Idzie nowe – tak należy zacząć kolejną część wspomnień. Zbliżała się samorządność, ale nikt nie wiedział, jak to będzie.

27 maja 1990. Pierwsze wybory do samorządów terytorialnych. Koniec trwania kadencji Zygmunta M. Koniec naczelnikowania, zacznie się wójtowanie. Gminy mają zyskać osobowość prawną i będą mogły decydować o swoim rozwoju.

1 lipca 1990. Zaczyna się zupełnie nowy rozdział w życiu zawodowym własnym i pracowników urzędu. Wszyscy dostajemy wymówienie. Strach przed utratą pracy zapanował już kilka miesięcy wcześniej. Jestem wraz z pracownikami przygotowana na ewentualność zakończenia pracy w administracji.
Powstają komitety obywatelskie i w poszczególnych miejscowościach typują kandydatów na radnych, oceniają działanie pracowników. Nie ukrywam, że rewalski komitet obywatelski złożył mi propozycję kandydowania na radną z myślą, bym mogła zostać wójtem, ale odmówiłam. W skład Rady Gminy wchodzą nowi ludzie. Przewodniczącym Rady Gminy zostaje przesympatyczny Jerzy W.

Rozpoczyna się rządzenie wg nowych zasad. Gminą kieruje Wójt przy pomocy Zarządu Gminy. Wójt wybierany jest spośród radnych. Zostaje nim mieszkaniec Rewala Józef G. Przedstawiam nowym władzom strukturę i działania urzędu gminy i czekam na wyrok. Zostawią, czy nie zostawią. Pomimo, iż posądzają mnie o wymyślanie komunistycznych projektów uchwał, to wyrok jest dla mnie pozytywny. Pozostaję sekretarzem i pozostawiają prawie wszystkich pracowników.
Po kilku miesiącach działalności nowej rady spotyka nas urzędników miła niespodzianka. Przewodniczący rady jawnie oświadcza na sesji, iż popełniony zostałby wielki błąd, gdyby dokonano zmian sekretarza i pracowników tak, jak zakładano i jak uczyniono w innych gminach. W Rewalu nie ma bałaganu. Praca idzie sprawnie. Rada może działać i podejmować uchwały. Z perspektywy czasu uważam, że wówczas nie każdego byłoby stać, aby coś takiego powiedzieć. Praca przebiega teraz zupełnie inaczej. Wójta w działaniach wspiera zarząd. Nie zawsze jest lekko. Cotygodniowe posiedzenia zarządu trwają do późnych godzin.
Domem zajmuje się w zasadzie moja mama. Syn dorasta, nie mam z nim kłopotów. Mąż postanawia w 1991 roku wyjechać do USA na zaproszenie kolegi. Przebywa tam niespełna rok. Pozwala to nam poprawić nasze finanse i spłacić kredyt zaciągnięty na budowę domu. Po powrocie prowadzi przez krótki czas działalność gospodarczą a później zaczyna pracować na etacie.

Rada Gminy postanawia przejąć na siebie obowiązki dokończenia budowy oczyszczalni ścieków w Pobierowie dla całej gminy i nie tylko, ponieważ jest coraz więcej problemów z odprowadzaniem ścieków, gminę zalewają prawdziwe gó…a.

Ustawa o samorządzie terytorialnym pozwala gminie posiadać mienie gminne poprzez nabywanie i zbywanie nieruchomości. Likwidacji ulega sławny Fundusz Wczasów Pracowniczych, którego nieruchomości zostają przekazane na rzecz gminy, a część FWP sprzedaje bezpośrednio. O gminie Rewal robi się głośno na skutek tzw. samowolnych zajęć przez mieszkańców opuszczonych nieruchomości w Pobierowie.

Trudny to okres dla nowych rządzących i pracowników realizujących poszczególne zadania. Na sesjach rady pękają szklanki i trzeszczą stoły. Jest wesoło.
Po wielu staraniach udaje się przejąć cesją od wojewody szczecińskiego budowę oczyszczalni ścieków, wybrać inwestora głównego i wykonawców sieci kanalizacyjnej. Są jednak problemy z pozyskaniem środków finansowych. Obydwaj wójtowie stukają i pukają od drzwi do drzwi, a i do okien, gdy trzeba. Przecież środków unijnych wtedy nie było. Powstają nowe instytucje na szczeblu krajowym, które dofinansowują inwestycje ekologiczne, tj. Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska czy Ekofundusz.
Nieraz obaj wójtowie muszą sięgać do krańcowych rozwiązań. Jak opowiadał Przewodniczący Rady Gminy, zatarasował kiedyś biurkiem wyjście i zagroził urzędnikowi ministerialnemu, że go nie wypuści, aż nie zatwierdzi środków dla gminy na dokończenie budowy oczyszczalni. Prawda to czy fałsz? Znając pana przewodniczącego, to zdarzenie mogło mieć miejsce.

Rola sekretarza jest trudna i inna, niż to było dotychczas. Nie ma funkcji zastępcy wójta, za to jedyni w kraju mamy dwóch wójtów. Jednego z nazwiska, a drugiego z funkcji. Moim skromnym zdaniem to dzięki dużemu poczuciu humoru, dowcipie i skuteczności w działaniu Przewodniczącego Rady Gminy radni zawsze w trudnych chwilach i sprawach dotyczących ważnych spraw potrafią dojść do konsensusu, mimo wcześniejszych różnic. Później bywa z tym różnie.

szanujmy_wspomnienia_52
W pracy urzędu przybywa nowych zadań, przybywa też nowych pracowników. W gminie prowadzonych jest wiele przetargów na zbywanie mienia komunalnego i na jego dzierżawę. Tak gmina chce zabezpieczyć nieruchomości przejęte od FWP. Po przeprowadzeniu kilku z nich tracę głos. Wysiadają mi struny głosowe, ale warto było.
Wykopy, wykopy, wielkie dziury i zwały ziemi. Tak wygląda gmina Rewal. „Sekretarz gminy przeprasza i zaprasza”, taki tytuł pojawia się na pierwszej stronie naszej pierwszej lokalnej gazety – „Klifa”, który pojawia się od lipca 1993 roku.
Inne gminy mają kwiatki, klomby, skwery, zaś Rewal – kanalizację a za chwilę gazyfikację. W późniejszym okresie to się na nich zemści.

Inwestycje inwestycjami, wykopki wykopkami, ale to nie wszystko. Duży ruch w oświacie. Jako pierwsza w województwie powstaje placówka oświatowa pod nazwą Społeczne Liceum Ogólnokształcące. Dyrektorem jest Alojzy K., który również inicjuje powołanie Społecznego Towarzystwa Oświatowego. Liceum znajduje swoje miejsce w starej części budynku szkoły podstawowej w Rewalu.
Drgają również prace przy budowie sali gimnastycznej, którą w późniejszym okresie zostanie przekształcona w halę widowiskowo-sportową. Okazuje się, że był to bardzo dobry pomysł.

Oczywiście nie można zapomnieć, że w 1994 roku redakcja „Klifa” wymyśla turystyczne Oscary, czyli Koniki Morskie. Po raz pierwszy zostały przyznajemy je właśnie w tym roku. Nie wiedzieliśmy wówczas, że wpiszą się w życie rewalskiej społeczności na kolejne 10 lat. Podobnie rzecz ma się z konkursem Miss Bałtyku, którego pierwsza edycja odbywa się dwa lata wcześniej, czyli w w 1992 roku.

Pierwsza kadencja Rady Gminy przemija pod hasłem: „wychodzimy z wykopów, mamy oczyszczalnię”. Zakończenie prac zarządu gminy przypada w dzień moich imienin. Jest bardzo uroczyście i wesoło. Ale do czasu. Nowa kadencja – nowe powołania na stanowiska. Czas oczekiwania i niepewności. Obie z panią skarbnik nie wiemy, co będzie dalej. Pracownicy też czują tę niepewność.