Nie można pozwolić samorządom wyzyskiwać obywateli

We wtorek w gminie Rewal pojawiło się dwóch znanych polityków o skrajnie odmiennych zapatrywaniach politycznych – Leszek Miller oraz Janusz Korwin-Mikke. Obaj doszli do podobnego wniosku, że latem nad morzem jest cała Polska i daleko jeździć nie trzeba. Drugi z tej pary polityków w gminie Rewal zabawił jeszcze przez całą środę, a między kolejnymi spotkaniami udzielił nam wywiadu.

– Panie prezesie, bycie europosłem to spełnienie Pana marzeń czy zesłanie?

– Jestem raczej gastarbeiterem i to dobrze płatnym gastarbeiterem. Siedzę tam i narzekam na Unię Europejską. Płacą widocznie więcej niż wynosi moje narzekanie, dlatego jeszcze tam jestem, ale mam nadzieję, że w październiku uda mi się wrócić do polskiego sejmu.

– Może być ciężko, bo Pana ugrupowanie KORWiN to Pan a potem długo, długo nic.

– Ja sobie planuję, że teraz wejdę do tego sejmu, a potem za 4 lata sobie wystartuję do parlamentu europejskiego. Pójdę wtedy na emeryturę do Unii Europejskiej i inni niech sobie rządzą. W partii nie może być dwuwładzy.

– Ale liderzy lokalni powinni być.

– Powinni, ale co ja zrobię, skoro dziennikarze nie chcą rozmawiać z nikim innym tylko ze mną. Nie mam jak tych liderów wykreować.

– Co trzeba zrobić, żeby więcej partii mogło trafić do parlamentu, który najwyraźniej trzeba nieco przewietrzyć?

– Trzeba skończyć z budżetowym finansowaniem partii.

– Nie pojawi się ryzyko, że sektor prywatny będzie miał za duże wpływy na wyniki wyborów?

– Powyżej pewnej kwoty to ryzyko będzie bardzo małe. Jeżeli ja nie mam nic i dostanę z sektora prywatnego 100 tysięcy, a ten drugi dostanie 150 tysięcy, to będzie miał nade mną przewagę. Jeżeli jednak obie partie mają po 3 miliony, to będą musiały wziąć z sektora prywatnego jakieś półtora miliona, to żeby ta różnica była zauważalna.

– Co innego jest brać pieniądze od osoby prywatnej, a co innego z korporacji, z innego kraju?

– W Stanach Zjednoczonych istnieje zasada, że można wziąć pieniądze z dowolnego kraju, ale musi być zarejestrowana jako agentura danego państwa. Jeśli wszystko będzie przejrzyste, nie będzie problemu i u nas.

– Jak się Pan zapatruje na funkcjonowanie budżetów samorządowych, skoro jest pan za likwidacją podatku PIT, który stanowi obecnie bardzo ważne źródło dochodów dla samorządowych budżetów?

– Trzeba zmienić kierunek obiegu pieniędzy. Podatki mają zostać w gminie. Dopiero stamtąd do województwa i do rządu, ale tylko odpowiedni procentu ustalony przez Państwo.

– Kto by ustalał, ile pieniędzy ma pozostać w gminach?

– Oczywiście Państwo, ale oni biorą tylko na wojsko i policję. Reszta zostałaby u obywateli.

– Dwa lata temu pisał Pan w jednym z felietonów, że władze Rewala powinny trafić „do kryminału” za sytuację finansową w gminie. Przez ten czas dług zwiększył się o kolejne kilkadziesiąt milionów, a wójt pozostał ten sam. Czy podtrzymuje Pan swoją opinię?

– Naprawdę? W tej sytuacji powinniście ogłosić niepodległość i stwierdzić, że nie uznajecie roszczeń finansowych okupacyjnych instytucji finansowych. Innego rozwiązania nie widzę (śmiech..)

– To oznacza słabość naszej samorządności?

– Nie. To pokazuje, że demokracja to jest zły ustrój.

– Czyli kończymy z demokracją i wprowadzamy regulacje odgórne w rodzaju kadencyjności władzy?

– Ja nie jestem demokratą, ale jeśli już ta demokracja ma być, to takie rozwiązania są niedemokratyczne, bo ludzie nie mogą głosować, na kogo chcą. Nie wiem natomiast, czy to jest korzystne, czy niekorzystne.

– W tych okolicznościach jakieś rozwiązania trzeba jednak wprowadzić.

– Chciałbym zwrócić uwagę, że jestem zwolennikiem zupełnie innych wyborów samorządowych. Głosować mogą tylko ci, co mają nieruchomość w danej miejscowości. Jeżeli mają nieruchomość, to są związani z tym miejscem. Oni tak łatwo nie odlecą i będzie im zależało.

– Czyli jednak wierzy Pan we władzę ludzi, choć nie jest Pan demokratą.

– Tak. Często powołuję się na przykład Szwajcarii. Tam udowodniono, że demokracja bezpośrednia jest lepsza od przedstawicielskiej. Proszę zwrócić uwagę, że 80% polityków Szwajcarii jest za wejściem do UE, ale 80% Szwajcarów jest przeciwko. Dlaczego? Bo politycy wiedzą, że w tam się kradnie, więc też chcą kraść. Ale Szwajcarzy nie są głupi i nie chcą dać się okradać.

– To jednak mniejszy kraj.

– Liechtenstein jest jeszcze mniejszy. I co z tego? To nie od rozmiaru zależy. Już mam dosyć słuchania, że Liechtenstein jest bogaty, bo jest mały, Chiny są bogate, bo są duże, a my jesteśmy „za średni” i dlatego jesteśmy biedni.

– To na czym polega problem?

– W mojej koncepcji państwo powinno być od tego, aby nie pozwolić samorządom wyzyskiwać ich obywateli. Zapamiętajcie!

Z liderem partii KORWiN rozmawiali Aleksandra Domańska, Szymon Kral i Przemysław Łonyszyn

1 komentarz

Dodaj komentarz