Zapraszam na przedostatni odcinek wspomnień, w którym będzie o mojej ostatniej kadencji. Dominować będzie temat mojego odejścia i organizacji uroczystości upamiętniających 20-lecie powstania samorządności, z którą tak mocno byłam związana.
Kolejne wybory i znów ponad 30 godzin na nogach. Przyrzekam sobie, że to już naprawdę ostatnie wybory, bo siły już nie takie, jak kiedyś. Nowym wójtem zostaje dotychczasowy zastępca – Robert S. Nie powołuje zastępcy, zaś mnie powierza funkcję Sekretarza Gminy. Przewodnictwo w radzie obejmuje Joanna D.-D.

Jestem wdzięczna, jednak wspólnie uznajemy, iż w przypadkach, kiedy nie będzie możliwa dalsza współpraca, pożegnamy się. Ja z kolei uprzedzam, że możliwe jest moje wcześniejsze odejście na emeryturę. Gramy w otwarte karty. Będzie trudno, bo obydwoje jesteśmy silnymi osobowościami i rogatymi duszami. Tymczasem dotychczasowy wójt zostaje wicestarostą.

Nowy wójt rozpoczyna pracę od przeglądu finansów gminy i opracowania nowego budżetu. Wprowadza ograniczenia w wydatkach, aby uregulować niezapłacone faktury.

Wreszcie rozpoczyna się zmiana wystroju sali konferencyjnej. Planujemy w kolejnym roku rozpocząć remont części piwnicznej urzędu z przystosowaniem na salę konferencyjną i biuro rady, a ze starej sali utworzyć biura. Rozpoczynają się również starania o przekształcenie zakładów budżetowych w spółki z o.o. Pomaga w tym zmiana przepisów. Na pierwszy ogień idzie Zakład Wodociągów i Kanalizacji. Dużą niewiadomą jest, co zrobić z CIPR-em. Jak przekształcić. W tej materii mamy różnicę zdań.

Jest nas już kilku pracowników w wieku emerytalnym lub przedemerytalnym. Pierwsze odchodzą panie z GOPS-u. Nowym kierownikiem zostaje Justyna Ż. Później kończy pracę Albin B. No i kolej na mnie, a później Teofil A. Wykrusza się stara kadra.

Starzy odchodzą, nowi przychodzą. Kilku młodych pracowników to dzieci dawnych moich koleżanek i kolegów, z którymi pracowaliśmy w urzędzie. Coś w tym jest, że dzieci idą w ślady rodziców. Zwłaszcza te, które po szkole bądź przedszkolu odwiedzały mamę czy tatę w pracy. Kiedy na nich patrzę, czuję się staro.

W tej kadencji mam więcej pracy, bo nie ma zastępcy wójta. Pan wójt trochę centralizuje swoje zarządzanie i zaczyna mieć coraz mniej czasy na poszczególne zadania.

Rozpoczyna się realizacja zadania pn. „Rewitalizacja Kolei Wąskotorowej”. Gmina występuje o przyznanie na ten cel środków pomocowych. Jest to zwieńczenie marzeń wójta odnośnie kolejki. Namawiam wójta na wyłączenie zadań transportu kolejowego i utworzenie spółki. Rozpoczynają się dyskusje z radą w tej materii. Niestety, na realizację zadań coraz bardzie zaczyna brakować pieniędzy.

W tej kadencji spotkał nas zaszczyt wyboru byłego wójta gminy na posła na sejm RP.

Staram się zajmować pracami swojego urzędu. Zaczynam odczuwać zmęczenie materiału i coraz mniejsze porozumienie z panem wójtem. Zdarza mi się warknąć na pracowników. Myślę, że mają mi to za złe. Postanawiam sobie, że wiosną 2010 roku ostatecznie odejdę na emeryturę.

W pracy z Radą Gminy absorbuje mnie radny Waldemar J., który walczy z budową rurociągu gazowego na dnie Bałtyku. Jest w tę sprawę mocno zaangażowany. Opracowuje projekty uchwał w tej sprawie i odpowiednie stanowiska rady.

Rok 2010 to jubileusz 20-lecia powstania samorządu. Warto to uczcić! Na jednej z sesji proponuję to Radzie Gminy. Radni proponują mi objęcie funkcji przewodniczącego komitetu organizacyjnego. Swoje postanowienie emerytalne chciałam zrealizować z dniem 30 kwietnia, ale w takiej sytuacji przesuwam to o miesiąc. Oświadczam radnym, że definitywnie odchodzę 31 maja. Nie bardzo w to wierzą.

Występuję o odznaczenia dla zasłużonych samorządowców. Uroczystą sesję Rady Gminy wraz z częścią oficjalną organizuję 27 maja 2010 roku – w Dzień Samorządu – w hali sportowej w Rewalu. Z tej okazji zostaje wydany album „Dwadzieścia lat samorządu w gminie Rewal” oraz znaczki okolicznościowe. W uroczystości uczestniczą samorządowcy z okresu 20 lat – zaproszeni goście. Symboliczny klucz do drzwi urzędu zostaje przekazany przez poszczególnych wójtów. Na uroczystości oświadczam, iż jest to moje ostatnie wystąpienie w roli Sekretarza Gminy. Otrzymuję owacje na stojąco. Są łzy wzruszenia. Chyba dopiero teraz dociera do niektórych, że naprawdę odchodzę. Do mnie też, pomimo że przygotowywałam się do roli emerytki już od dłuższego czasu.

Zaczyna się okres oficjalnych pożegnań. Najpierw żegnają mnie sekretarze z woj. dolnośląskiego i zachodniopomorskiego – na spotkaniu, które zorganizowałam dla nich w gminie Rewal w ramach Forum Sekretarzy. Później oficjalnie żegna mnie Rada Gminy. Najbardziej uroczyste jest jednak pożegnanie z pracownikami urzędu i jednostek organizacyjnych. Są to bardzo wzruszające momenty. Jestem za to bardzo wdzięczna. Bałam się, że gorzej to zniosę, ale nie było tak źle.

No i skończyło się całe moje zawodowe życie w gminie Rewal. Teraz czas na odpoczynek. Chyba mi się należy. Powiedziałam na pożegnanie „Skończyła się era Łonyszynowej. Czas na nowe.” Czy lepsze? Nie wiem. Trudno mi to osądzać. Jeszcze kilka miesięcy po odejściu było mi trochę dziwnie. Dalej jednak mówię na pracownice urzędu „moje dziewczyny”.

A co pojawi się w ostatniej części, przekonacie się Państwo sami już niebawem.

gmina

Dodaj komentarz