Już 23 marca pożegnamy Sołdka. Nawet nie tyle Stanisława Sołdka, który od prawie 50 lat nie żyje, ale ulicę nazwaną jego imieniem, która przez lata widniała w spisie ulic Pogorzelicy.

Zarządzeniem zastępczym wojewody zachodniopomorskiego Tomasza Hinca ulica Sołdka zmieni nazwę na ulicę Kapitańską. Wojewoda podjął taką decyzję w oparciu o ustawę dekomunizacyjną oraz opinię Instytutu Pamięci Narodowej. Zmiana nazwy ulicy nie niesie za sobą obowiązku zmiany dokumentów. Mimo wszystko utrudnienia powstaną, choćby dlatego, że znajdują się tam ośrodki wczasowe i zmiany trzeba będzie dokonać we wszystkich materiałach promocyjnych.

Warto też zauważyć, że dla lidera światowych wyszukiwarek ulica Sołdka nie istniała od dawana. Mapy Google’a pokazywały ją jako dalszy ciąg ulicy Teligi.

Kim był Stanisław Sołdek?

Był przodownikiem pracy na przełomie lat 1947-1948. Jego imieniem nazwano pierwszy powojenny polski statek pełnomorski, w którego budowie notabene Sołdek uczestniczył. W 1952 roku został posłem na Sejm I kadencji. Od 1963 roku pełnił funkcję dyrektora naczelnego gdańskiej stoczni Wisła.

W 2016 roku Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu IPN uznała, że ulice nazwane jego imieniem są sprzeczne z zakazem propagowania komunizmu lub innego ustroju totalitarnego.

6 Komentarze

  1. Wychodzi na to, że jego jedyną winą w świetle Wielkiej Inkwizycji, było to , że w ogóle żył w PRL-u. Na Wełtawie stoi pierwszy polski statek wybudowany po wojnie, parowiec s/s Sołdek, więc tego to chyba będą musieli zatopić, albo zmienić nazwę na bardziej „godną” Aż boję się podawać propozycje 😉

    • Nie wiem kiedy nadano nazwę tej ulicy, ale sądzę, że jej inicjatorzy raczej mieli na myśli właśnie ten pierwszy powojenny statek (obecnie muzeum) niż konkretną osobę, ze względu na oczywisty związek Pogorzelicy z morzem. Nie mam nic przeciwko zmianom nazw ulic, pod warunkiem, że jest ona wynikiem inicjatywy lokalnej społeczności, a nie ukazem Wielkiego Brata. Takie bizantyjskie narzucanie, traktowanie „z góry” jest po prostu pozbawianiem samorządności.

  2. Apologeci PRL-u powtarzają, że Armia Czerwona przyniosła nam wyzwolenie. Jest to
    prawda, ale połowiczna, gdyż jeden okupant zajął miejsce drugiego, a do 1956 r.
    z samych wyroków sądowych zginęło 25 tys. Polaków (za „Encyklopedia PWN”). Armia Czerwona opuściła tzw. wolną Polskę dopiero w 1993 r., a więc 4 lata po obaleniu Muru Berlińskiego (sic!) i byliśmy ostatnim dawnym demoludem, z którego się wyniosła.

    Proponuję odwrócić myślenie:
    Do napaści Niemiec na Związek Radziecki w 1941 r. Sowieci wywieźli na Sybir 2
    miliony Polaków. Agresja Hitlera zapobiegła dalszym wywózkom!!! Z 2 milionów
    wysiedlonych na Nieludzką Ziemię, powróciła tylko garstka… A gdyby Hitler nie
    napadł na ZSRR, Stalin wywiózłby na Syberię i wymordował wszystkich spośród
    kilkunastu milionów Polaków (a przynajmniej mężczyzn, tak jak to uczynił w ramach operacji polskiej NKWD 1937-38, wobec tych naszych rodaków, którzy na mocy Traktatu ryskiego nie mieli tego szczęścia, by znaleźć się w granicach II Rzeczypospolitej) zamieszkujących Kresy.

    Pomnik Wehrmachtu Wyzwoliciela Sybiru?!

Dodaj komentarz