Niestety obecny rok obfituje w przypadki bezmyślnego wchodzenia na drewniane ostrogi zwane popularnie przez turystów falochronami. Być może to dlatego, że jest ich coraz więcej. Czy jest to uzasadnienie dla ryzykowania własnego życia? Wchodzenie na te konstrukcje jest zabójczo ryzykowne.

Pływanie w bezpośredniej bliskości ostróg jest niebezpieczne nawet dla doskonałych pływaków. To efekt działania praw fizyki. Energia, niesiona przez fale morskie, po kontakcie z ostrogami kierowana jest w dół. Dno w tym miejscu jest przez to zwykle o znacznie głębsze. Ponadto pływak, który się tam znajdzie jest momentalnie wciągany pod wodę. Doskonale ilustruje to filmik, który nagrał niedawno jeden z ratowników w Ustce ku przestrodze dla turystów.

Pojawia się też prąd wsteczny o zmiennej sile. Powoduje, że osoba znajdująca się w bezpośredniej bliskości ostróg odpychana jest od drewnianych pali, by po chwili zostać dopchnięta do tycże pali z bardzo dużą siłą. Dlatego pływak w tym miejscu musi nie tylko walczyć, aby pokonać siły wciągające go pod wodę, ale także chronić się, aby nie połamać kości po kolejnych uderzeniach w ostrogi. Drewniane pale mogą być też oblepione muszlami, co przy kontakcie powoduje liczne zadrapania. Bez wsparcia z zewnątrz praktycznie nie ma szans, aby z takiej sytuacji się uratować.

Spacery po nowych ostrogach, równiutkich i jeszcze nie zniszczonych przez morskie fale, kusi nowo przybyłych, zwykle nieobeznanych ze śmiertelnym zagrożeniem. Szczególnie często można zaobserwować spacery w wykonaniu ludzi będących pod wpływem alkoholu, który dodaje im odwagi. Na zdjęciu nadesłanym przez naszą czytelniczkę widać szczególny rodzaj braku rozwagi, gdyż dwójka szaleńców weszła na ostrogi przy bardzo wysokiej fali, która w każdej chwili mogła ich dosłownie zmyć z drewnianych pali. Tylko szczęściu zawdzięczają, że nie dopisali się do rosnących w tym roku zatrważająco statystyk utonięć.

Nieco na usprawiedliwienie turystów warto podkreślić, że zwykle nad morzem brak jest tablic informujących o zagrożeniach wynikających z pływania przy ostrogach. Na odcinkach strzeżonych jest znak lub tabliczka informująca o zakazie kąpieli często wzmacniana okrzykami ratowników. Ostrogi są jednak także na odcinkach niestrzeżonych. Wiele spacerów po palach odbywa się też w godzinach popołudniowych, po zakończeniu służby ratowników. Niestety, wiedza, która dla nas mieszkających nad morzem, jest oczywista, taka jasna już nie jest dla turysty. O zagrożeniach nie informują w szkole, sporadycznie podczas nauki pływania. Innych źródeł wiedzy brak. Dlatego apelujemy do władz gmin nadmorskich, aby wspólnie zająć się edukacją turystów. Być może zamiast jak najbardziej potrzebnych tablic dotyczących ratowania wydmowego i klifowego brzegu, przydałyby się tablice informacyjne pomagające ratować ludzkie życie.