Dziś 7 października, setna rocznica odzyskania niepodległości. Tego bowiem dnia Rada Regencyjna Królestwa Polskiego zadekretowała oderwanie się od mocarstw centralnych i proklamowała niepodległość Polski. Natomiast 11 listopada to dzień przekazania władzy Józefowi Piłsudskiemu. Z tej zatem okazji przypomnę myśl Cycerona: Epistola non erubescit. Pewien kapitan, jeden z bohaterów książek Karola Borchardta, tłumaczył to po swojemu: Papier się nie czerwieni. Otóż to, papier jest cierpliwy, przyjmie wszystko. I długo pamięta – aż pożółknie, bo przecież nie spłonie ze wstydu. To nie te czasy.

Sięgam do archiwum rewalskiego „Klifa”, bo zdaniem bibliotekarzy i archiwistów zbiory trzeba od czasu do czasu odkurzyć i przekartkować.
W archiwalnych „Klifach” dokładnie są opisane wybory samorządowe w 1994, 1998, 2002 i 2006 roku. Potem już nie, bowiem samodzierżawca przegonił gazetę z gminy. Przygotowania, listy kandydatów, programy wyborcze, wywiady i wreszcie wyniki. Wszystko jest, w każdej chwili gotowe do przypomnienia, a nawet zacytowania.

Wybory przed wakacjami
Kto dziś pamięta, że wybory do Rady Gminy w 1994 roku odbyły się 19 czerwca, a więc na progu sezonu letniego. Dobrze to, czy źle?
Okazało się, że zbliżający się sezon nie wpłynął negatywnie na kampanię wyborczą i na same wybory.
O mandat radnego w kadencji 1994-1998 ubiegało się 76 osób, czyli mniej więcej co 40. dorosły mieszkaniec gminy Rewal. Największy tłok panował w okręgu wyborczym obejmującym część sołectwa Rewal i Nowy Śliwin. Tu kandydowało 8 osób. Pań było niewiele, zaledwie 7. Najstarszy kandydat miał 62 lata, najmłodszy 25. Ponad połowa startujących w wyborach deklarowała bezpartyjność. Najliczniejszą reprezentację wystawił Sojusz Lewicy Demokratycznej (13 osób). Na drugim miejscu było Polskie Stronnictwo Ludowe (6 osób), na trzecim – Blok Wyborczy Waldemara Jaworowskiego (5 osób).

Walka była zacięta
Jak wynika z relacji w „Klifie”, zebrania przedwyborcze ’94 miały burzliwy przebieg, szczególnie gdy na sali spotykały się dwie strony – dotychczas rządzący i opozycja. Gorąca atmosfera nie sprzyjała szermierce argumentami, prowadziła raczej do tzw. pyskówek. Pretekstem do ataków na ówczesny zarząd gminy był fakt, że nie otrzymał on absolutorium za rok 1992, a mimo to nie podał się do dymisji i rządził przez następne dwa lata.
Jedno z zebrań przedwyborczych zirytowany i zniechęcony reporter tak skwitował: „Klif” uczestniczył w zebraniu przedwyborczym w Pobierowie. Dotychczasowy Zarząd okazał się odporny na ataki opozycji, natomiast opozycja nie uległa argumentom Zarządu. I to by było na tyle, bo na więcej szkoda miejsca w gazecie.”

Co obiecywali kandydaci?
Nie wszyscy kandydaci mieli programy wyborcze, a jeśli takie przygotowali, to w formie ulotek rozdawanych w sklepach i roznoszonych po domach. Mało kto opublikował swój manifest na łamach „Klifa”, choć publikacja była bezpłatna. Dominowała propaganda szeptana.
Szymon Jędrzejowski, kandydat z Niechorza, zamiast programu wyborczego, wygłosił krótkie oświadczenie: „Będę robił to, co do tej pory. I chcę robić to jak najlepiej. Wszyscy mnie znają i dobrze wiedzą, czego po mnie się spodziewać.”
Szymon Jędrzejowski uzyskał w ten sposób 9 głosów i mandatu nie zdobył.
Programy wyborcze przedstawili: Blok Kontynuacji Reform, SLD i… Zbigniew Popik.
Co obiecywali kandydaci? Gazyfikację całej gminy do 1996 roku. Poprawę zaopatrzenia w wodę. Rozkładanie na raty, jako zasada, należności za mieszkania i działki kupowane od gminy. Wybudowanie hali sportowej i basenów pływackich w każdej szkole. Obniżenie podatków i opłat komunalnych. Rozwiązanie kwestii parkowania samochodów. Zagospodarowanie turystyczne i rekreacyjne jeziora Liwia Łuża.
To oczywiście tylko kilka pierwszych z brzegu przykładów.

Radni drugiej kadencji
Frekwencja wyborcza wyniosła 60,8 proc. Ten wynik drugi już raz, ale nie ostatni, postawił gminę Rewal w krajowej czołówce.
Kto wówczas zdobył mandat radnego? Skład Rady Gminy alfabetycznie wyglądał następująco: Cezary Tomasz Bartkowski, Mieczysław Beyer, Jan Biłyj, Franciszek Budzyński, Roman Chałupnik, Antoni Cichorek, Marek Czapliński, Józef Gandurski, Waldemar Jaworowski, Alojzy Kral, Konstanty Tomasz Oświęcimski, Wojciech Stolz, Jan Szmyd, Stanisław Świątek, Mieczysław Wrzosek.
Przewodniczącym Rady Gminy został Roman Chałupnik, wiceprzewodniczącym Jan Szmyd, a wójtem gminy ponownie Józef Gandurski.

Z perspektywy czterech lat
Radni pierwszej kadencji (1990-1994) ocenili minione lata na łamach „Klifa”. Wypowiedzi były obszerne, ale by nie zanudzać prehistorią cytuję tylko po kilka charakterystycznych zdań:
Wiesław Pazura: – Całą kadencję oceniam bardzo negatywnie. Po prostu dlatego, że większość radnych była w jakiś sposób związana z zarządem. Głosowali tak, jak dyktowali jego członkowie.
Sławomir Kropidłowski: – Była to bardzo trudna kadencja. Musieliśmy dopiero zdobyć doświadczenia w dziedzinie wprowadzania samorządności. I dlatego zapewne nie udało się ustrzec od popełnienia wielu błędów.
Zbigniew Baszak: – W trakcie tej kadencji dobiegała końca wielka inwestycja: budowa oczyszczalni. Sądzę, że nasze działania zdominowane były przez sprawy techniczne związane z jej uruchomieniem. Z konieczności zatem na drugi plan zeszły tzw. ludzkie problemy.
Antoni Grabalski:Jestem zdania, że była to bardzo owocna kadencja. Zrobiliśmy naprawdę wiele, zwłaszcza w dziedzinie ochrony środowiska i estetyki.
Henryk Gmyrek: – Była to kadencja bardzo trudna. Przede wszystkim dlatego, że trzeba było się w praktyce uczyć demokracji. W dodatku występowały spore różnice zdań między nami.
Stanisław Hoffmann: – Trudno inaczej niż pozytywnie oceniać minioną kadencję. Zwłaszcza jeśli weźmie się pod uwagę jej efekty, takie jak realizacja inwestycji komunalnych i rozwój turystyki.
Jerzy Wójt: – Owocna, bo wiele narosłych przez lata problemów udało się w końcu załatwić. I nie chcę tu tylko mówić o kanalizacji czy estetyce, bo są to już rzeczy powszechnie znane. Uzyskaliśmy jednak, tak myślę, rzecz jeszcze ważniejszą. Turystyczną specjalizację gminy, która przed kilku laty oceniana była przez władze z ilości dostarczanego żywca czy mleka.

Taka to nasza, polska, tradycja, że wyborom samorządowym towarzyszą ważne wydarzenia. W 1994 roku, niemal w przededniu głosowania, uroczyście otwarto Muzeum Rybołówstwa w Niechorzu.

I tak to było ćwierć wieku temu. Jeszcze rok i gmina Rewal będzie obchodzić 30-lecie istnienia w nowych czasach. A tak w ogóle, to nasza gmina ma już 45 lat, bo w obecnym kształcie powstała w 1973 roku. Czy warto o tym pamiętać?