Nagrody triumfatorom ogólnopolskiego turnieju trampkarzy Football Cup w Niechorzu wręczał aktor i reżyser Olaf Lubaszenko. Choć był on rozchwytywany przez łowców „selfie”, to jednak znalazł chwilę, aby z nami porozmawiać.

– Przyjechał Pan specjalnie na turniej?

– Byłem akurat w Międzyzdrojach. Grałem spektakl. Ponadto przygotowuję tegoroczny, jubileuszowy Festiwal Gwiazd, który tradycyjnie odbędzie się na początku lipca.

– Mimo wszystko musi Pan bardzo kochać piłę nożną, żeby przyjechać te kilkadziesiąt kilometrów dzielące Międzyzdroje od Niechorza.

– To nie jest bardzo daleko. Poza tym chciałem tu przyjechać ze względów rodzinnych.

– Względy rodzinne? Jest Pan bardzo tajemniczy.

– I niech tak pozostanie. Powiem tylko, że chodzi o drużynę Warty Poznań.

– Czyli turniej oglądał Pan nie tylko jako gość specjalny, ale też prawdziwy kibic? Jak Pan ocenia nasze zawody?

– Świetna organizacja. Wszytko przebiegało bardzo sprawnie. Naprawdę jestem pod wrażeniem. Piłka nożna to moja ulubiona dyscyplina sportu, dlatego szczególną wagę przykładam do tego, jak się organizuje zawody, zwłaszcza dla młodszych zawodników. Obserwowałem turniej codziennie i należą się wam słowa uznania.

– A poziom sportowy?

– Jasne jest, że nie mogę być obiektywny w tym względzie, dlatego dyplomatycznie powiem, że poziom był zróżnicowany.

– Pomijając turniej, jak się Panu podoba w Niechorzu?

– Podoba mi się coraz bardziej. Ta miejscowość ma swój klimat. Do tego jest tu wiele życzliwych osób, w tym tych życzliwych piłce nożnej.

– Dziękujemy za rozmowę.

1 komentarz

Dodaj komentarz