Festiwal kulinarny „Zapomniane smaki” wystartował w tym roku z kolejną już odsłoną promocji produktów regionalnych i ekologicznej żywności. Wedle zapowiedzi organizatorów w trakcie weekendu spędzonego wśród stoisk można zapoznać się z trudną sztuką gotowania, spróbować specjalnie na tę okazję przygotowanych potraw oraz kupić wyroby lokalnych wystawców.

Rękodzieło wygrało

Chociaż festiwal reklamował się swoją stroną kulinarną, na stoiskach przy pierwszych lipcowych spotkaniach zdecydowanie przeważało rękodzieło. Przede wszystkim piękna i przystępna cenowo biżuteria – naszyjniki, bransoletki, czy pierścionki. Właścicielka jednego ze stoisk nad nową kolekcją pracowała od grudnia. Było to zadanie bardzo pracochłonne, aczkolwiek warte efektu końcowego, a przede wszystkim zachwytu w oczach kupujących. W innym punkcie dostać można było różnego rodzaju torebki i portfele. Ciężko się oprzeć wrażeniu, że właśnie to, bardziej niż jedzenie, przyciągało uwagę odwiedzających.

Wysokie ceny nie dla wszystkich

I choć ceny biżuterii były przystępne, nie można powiedzieć tego o żywności – miodach, piwie, czy potrawach gotowych do spożycia. Za kilogram kartaczy trzeba było zapłacić aż 73 złote! To zdecydowanie bardzo wysoka cena, skutecznie zniechęcają odwiedzających do kupna i degustacji produktów.

Coraz mniej zainteresowanych?

Co najważniejsze, spotkania nie były pojedyncze, odbył się ich cały cykl. Od lipca, mniej więcej co dwa tygodnie budowano miasteczko festiwalowe w Niechorzu i Rewalu. Jednak z każdym kolejnym weekendem ubywało w nim nie tylko odwiedzających, ale przede wszystkim wystawców! W ten sposób na początku sierpnia spotkanie z lokalnymi tradycjami w Niechorzu nie odbyło się w ogóle, a w sobotę pojawiło się (aż!?) jedno stoisko oferujące kilka potraw. Raczej nie pomogło to wzbudzić zainteresowania wśród turystów, a chyba nie taki był cel organizatorów.

Może warto się zastanowić, dlaczego festiwal, który miał na celu promocję ekologicznej żywności i potraw regionalnych, nie odniósł zbytniego sukcesu? Przecież w ostatnich latach wzrasta popularność produktów nieprzetworzonych, jak najbardziej ekologicznych. Przy dobrej promocji tego wydarzenia, a także przystępnych cenach wyrobów, zainteresowanych byłoby chyba zdecydowanie więcej…

1 komentarz

  1. ojjj ceny to faktycznie MASAKRYCZNE…ciekawe dla kogo.A tak na marginesie…zdrowa żywnosć powinna być chyba tańsza albo tak samo kosztować,co ta wysoko przetworzona.Do przetworzenia potrzeba wszak sporo energii,pracy i ludzi…W Pobierowie kiedys zapłaciłam za bochenek chleba …15 zł to odechciało mi sie … więc nie dziwne,ze nie ma zainteresowania,bo z tego wynika ,że zdrowa zywnosć to dla milionerów.

Dodaj komentarz