Zmiany, zmiany, zmiany – na szczęście omijają mnie. Nie omijają za to kłopoty zdrowotne. Choroba wciąż ta sama. Najgorsza.

Wybory w 1998 roku przynoszą dużo zmian. Przede wszystkim w kierownictwie gminy. Złośliwi twierdzą, że nastają czasy „pampersów” z Niechorza. Nowym wójtem zostaje Konstanty Tomasz O., który na swojego zastępcę powołuje Roberta S. Obaj są z Niechorza. Z Rewala jest natomiast przewodniczący rady – Alojzy K.

Pozostaję nadal Sekretarzem Gminy, ale z mniejszym zakresem obowiązków, bowiem część przejmuje Zastępca Wójta. Później odbije mi się to przysłowiową czkawką. Niektórzy radni twierdzą, że jeśli jest zastępca wójta, to po co sekretarz. To, że obowiązków wcale nie jest mniej, okazuje się „w praniu” w trakcie kadencji.

Następuje jednak zmian na stanowisku Skarbnika Gminy. Krystyna A. odchodzi na emeryturę. Nowym skarbnikiem zostaje Ireneusz J., też z Niechorza.

Muszę przyznać, że nowi, młodzi rządzący wnoszą wiele nowości w życie gminy. Mają inną wizję działania gminy. Rozkręca się kultura i działalność promocyjna gminy. Powstaje nowy zakład budżetowy pod nazwą CIPR (nazwa jest moim pomysłem), który najpierw siedzibę ma w budynku Urzędu Gminy w danych pomieszczeniach Wójta Gminy. Tymczasem nowy wójt przenosi się na parter, gdzie dotychczas był Urząd Stanu Cywilnego. Gabinet wójta w weekendy pełni rolę sali ślubów. Czasowo pełni tę rolę także sala konferencyjna.

W 2001 roku zostaje oddana po ciężkich bojach hala sportowa przy szkole w Rewalu. Gdy wiosną CIPR przenosi tam swoją siedzibę, Urząd Gminy odzyskuje pomieszczenie. Hala, oprócz działalności sportowej, pełni funkcję widowiskową. Występują tutaj artyści estradowi, odbywa się wiele konkursów i imprez okolicznościowych.

Wójtowie podejmują się organizacji Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Przepiękna impreza odbywa się na plaży w Niechorzu. Plaża zimą!? Jest wielki niepokój, czy to się uda akurat w tym miejscu. Udaje się i to niejednokrotnie, a dzięki temu o gminie słuchać w całym kraju.

Gmina rozwija się bardzo szybko. Wczasowicze przyjeżdżający co roku twierdzą, że z każdym przyjazdem pojawia się coś nowego. Ma to odzwierciedlenie w wielu ogólnopolskich rankingach, gdzie zajmujemy miejsca w czołówce. O produkcie turystycznym pod nazwą „Akademia Słońca” dyskutują studenci Uniwersytetu Szczecińskiego.

Trafiają do nas wieści o likwidacji kolei wąskotorowej. Brak „ciuchci” to dla nas nieszczęście. Zastępca Wójta Robert S. stawia sobie za cel uratowanie kolejki. Wtedy nie wiedzieliśmy, jakie będą tego następstwa dla gminy i dla niego samego. Po wielu staraniach, od maja 2002 roku możemy mówić o nadmorskiej wąskotorówce, że jest rewalska.

Nie zawsze jest różowo. W radzie gminy iskrzy. Zwłaszcza na linii Przewodniczący Rady – radny Waldemar J. Często w grę wchodzą własne animozje. Spory w radzie odbijają się na pracy urzędu. Pracownicy są zdezorientowani. Główny spór toczy się o działanie placówek oświatowych. Poszła fama, że gmina chce zlikwidować szkołę w Pobierowie. No i zaczęło się. Awantura na całego. Padają niepotrzebne epitety. Obrywa się też i mnie, za to, że mam własne zdanie na ten temat. W końcu szkoła w Pobierowie została, jednak organem założycielskim została Kuria Metropolitalna. Przez lata zdania będą podzielone co do zasadności tej decyzji. Jak to zawsze u nas – gdzie dwóch Polaków, tam trzy zdania.

Czas płynie bardzo szybko, kiedy pracy jest bardzo dużo. Ja nigdy na jej brak nie narzekałam. Myślę, że to wszystko powoduje – bo o stresy przy takim tempie pracy nie trudno – że następuje kolejny cios na moje zdrowie. Drugi nowotwór. Nie mam wyjścia. Muszę iść do przodu. Nie poddaję się. Znów po kilkumiesięcznym okresie rekonwalescencji wracam do pracy. W tym przypadku praca pomaga.

Zbliża się koniec kolejnej kadencji. Tym razem jest to koniec działalności Zarządu Gminy i wyboru wójta przez Radę Gminy. Zmieniają się przepisy ustawy o samorządzie oraz ordynacji wyborczej do rad gmin. Samorząd Terytorialny jest nazywany gminnym, bowiem wchodzi w życie nowy podział administracyjny. Okrojone zostaną działania wojewodów. Wójtowie będą wybierani w wyborach bezpośrednich.

Stary wójt kandyduje. Mając na uwadze, że będzie rządził sam, bez pomocy zarządu, ma pewne obawy. Ponieważ jestem stara wyga w pracy administracji i pracowałam już w urzędzie zarządzanym jednoosobowo, wtedy przez naczelnika gminy, pocieszam wójta, że jest to dużo lepsze rozwiązanie. Jest to odpowiedzialność tylko za własne działania.

Ma koniec tradycyjnie już niepewność, co przyniesie kolejna kadencja.

Syn czyta to wszystko przez ramię i pyta: „A gdzie w tym wszystkim jesteś ty? Tylko gmina i gmina.” Odpowiadam: „To właśnie jestem ja. Tej gminie poświęciłam się całkowicie, ale nie zdawałam sobie wtedy sprawy, ile rzeczy pośrednio lub bezpośrednio zależało ode mnie.”

2 Komentarze

  1. Taka kronika to skarb. W wersji rozszerzonej mile widziana wersja książkowa. Spisać wszystko, dopóki człowiek pamięta. Historia spisana z pierwszej ręki, w czasie najważniejszych dla gminy lat.

Dodaj komentarz