Tegoroczny wrzesień był słoneczny i ciepły, co podobało się wszystkim, tylko nie grzybiarzom. Mimo to w sobotę odbyła się druga edycja Niechorskiego Grzybobrania.

Rok temu impreza organizowana przez sołtysa Niechorza zgromadziła 47 uczestników. Mała ilość grzybów oraz dżdżysta pogoda nie przeszkodziły jednak przyjechać podobnej liczbie osób. Sobotnim bladym świtem uczestnicy ruszyli do lasu w okolicach punktu widokowego pod Mrzeżynem. Jedni szli, by zbierać dla przyjemności ze zbierania, inni dla przyjemności z jedzenia, zaś jeszcze inni za cel postawili sobie zdobycie nagród, które fundowała Rada Sołecka i Sołtys z Niechorza oraz Nadleśnictwo Gryfice.

grzyby_16Choć każdy starał się jak mógł, ubiegłoroczny triumfator tytuł mistrzowski obronił – Edward Stefanowicz zebrał aż 3,26 kg grzybów. Ponoć większość z nich była jadalna, choć telefon w domu pana Edka milczy jak zaklęty. Podium opanowali mieszkańcy Niechorza, gdyż drugie miejsce zajął Zygmunt Kinka (1,88 kg grzybów w koszyku), zaś trzecie Ewa Stefanowicz – najlepsza z pań – której zbiory ważyły 1,36 kg.

Organizatorzy wręczyli też nagrodę specjalną za największą ilość borowików, czyli jak to się mawia, nagrodę za największą ilość schylań. Uhonorowano nią Elżbietę Choinę.

Wyniki może nie są imponujące w porównaniu z zeszłorocznymi, ale suchy wrzesień to nie jest najlepsza pogoda dla grzybów. Może właśnie dlatego część uczestników mówiła, że tym razem grzybów nie zbierali tylko szukali. Z różnym rzecz jasna skutkiem.

Ponieważ wyjazd miał na celu nie tylko rywalizację sportową, ale także integrację lokalnej społeczności, koniec grzybobrania zwieńczyło ognisko, przy którym grzano kiełbasy i wzajemnie się rozgrzewano. Okazało się, że paradoksalnie chłód zbliża ludzi.

Po raz wtóry można gratulować organizatorom pomysłu. Idea, która początkowo wydawała się być szalona, rozwija się całkiem dobrze. Zapewne przy lepszej pogodzie liczba uczestników przekroczyła by 50. Co się jednak odwlecze… Szansa na tak wysoką frekwencję nadarzy się już za rok.

Dodaj komentarz