnika. Ryszard M. zostaje odwołany z końcem 1979 roku. Z nowym rokiem pojawia się nowy szef – Zygmunt M. Nowy szef, nowe zadania. Znów mała reorganizacja w administracji. Zaczynają zabierać poszczególne zadania ze struktur gminnych do wojewódzkich. Następuje zmiana (nareszcie!) Sekretarza Partii. Nowym zostaje na krótko Henryk P., później Juliusz K. Fajny facet, wcale nie „partyjniak”. Zrobi później dla gminy wiele dobrego. Umiera tragicznie – szkoda go.
W trakcie tych przemian są i te najważniejsze i najtragiczniejsze – okres strajków, powstanie „Solidarności” i Stan Wojenny. Urzędnicy są postawieni na nogi. Pełnimy całodobowe dyżury w budynku Urzędu Gminy. Wprowadzono do rządzenia komisarzy wojskowych. Na nasze szczęście trafiają nam się normalni ludzie. No i jacy przystojni! Jest na co popatrzeć.
Nie ma co ukrywać, jest ciężko. Z czasem wszystko wraca do normy. Jednak czuć coś w powietrzu. Niby jest tak samo, a jednak inaczej.
Moje życie rodzinne jakoś się toczy. Synek rośnie, ale często choruje. Dobrze, że jest mama, bo musiałabym odejść z pracy. Jest bardzo mądrym i zdolnym dzieckiem. W domu mamy wczasowiczów. Z uzyskanych dochodów spłacamy kredyt. Powoli zaczynamy wychodzić na prostą. Mąż zmienia pracę. Dojeżdża do Pogorzelicy do ośrodka Lasów Państwowych.
W pracy trochę zastoju. Działek budowlanych nie sprzedaje się. Brak uzbrojenia terenów. Jednak nie nudzimy się. Administracja na cenzurowanym. Kontrola za kontrolą, kompleksówka, NIK, skarbówka, itp. Nachodzi zmiana w moim życiu. Ze stanowiska Sekretarza odchodzi Elżbieta T. Naczelnik składa mi propozycję objęcia tego wakatu. Długo się zastanawiam. Jestem młoda. Mam dopiero 32 lata. Najbardziej boję się postawy kolegów i koleżanek. Czy dam sobie z nimi radę jako szefowa. Jednak zgadzam się – trochę na skutek podstępu naczelnika. Po pozytywnym zaopiniowaniu przez wojewodę od 5 listopada 1984 roku obejmuję stanowisko Sekretarza Biura.
Nowa funkcja wymaga pewnej powagi i taktu w zachowaniu. Trudno od młodej osoby wszystkiego naraz wymagać. Staram się ubierać zawsze stosownie do okoliczności. Żal jednak serce ściska na myśl o moich mini spódniczkach. Do tej pory nie raz byłam wzywana na dywanik do naczelnika, że spódnice za krótkie. Stwierdzałam wtedy, że do czterdziestki będę się wygłupiać. Na moje szczęście moda się zmieniła i zaczynam nosić midi i maxi. A do mini jeszcze później wrócę.
Początek mojego „sekretarzowania” zbiega się z kontrolą kompleksową gminy. Wypadam dobrze. Są na mnie skargi, że spoufalam się z pracownikami (z większością jestem na Ty). Oświadczam kontrolującym, że tego nie zmienię. Pracownicy mają do mnie szacunek (może nie wszyscy są tacy słodcy – tak to już jest, raz lepiej, raz gorzej). Pracy się nie bałam i nie boję. Myślę, że radzę sobie dobrze.
Szef wprowadza trochę szkolne zasady pracy (długo pracował w oświacie). Trzeba jednak przyznać, że w gospodarowaniu budżetem gminnym doskonale sobie radzi. Prawdziwy gospodarz. Zawsze skrupulatnie wylicza wydatki. Spieramy się z radnymi o rozdział zadań w poszczególnych miejscowościach. Rusza nareszcie budowa oczyszczalni ścieków w Pobierowie, choć posuwa się bardzo ślamazarnie.
Żyję nie tylko pracą. Organizujemy z pracownikami wiele spotkań i imprez towarzyskich. Umiemy się bawić i rozrabiać. Powtarzam to później po wielu latach młodym pracownikom, którzy myślą już trochę inaczej.

ug_pracownicy_70Wiem, że potrafię być w stosunku do pracowników wybuchowa, wymagająca, nielubiąca wydawać kilkukrotnych poleceń. Zawsze działam szybko. Ci wolniejsi nie zawsze za mną nadążają. Potrafię też wielokrotnie tłumaczyć nie mając „patentu na mądrość”.
Jak się pracuje w urzędzie, może poświadczyć Konstanty Tomasz O., później wójt gminy i poseł na Sejm RP. Jeszcze jako student prawa administracyjnego trafia do naszego urzędu na praktyki, aby poznać pracę w poszczególnych referatach. Kiedy trafia do sekretariatu, zaczynamy nazywać go Pan Sekretarek. Chyba dobrze wpajam mu poszczególne zagadnienia, bo wyrósł potem na ludzi, prawda?
Przeżywamy tzw. „kartkowanie” i rozdzielnictwo. Kartki są prawie na wszystko. Musimy zatrudnić oddzielnego pracownika – najdłużej za kartki odpowiedzialny jest Albin B. Najważniejszym jednak urzędnikiem w tym okresie jest pani od handlu (były to m.in. Wiola B i Alina S), zwłaszcza w okresie sezonu letniego, kiedy to prowadzone jest rozdzielnictwo mięsa i produktów spożywczych dla ośrodków wczasowych.
Końcówka dekady lat 80. przynosi ogromne zmiany strukturalne w historii naszego kraju. Widać to już podczas wyborów do sejmu w 1989 roku (ogromny tłum głosujących wczasowiczów w naszym jedynym lokalu wyborczym). Zbliżają się nieuchronnie wybory do Rad Gmin. Wybory według nowej ordynacji wyborczej. Biorę udział w wielu szkoleniach w celu sprawnego ich przygotowania.

1 komentarz

  1. Jesteśmy ciekawi, kto rozpozna wszystkie osoby na zdjęciu górnym (łatwiejsze zadanie) i dolnym (trudniejsze) 🙂

Comments are closed.