Pamiętam jak Pan Lucjan przedstawił mi swojego starszego syna. Było to w urzędzie gminy. „Wojciech Ciszek jestem” – na pierwszy rzut oka cwaniaczek z Poznania (bo stamtąd powrócił do Niechorza). Później, przy bliższym poznaniu, zmieniłam zdanie. Szarmancki wobec kobiet, uprzejmy, zupełnie różny wyglądem i sposobem bycia od młodszego brata Karola.

Kiedy dowiedziałam się, że planuje z rodziną osiąść w Niechorzu a właściwie przejąć od ojca sławne bagna w Pogorzelicy i wybudować dom, pomyślałam sobie, że oszalał. Kiedy później zobaczyłam budowę a obecnie, co tam zostało zrobione, po prostu zazdroszczę.

Nasze kontakty się zwiększyły, kiedy poznałam Olę – żonę Wojtka. Ola zaczęła pracę w urzędzie. Wojtek został radnym, później sołtysem. Ceniłam go za to, że zawsze miał własne zdanie na daną sprawę. Potrafił wytykać niedociągnięcia w działaniach rady i urzędu.

Wiele razy dyskutowaliśmy na różne tematy – czasem na poważnie, czasem na wesoło. Miał też wiele pasji życiowych. Jedną z nich był motor…

Niedawno odwiedziłam ich dom, mając służbową sprawę do Oli, i zobaczyłam śliczne zdjęcie Oli i Wojtka z wnukami. Zrobiła je Małgosia. „Na pamiątkę” stwierdziła Ola. Myślę, że będzie to dla wnuków wspomnienie o dziadku, o dziadku Wojtku!

Dodaj komentarz