Mam na imię Michał, mam 26 lat i jestem paralotniarzem. Moja przygoda z lataniem zaczęła się około 7 lat temu, podczas wakacji w Trzęsaczu. Wtedy leżąc na plaży widziałem jak inni „fruwają” i chciałem tez poczuć się wolny jak oni. Osobą, która pobudziła we mnie chęć latania był Sławomir Kucharski, za co mu bardzo dziękuje. Od tego czasu, kiedy tylko było to możliwe, przyjeżdżałem do Trzęsacza aby latać. Poza tym Trzęsacz jest miejscem, które zapoczątkowało moją przygodę z lataniem i zawsze chętnie tam wracam, żeby nie tylko latać, ale także spotkać się z innymi paralotniarzami i znajomymi. Dlatego atmosfera panująca na klifie jest tak wyjątkowa. To oni sprawiają, ze z uśmiechem na twarzy możemy spędzić wesoło czas, zarówno w powietrzu jak i w przerwie miedzy lotami.

Z czasem chciałem poznać coś nowego. Jeździłem przez kilka lat do Austrii aby tam uczyć się latać akrobacyjne i testować swoje granice. Chciałem wiedzieć jak funkcjonuje skrzydło w innych warunkach niż na klifie w Trzęsaczu. Nauczyłem się tam bardzo dużo, poznałem wielu ciekawych i fajnych ludzi, którzy przekazali mi swoją wiedzę. W tym roku chciałbym startować w Mistrzostwach Świata w lataniu akrobacyjnym. Babcia zawsze mi mówiła: „jeśli nie spróbujesz, to się nigdy nie dowiesz”. Dlatego zacząłem próbować swoich sił w lataniu i nie żałuje tej decyzji. Dzisiaj latanie to dla mnie wszystko, poświęcam temu cale moje życie, a Trzęsacz jest miejscem do którego wrócę na pewno jeszcze nie raz. Jak już wcześniej wspomniałem to, to małe miasteczko rozbudziło we mnie pragnienie latania.

Dlatego ważne w życiu jest to, aby spełniać swoje marzenia i robić wszystko żeby po prostu być szczęśliwym i nie żałować podjętych w życiu decyzji.

Michal Daub

Dodaj komentarz