Choć gmina Rewal to nie ściernisko, jednak niedawno Widoki postanowiły wybrać się do San Francisco. Ściślej mówiąc połowa naszego składu redakcyjnego. Jest to okazja, aby podzielić się kilkoma spostrzeżeniami na temat Kalifornii, które mogą się wydać interesujące.

sf1Celem wizyty w San Francisco była największa geograficzna konferencja na świecie – coroczne spotkanie Amerykańskiego Stowarzyszenia Geografów. Prezentowałem tam założenia metodologiczne mojego doktoratu dotyczące zastosowania teorii Wielkiej Piątki do badań nad charakterami miast. W tym roku na konferencji prezentowało swoje dokonania ponad 6600 naukowców, a wszystkich uczestników było, zdaniem organizatorów, prawie 9 tysięcy. Całość odbywała się przez 6 dni w 5 hotelach, główna część w Hotelu Hilton, w dzielnicy Union Square.

sf4Położone na kilku wzgórzach San Francisco dało się poznać jako wietrzne miasto. Jak mówią miejscowi, wiatr jest nieodłącznym elementem tutejszego krajobrazu. Z tego powodu powietrze jest nadspodziewanie czyste. Bez porównania z jakąkolwiek milionową metropolią w Europie. Jest tam jednak dość chłodno. Bliska i wysoka zabudowa sprawia, że w centrum chodnik po obu stronach ulicy jest zawsze zacieniony, a wiatr dociera wszędzie – nawet kilka mil od oceanu można oberwać piaskiem po oczach.

sf13San Francisco jest bardzo drogim miastem. Drugim najdroższym w USA po Nowym Jorku. Widać to na każdym kroku. Butelka 0,6l wody niegazowanej w zwykłym spożywczaku to 1,5 dolara. Jednorazowy bilet na szybką kolej miejską (BART) nie schodzi poniżej 5 dolarów, gdy chce się wyjechać z centrum, a przejazd na lotnisko to 9 dolarów. Najtańsza bułka w Subwayu to 5,25 dolara. Za ok. 3 dolary można zjeść pizza-doga (połączenie pizzy i hot-doga). Bilety na zwiedzanie Alcatraz zaczynają się od 33 dolarów. Nie tak łatwo być tutaj turystą. Jedyne ułatwienie to darmowe toalety publiczne. Darmowe i w miarę czyste w całej zresztą Kalifornii.

Trochę gorzej z czystością na ulicach, choć to mocno zależy od dzielnicy. Ta turystyczna, z hotelami i hostelami, pełna jest bezdomnych (wyłącznie czarnoskórych). Być może dlatego właśnie śmieci na chodnikach jest tak dużo jak Priusów (hybrydowy model Toyoty) na ulicach.

sf3W Kalifornii mocno oszczędza się wodę, stąd często można trafić na toalety spłukiwane wodą ze zlewu. Rozwiązanie tak proste, że aż trudno uwierzyć, że trzeba było przebyć tysiące kilometrów, aby się na nie natknąć. Inną lokalną ciekawostką są gumowe osłony na zderzaki i tablice rejestracyjne w autach. Powód? Bardzo wiele ulic w San Francisco ma nachylenie przekraczające 10% a niektóre nawet ponad 20%, więc parkowanie tam może skończyć się kontaktem z innym pojazdem.

sf2Najbardziej znaną atrakcją miasta jest oczywiście most Golden Gate, ale nie jest on tam wcale największy. Most San Francisco – Oakland Bay zwłaszcza w nocy prezentuje się znacznie efektowniej. Warto natomiast wdrapać się na słynną krętą ulicę Lombard. Jeszcze sympatyczniej jest pospacerować po największym w USA parku – również o nazwie Golden Gate – gdzie każdy znajdzie coś dla siebie. Znaleźć tam można wybieg dla bizonów, sztuczne jeziora, muzea, a także pole do gry we frisbee z „dołkami” niczym pole golfowe oraz dwa publicznie dostępne kompleksy boisk do piłki nożnej („naszej” wersji futbolu), których pozazdrościć mógłby każdy polski klub. Zresztą na mini boiskach można pograć w piłkę nożną nawet na placu tuż przed urzędem miejskim!

sf6Kalifornia to nie tylko wielkie miasta, ale także cała masa mniejszych acz bardzo interesujących miejsc. Ludzie tam o Polakach to głównie słyszeli. Jeden z pracowników w muzeum w Monterey (pierwszej stolicy Kalifornii) zapytał „co słychać u Lecha Wałęsy?”. Parkingi przy parkach stanowych – stan Kalifornia ma własną sieć parków niezależną od federalnych parków narodowych – są darmowe dla tych, którzy chcą skorzystać z nich na kilkadziesiąt minut i płatne dla tych, którzy chcą na dłużej. Wjazdy do niektórych parków są płatne, ale parkingi już wtedy darmowe. Warto z tej opcji skorzystać, jeśli chce się zobaczyć takie endemity jak sekwoje lub mamutowce, czy bardzo specyficzne klifowe wybrzeża z naturalnymi mostami.

Wrażenie robiło znajdujące się pod dachem pole do minigolfa stylizowane na statek piratów. Wstęp o dziwo tylko 5 dolarów za jedną grę, za to zabawa doskonała. Dużo jest też miejsc kontaktu z naturą ożywioną i nieożywioną – na molo w Santa Cruz można np. za dnia do woli fotografować lwy morskie i foki przez przygotowane do tego celu punkty obserwacyjne.

Jeśli ktoś z Państwa będzie wybierał się do Kalifornii to koniecznie trzeba wybrać się drogą nr 1 prowadzącą wzdłuż wybrzeża do Big Sur. Nie chodzi o samą miejscowość, która jest tak mała, że łatwo ją przeoczyć, ale o widoki wzdłuż drogi wijącej się nad brzegiem klifu niczym na Korsyce.

sf9Poruszanie się samochodem jest w Kalifornii proste i warte spróbowania, choć w San Francisco w weekendy wypożyczanie aut działają tylko na lotnisku. Podróżując trzeba pamiętać o kilku ważnych detalach. Gdy autostrada ma 5 lub 6 pasów, zjazdy mogą być po prawej i po lewej stronie; w prawo na czerwonym świetle można skręcać zawsze, jeśli znaki nie informują inaczej; w terenie zabudowanym dominują skrzyżowania, gdzie każdy ma przed sobą znak „stop”; policja prowadzi na niektórych odcinkach kontrolę prędkości także z powietrza (głównie helikopterami); paliwo jest tanie, ale nie aż tak, jak się wydaje (w SF w przeliczeniu 2,80-3,00 zł za litr). I jeszcze jedno, jakość dróg jest tam gorsza niż w Polsce. I tym optymistycznym akcentem warto zakończyć opowieść.

Dodaj komentarz