Od zmiany władz Wybrzeża Rewalskiego Rewal minęło pół roku. O tym, co się od tego czasu zmieniło lub nie zmieniło rozmawiamy z obecnym prezesem klubu Adrianem Żołą.

– Za panem pół roku pracy. To dobry moment na pierwsze rozliczenia, prawda?

– Chyba tak, bowiem udało mi się już pewne rzeczy osiągnąć. Utworzyliśmy na przykład drużynę dla najmłodszych z klasy pierwszej i drugiej, gdzie trenerem będzie Piotr Kinka.

– Jaki jest sens pracy z takimi młodymi dziećmi?

– Czerpiemy wzorce od najlepszych klubów w Polsce. W tym wieku stawia się na gry i zabawy, aby podnieść sprawność fizyczną. Dodatkowa porcja ruchu na pewno nie zaszkodzi, a może poprawić predyspozycje do uprawiania sportu, nie tylko piłki nożnej.

– Musiała się poprawić sytuacja finansowa w klubie, skoro się rozrastacie?

– Nie jest najgorzej. Odzyskaliśmy stabilność finansową, co nie oznacza jednak, że nie pojawiają się nowe koszty, jak choćby wynikające z organizacji meczów ligowych. W naszym klubie zarejestrowanych jest około 120 zawodników w siedmiu rożnych kategoriach wiekowych i wszyscy biorą udział w regularnych rozgrywkach. Co weekend to jest prawdziwe wyzwanie logistyczne, ale też finansowe.

– Siedem zespołów, ale ten sztandarowy to seniorzy. Po udanej rundzie wiosennej jakie stawiacie sobie cele na ten sezon?

– Chcemy aby podopieczni Tadeusza Piotrowskiego zakończyli rozgrywki w czołowej trójce i póki co tak plasujemy się w tabeli. Jeśli okaże się, że będzie szansa na awans, to postaramy się powalczyć, ale to nie jest najważniejsze. Mamy młody zespół oparty na wychowankach. W kadrze są zawodnicy wyłącznie z naszego regionu, a 9 z nich to jeszcze juniorzy. To nasz kapitał na przyszłość.

– Czy nie tracą na tym wyniki drużyn młodszych roczników?

– Juniorzy pod wodzą Krzysztofa Cepka w swojej lidze radzą sobie bardzo dobrze, choć czasami musimy wystawić do gry chłopców młodszych rocznikowo o trzy lata. Póki co nie ponieśliśmy jeszcze porażki i liczymy, że na koniec sezonu będziemy zajmować pierwszą lokatę w tabeli II klasy juniorów ZZPN.

– A kolejne roczniki?

– Tutaj bardziej stawiamy na rozwój indywidualny i udział w turniejach, niż na wynik ligowy. Możemy się pochwalić, że wśród podopiecznych Jarosława Włodarczyka obecnie mamy aż 6 reprezentantów w kadrze województwa.

– A czy ilość reprezentantów przekłada się na korzyści dla klubu?

– Finansowe nie, ale rośnie nasz prestiż i chętniej zapraszani jesteśmy na różne turnieje w całej Polsce. Ponadto Zachodniopomorski Związek Piłki Nożnej wspiera nas w organizacji imprez sportowych a także pozwala na preferencyjnych zasadach nabywać bilety na mecze kadry narodowej. Chcielibyśmy, aby już w listopadzie udało się zorganizować taki zbiorowy wyjazd zawodników, rodziców i kibiców na jeden z meczów sparingowych kadry Adama Nawałki.

– Turnieje to w ostatnim czasie wasza domena. Pamiętamy świetne występy na zawodach w Barcelonie czy w Pucharze Tymbarka. Jakie plany na ten sezon?

– Tradycyjnie chcielibyśmy pojechać na jeden turniej zagraniczny. Zgłosiliśmy akces kilku roczników na kwiecień do francuskiego Grenoble. Sądzę, że po ostatnich sukcesach możemy liczyć na pozytywne przyjęcie, a jak uda się zebrać fundusze, to pojedziemy i powalczymy!

– Jakie klub ma plany na przyszłość?

– Chciałbym, aby na wzór małych klubów za naszą zachodnią granicą Wybrzeże Rewalskie stało się klubem rodzinnym, gdzie każdy mecz to prawdziwy piknik dla całych rodzin, okazją do spotkań znajomych, na których rozmowy będą nie tylko o piłce, ale też o polityce, chorobach czy czymkolwiek innym. Mamy takie ambicje i wydaje się, że na razie wszystko zmierza w dobrym kierunku.

– Dziękujemy za rozmowę.