Zebranie wiejskie w Rewalu wyznaczone na 3 listopada okazało się być wiecem wójta, który chciał natchnąć mieszkańców optymizmem. Jak można było wnioskować z reakcji bardzo nielicznie zgromadzonych mieszkańców, różnie z tym natchnieniem było. Poniżej prezentujemy kilka najistotniejszych kwestii omawianych czwartkowego wieczoru na zebraniu.

Problem tkwi w udawaniu

Sołtys Rewala Artur Łukomski już na wstępie zwrócił uwagę na problem zalegających latem na chodnikach śmieci, które stanowiły w oczach turystów sporą skazę na wizerunku Rewala. W odpowiedzi wójt stwierdził, że liczy na to, iż problem nie pojawi się w przyszłym roku po rozstrzygnięciu nowego przetargu na wywóz odpadów komunalnych. Przyznał też, że kłopot był efektem udawania: „Ja udawałem, że płacę spółce, a spółka udawała, że sprząta”.

Zmiany w ruchu kołowym w Rewalu

Zapowiedziane zostały plany zmiany w ruchu kołowym na terenie Rewala będące m.in. pokłosiem niedawnej tragedii na ulicy Warszawskiej. Prace ruszają, sołtys i wójt czekają na sugestie ze strony mieszkańców.

Lada chwila powinna też się pojawić informacja o konsultacjach społecznych w związku z realizacją nowego planu zagospodarowania dla Rewala na odcinku od ulicy Szczecińskiej do Łokietka. Kilku lokalnych sponsorów decydowało się sfinansować koszt przygotowania nowego planu, także działania w tym kierunku mogą ruszyć w każdej chwili.

Zieleń gminna do likwidacji

Największa dyskusję wywołała informacja wójta Skraburskiego na temat konieczności zlikwidowania Zieleni, która od nowego roku nie będzie mogła być finansowana w ramach opłat za wywóz śmieci. W budżecie gminy brakuje około 2 milionów złotych na ten cel. Ostateczną decyzję ma podjąć Rada Gminy uchwalając budżet na 2017 rok.

Informacja ta spotkała się z ostrą reakcją radnej Dominiki Winiarskiej-Chodziutko, która zwróciła uwagę, że skoro sytuacja się poprawia, to dlaczego ma zostać zlikwidowane kilkadziesiąt etatów ludzi zatrudnionych w Zieleni i dlaczego odpowiedzialność za to została przez wójta zrzucona na barki radnych, skoro nie są oni winni takiej a nie innej sytuacji finansowej gminy. W odpowiedzi usłyszała, że plan naprawczy wymusza ścisły reżim wydatków, więc pieniędzy na Zieleń zabrakło.

Poznaliśmy zatem kolejne osoby, które stały się ofiarami gminnego długu. Kolejnym elementem cięć budżetowych jest GOK-u, którego likwidacja była jednym z ważniejszych elementów planu naprawczego. Szans na reaktywację ośrodka kultury nie ma, przynajmniej dopóki plan nie zostanie zrealizowany.

Coś optymistycznego

Przyczynkiem do optymizmu zdaniem wójta mają być inwestorzy, którzy już się pojawili bądź też pojawia się niedługo w gminie. W Pobierowie sprzedano działkę przy ulicy Jana z Kolna i powstanie tam 5-gwiazdkowy hotel. W Niechorzu Janusz Zalewski zamierza wybudować hotel 4-gwiazdkowy, zaś w Trzęsaczu wyrosną nowe, ekskluzywne apartamenty. W kolejce do sprzedaży czeka działka po jednostce wojskowej w Pobierowie, o czym już niedawno pisaliśmy. W zawiązku z tym wójt na fali entuzjazmu planuje poprawić plan naprawczy i zrealizować go nie w sześć ale w nieco ponad dwa lata – do końca 2018 roku, czyli praktycznie do końca kadencji. Ciekawe, czy podobnie jak w przypadku zwolnień pracowników zieleni zasługi zostaną przypisane na konto radnych, czy raczej wójt przypisze je dla odmiany sobie?

Końca nie widać

Po raz kolejny mieszkańcy Rewala usłyszeli, że „w przyszłym roku ruszą prace nad drogą nr 102”. Jeśli prześledzić kolejne zebrania wiejskie, to zobaczymy, że słyszymy ten cytat już od poprzednich wyborów. A prace jak nie ruszyły, tak nie ruszyły. Zdaniem wójta w tej chwili trwa przekazywanie gruntów gminny pod realizację inwestycji.

Jeszcze gorsza jest sytuacja drogi między Karnicami na rondem przy Śliwinie. Też już bez mała od dwóch lat słyszymy, że prace zaraz ruszą, tymczasem możemy się w najbliższym czasie tej inwestycji nie doczekać. Projekt podzielono na dwa etapy, z których pierwszy, obejmujący prace na odcinku od Karnic do Ninikowa, czeka podobno „na znalezienie źródła dofinansowania”, zaś drugi, obejmujący resztę drogi, oczekuje na ukończenie etapu pierwszego. Przypomina się jeden z programów Szymona Majewskiego i słynne „Końca nie widać”.

Klifowa bez toalety

Pojawił się też na zebraniu najbardziej… śmierdzący problem. Nowy właściciel działki przy ulicy Klifowej po żyrardowskim ośrodku kolonijno-wczasowym zażądał usunięcia spod jego posesji stojącej tam publicznej toalety. Problem jest o tyle istotny, że rozwijają się wokół kolejne obiekty turystyczne i zejście przy ławeczce Romea i Julii jest coraz popularniejsze. Tymczasem może się okazać, że nie będzie przy nim toalety. Najbliższe miejsce, gdzie mogłaby stanąć nowa, to róg ulic Piastowskiej i Klifowej, czyli kilkaset metrów dalej. Ponieważ przyroda nie znosi próżni, więc jeśli nie uda się tego problemu szybko rozwiązać, grozi nam powstanie dzikiej toalety, zapewne w najmniej do tego odpowiednim miejscu.

Ciuchcia na plus

Aby zakończyć relację czymś optymistycznym, to według słów wójta Nadmorska Kolej Wąskotorowa zakończyła sezon z przychodem rzędu prawie 1,7 miliona złotych. Przy wydatkach w okolicach 1,4 miliona daje to prawie 300 tysięcy zysku. Część zgromadzonych mieszkańców, m.in. pan Stanisław Biernacki, powątpiewała w te liczby, jednak przynajmniej do momentu pojawienia się sprawozdania spółki po zakończeniu roku budżetowego nie ma innych danych na ten temat, więc z sukcesów gminnej spółki należy się tylko cieszyć.