Do zarządu Nadmorskiej Kolei Wąskotorowej w Pogorzelicy, na ręce Pana Prezesa. W związku z otwarciem dworcowych punktów informacji kolejowo-turystycznych, o czym przeczytałem z zadowoleniem na portalu Widoki.info, składam niniejszym ofertę upamiętnienia jubileuszu 120-lecia naszej ciuchci.

Mam świadomość, że wspomniana okrągła rocznica minęła 1 lipca, zatem moja propozycja jest nieco spóźniona, ale zapewniam, że nikt tego nie zauważy. Wójtowie gminy Rewal, może z racji wykształcenia, zazwyczaj nie pochylali się nad przeszłością tutejszych miejscowości. Historyczne daty bardziej kłuły, aniżeli cieszyły oczy. Fantastyczny materiał, wręcz kronikarski, zgromadzony przez redakcję „Klifa” nigdy nie doczekał się należytej oprawy. Natomiast wczasowicze (by użyć dawnego określenia) na pewno będą zachwyceni możliwością poznania prawdziwych losów rewalskiej ciuchajki oraz związanych z nią sympatycznych opowiastek i zabawnych anegdotek. Tak jest bowiem na całym świecie – historia przyciąga turystów, urzeka mnogością wątków i barwnością wydarzeń.
Jak upamiętnić urodziny naszej wąskotorówki? Oczywiście słowem drukowanym, które jest wieczne, a skierowane do sprzedaży spełni wielorakie funkcje od historycznej poprzez poznawczą aż do promocyjnej.

tn_ciuchcia-2
W numerach wakacyjnych „Klifa” w latach 2002-2005 rewalska ciuchcia zajmowała poczesne miejsce. Redakcja rozmiłowana w starym parowozie Px48 o numerze bocznym 3916, zaproponowała nawet, by nazwać go Parysem i doprowadzić do spotkania z Piękną Heleną. To byłoby wydarzenie! Na stacji w Gryficach był peron (nie wiem czy jeszcze jest), przy którym z jednej strony mogła stać wąskotorówka z Parysem, a po drugiej – pociąg normalnotorowy, przyprowadzony z Wolsztyna przez Piękną Helenę, czyli jedyny egzemplarz parowozu Pm36.

Piknik pod parą. Dobry pomysł? Moim zdaniem bardzo dobry. Nie doczekał się jednak realizacji. Mało tego, osoby ówcześnie kierujące referatem wąskotorowym nie mogły oficjalnie zachwycać się propozycją, choć prywatnie tak czyniły. Wicewójt zakazał, zatem wokół Parysa zaległa grobowa cisza. Można powiedzieć, że złowieszcza i prorocza. Parowóz Px48 coraz rzadziej pojawiał się na torach, aż wreszcie zniknął na dobre. Może został sprzedany, może zajęty za gminne długi, a może… Nie daj Boże!
Po trzyletniej przerwie, podczas której gmina wyremontowała tory i wagony, a także odnowiła stacje, na trasę w 2013 roku wyruszyły pociągi już tylko z lokomotywami spalinowymi.

tn_ciuchcia-3
Każdy letni numer „Klifa” zamieszczał stały dodatek poświęcony wąskotorówce, czyli „Paroklif”. Tamże można było przeczytać taką oto historyjkę, a nawet dwie, warte zacytowania.

– Długo nie mogłem pojąć, skąd u mego przyjaciela, druha serdecznego, wzięła się niechęć do ciuchci wąskotorowej – opowiada pewien mieszkaniec Rewala. – Zwykł od razu przerywać każdą rozmowę na ten temat. „Nawet mi nie mów o tym pociągu, bo się strasznie zdenerwuję” mawiał przy takiej okazji. Dopiero niedawno przyznał się, że owa niechęć sięga lat siedemdziesiątych, gdy jeździł ciuchcią do pracy w Pogorzelicy. I oczywiście do domu w Rewalu wracał tym samym środkiem komunikacji. Któregoś dnia zdrzemnął się zmęczony po pracy i nagle na jakiejś nierówności toru spadł z ławki.

„Tłok jak diabli, sami znajomi, a ja siedzę na środku wagonu, z durną miną, nie bardzo wiedząc, co się stało. Pasażerowie gruchnęli śmiechem, tylko wstydu się najadłem. Od tego czasu nawet nie chcę słyszeć o rewalskiej kolejce” – wyznał z niejakim trudem.
O podobnej historii wspomina Manfred Bölk, mieszkaniec przedwojennego Rewala, w swoich pamiętnikach.

„W roku 1913 kolej wąskotorową przedłużono od Niechorza do Trzebiatowa. Pociągi kursowały 3 razy dziennie – rano, w południe i wieczorem. Krzyżowały się w Rewalu i tu zmieniały też lokomotywy. Ta przybyła z Gryfic, do Gryfic wracała, i odwrotnie. Kiedyś w zimowy wieczór krótko przed I wojną trzech mieszkańców Rewala zagłębiło się w ciepłym przedziale w rozmowę, przegapili stację w Rewalu. Konduktor zwrócił im uwagę, że przecież chcieli tu wysiadać i dopiero wtedy zauważyli, że pociąg już ruszył. Musieli w ten sposób przejechać aż do Śliwina i stamtąd w gęstą śnieżycę iść na piechotę do domu.”
Dzisiejsza nadmorska ciuchcia wąskotorowa, ciekawe – dlaczego w nazwie nie rewalska, przyjeżdża z Gryfic i potem cały dzień kursuje między Trzęsaczem a Pogorzelicą, a pod wieczór znów wraca do Gryfic. Pomysł z kampanii wyborczej sprzed kilku lat, by przedłużyć tory do Pobierowa, nie wypalił. Podobnie jak remont mostu nad Regą w Nowielicach, którego zły stan techniczny spowodował zamknięcie odcinka linii kolejowej między Pogorzelicą a Trzebiatowem. Obecnie przywrócenie linii kolejowej do stanu sprzed dwudziestu lat jest raczej niemożliwe, bo i most w rozsypce (może już go nie ma) i tory pokradzione.
Ciuchcia z parowozem w roli głównej miała swój urok. Zabytkowy „peiks” przyciągał turystów jak magnes. Lokomotywa spalinowa ciągnąca odmalowane wagony między odnowionymi stacjami też wygląda ładnie, ale to już nie ten sznyt.

tn_ciuchcia-4
To se ne vrati. I dlatego mądrzy ludzie wymyślili miniatury parowozów. Modele, ale będą naprawdę jeździć – w najbliższy poniedziałek 1 sierpnia w Dziwnowie. Dla mnie bomba.
Wróci natomiast… Powstanie Warszawskie i to na stacje ciuchci rewalskiej. W niedzielne popołudnie 31 lipca odbędą się tam rekonstrukcje historyczne. Ręce opadają coraz niżej.

4 Komentarze

    • Park Miniatur i Kolejek w Dziwnowie. Tablice informacyjne na wjeździe doprowadzą na miejsce.

  1. Poginęły gdzieś poprzednie komentarze do moich tekstów, przepadły w czarnej dziurze. Szkoda, bo były bardzo sympatyczne.

  2. Modele Px48 i Lxd2 oraz ponad 1000 innych modeli kolejowych z całego świata można także zobaczyć na dworcu w Rewalu na Wystawie miniatur i makiet kolejowych. Nowa atrakcja turystyczna powstała sierpniu 2016. Zdjęcia i filmy http://www.stacjarewal.pl Na dworcu znajduje się również punkt gastronomiczny, sklepik z pamiątkami i zabawkami kolejowymi oraz kolejowy kącik zabaw dla dzieci. Zapraszamy

Comments are closed.