Niedzielne popołudnie w Rewalu. Ulicą spacerują dwie rodziny. Mężczyźni mają na sobie koszulki piłkarskiego klubu. Z daleka nie potrafię stwierdzić którego, ale nie wyglądają znajomo. Nic naszego, ani nic z europejskiej czołówki. Podchodzą bliżej. Już wiem, to koszulki Sparty Praga. Słowem, kolejni turyści z Czech.

Takie sytuacje kiedyś należały do rzadkości, od mniej więcej dwóch lat zaczynają być powszechne. Wczasowiczów zza południowej granicy jest tak dużo, że nawet prasa w zeszłym tygodniu z lubością się na ten temat rozpisywała. Nie mogę w tym momencie oprzeć się pokusie, żeby nie powiedzieć: „A nie mówiłem!”

O otwieraniu się na turystę z północnych i zachodnich gmin Republiki Czeskiej mówiłem jeszcze, gdy niemal każdego lata pracowałem w CIPR-ze. Sugerowałem przygotowane pod tego klienta kampanie promocyjne lub wyjazdy na targi. Byłem jedyny. Większość chciała się otwierać na Dolny Śląsk, Kujawy czy Podkarpacie. Nie wiedziano sensu, dlaczego niby Czesi mieliby tu przyjeżdżać, a nie np. do Chorwacji.

O tym dlaczego, napisałem ponad 5 lat temu w jednej z naszych powiatowych gazet. Wyjaśniłem wszystkie zagadnienia kulturowe, językowe, czy też transportowe. Wykazałem też, dlaczego możemy przejąć tych turystów z Czech, którzy do tej pory jeździli nad Bałtyk, ale po niemieckiej stronie.

Minęło pół dekady a turyści zza południowej granicy do nas dotarli. Mogli być parę lat wcześniej, ale ważne, że w końcu nas odnaleźli.

„Na pewno przyczyniła się do tego rozbudowa drogi S3” – tłumaczy dr Jacek Rudewicz z Uniwersytetu Szczecińskiego. – „Nie wszyscy zdawali sobie sprawę, że do Polski można dotrzeć jeszcze szybciej korzystając z niemieckich autostrad.”

Klient z Czech to duża szansa, gdyż przy ubożejącym społeczeństwie, liczba naszych rodaków, których stać na przyjazd nad Bałtyk, nie wzrasta, zaś liczba oferowanych miejsc noclegowych – jak najbardziej. Z drugiej strony trzeba pamiętać, że klient zagraniczny to jest też wyzwanie.

„Polska i Czechy są ważnymi dla siebie sąsiadami, choć tak naprawdę nie do końca przez siebie poznanymi. Przez długi czas szczelnie rozdzieleni granicami dopiero od kilkunastu lat mogą się swobodnie poznawać. Wzajemne postrzeganie jest zatem obciążone często niesprawiedliwymi stereotypami opartymi na fragmentarycznej wiedzy i braku doświadczenia. W usługach dla turystów bardzo ważne jest, by poznać zasady, jakimi kierują się turyści, i w tym kierunku muszą zmierzać dyrektorzy hoteli. Raz popełniony błąd w obsłudze klienta może oznaczać, że już do nas nie wróci i podzieli się spostrzeżeniami z sąsiadami lub w mediach społecznościowych.” – uważa Joanna Sienkiewicz, trener komunikacji społecznej, właścicielka Grupy Doradczo-Szkoleniowej w Szczecinie.

Mówiąc innymi słowy, jeśli nie będziemy odpowiednio przygotowani na różnice między nami a Czechami, to istnieje ryzyko, że tak szybko, jak się pojawili, tak szybko zaczną nas omijać szerokim łukiem. Warto o tym pamiętać, ciesząc się na widok kolejnej Skody na czeskich blachach.

2 Komentarze

  1. Panie Przemku dwadzieścia parę lat temu nasi południowi sąsiedzi byli częstymi gośćmi naszego wybrzeża później sie to zmieniło i widać teraz wracają

  2. Przyznam, że z roku na rok Czechów przybywa. Powoli, ale przybywa. I myślę, że trend będzie dalej rosnący, o ile nie będzie się działo w naszym kraju nic „niepokojącego”. Nikt nie chce przecież spędzić całego urlopu „za jednym zamachem”.
    To bardzo fajna nacja i zawsze idzie się z nimi dogadać – nawet jak się języka nie zna.

Dodaj komentarz